o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

niedziela, 3 marca 2013

pani gospodyni...

zrobiło się ciepło, można kawkę przed domem wypić.
mamy taki słoneczny kącik do którego wiatr prawie nie dociera.
właśnie wczoraj piliśmy kawusię i przyglądaliśmy się kocim harcom.  wszystkie kociska znowu od rana warują na naszym ganku.

trochę się  hierarchia w kocim stadku zmieniła, nie wiem tylko na jak długo.
gapa.....to chyba najbardziej nietrafione kocie imię.
taka z niej była sierota...ostatnia do nas przyszła, koty ją lały, zwłaszcza tofinka . 
jej druga siostra i matka też łapami ją do porządku przywoływały.
a teraz?
już wcześniej zauważyłam, ze gapa zaprowadza swoje porzadki.
nie da się odgonić od jedzenia, udaje, że nie widzi wzroku przeciwniczki, a jak któraś łapę na nią podniesie, to wtedy obrywa od tej czarnej mamby.

pisałam na jesieni, że sąsiedzi przywieźli trzy małe koty.
teraz, po pięciu miesiącach to duże koty są. 
większe od tych "naszych".
jedynie miaukotek jest nadal malutki, widocznie był najsłabszy.

ale do rzeczy.

miaukotek spędził u nas zimę, ale dwa pozostałe nie pokazywały się. 
aż do wczoraj.
powolutku wychylił się ze świerków czarno - biały koci łebek....
chciał podejść....
nic z tego!
gapa jak wystrzelona z procy doskoczyła do kociaka.
zaczęła się kotłowanina niesamowita.
dołączyła do niej jej siostra szarusia, też dobry numer.
we dwie na jednego.
wyrwał się jakoś i w nogi.
one za nim.
wreszcie dopadł wysokiej brzozy i wskoczył na nią.
gapa nie jest dobra w łażeniu po wysokich drzewach, to go na pożegnanie w ogon ugryzła.

matko moja kochana, ile wrzasku było!
siedziały potem obie pod ta brzozą jakieś półtorej godziny i nie pozwalały kocinie zejść.

dziś kot przyszedł znowu, gapa popatrzyła i poszła spać.
jeśli rozumiem koci język to by znaczyło 
" pokazałam ci, kto tu rządzi, więc uważaj"!

czyli  póki co, gapa jest właścicielką mojego podwórka....





a to kot na drzewie, prawie przy stodole sąsiadów.




53 komentarze:

  1. Widzisz, jak się wyrobiła Gapcia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zobaczymy co będzie jak się tofinka z letargu zimowego ocknie...

      Usuń
  2. Jeżeli kot na drzewie-to przypomniało mi się jak kiedyś na osiedlu trzeba było straż wołać ,bo jeden miauczący wejść to umiał,ale zejść to już nie potrafił

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak to z miejskimi kotami bywa. nie przyzwyczajone...
      wiejskie koty to chyba z takimi umiejętnościami się rodzą a posłuch musi być!

      Usuń
  3. Szkoda kociaka :-(
    Ale Gapa to już nie Gapa ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dał sobie radę. pewnie nie pierwszy raz schodził z drzewa. raz dwa mu poszło!

      Usuń
  4. Gapa jak lwica;)
    Ale żal siedzącego na drzewie! Pozdrawiam;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no kurczę, niczego się nie boi. a kotem trochę tylko pobujało. on pewnie przyzwyczajony.
      pozdrawiam

      Usuń
  5. Mimo wszystko zazdroszczę wolności kotom u Ciebie ...

    OdpowiedzUsuń
  6. jednego jestem pewna. akurat te koty mają wspaniałe życie. od roku...

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak ja Ci zazdroszczę lokalizacji Twojego domu. Też bym tak chciała, jednak ja mogę wyjść tylko na balkon i patrzeć na ruchliwe skrzyżowanie ulic.
    Obserwacja zwierząt to wspaniała sprawa. Kiedyś na działce obserwowałam, jak stara kocica przekazywała swej córce swoje maleństwa. Na drugi dzień zdechła, a jej córka wychowywała dwoje swoich kociąt i troje rodzeństwa po matce. Wszystkie kocięta się odchowały.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. ja aniu mieszkam tu niewiele ponad rok. a mam lat sporo. zamieniłam duże miasto na wieś i dobrze mi z tym.
    zwierzęta są wspaniałe. bardzo lubię je obserwować.
    a ta kocica chyba czuła, że koniec bliski...
    serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, coś niecoś wiem o Tobie, bo czasami o tym piszesz. Też chętnie zamieszkałabym na wsi, ale nie w mojej rodzinnej, bo trudno o niej powiedzieć, że to wieś. Wolałabym jakąś małą pipidówkę pod lasem i niedaleko jeziora.
      Tak, ta kocica wiedziała, że nastał jej koniec. Jednak zwierzęta to mądre i niedoceniane istoty. Chyba słyszałaś o tym, że mały kundelek całą noc ogrzewał zagubioną w lesie dziewczynkę.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
    2. tak, słyszałam i po raz kolejny zrozumiałam, że czasem ludziom daleko do zwierząt.
      a jeśli chodzi o mieszkanie w pipidówce....
      siedem chałup w odległości kilometra od siebie to chyba pipidówka?
      a mieszkanie w niej ma również swoją ciemniejszą stronę.
      mam nadzieję, że nigdy jej nie zobaczę.
      uściski

      Usuń
    3. Pipidówka na pewno ma swoje wady i zalety, ale sądzę, że więcej ma zalet. Jestem domatorką i ludzie nie są mi do szczęścia potrzebni.
      Dobrze, że ten kundelek Czaruś nie był uwiązany na krótkim łańcuchu i mógł pobiec za dziewczynką. A tak swoją drogą, bardzo mi żal psów łańcuchowych.
      Mocno ściskam.

      Usuń
    4. w mojej wsi psy biegają luzem .czasem za bardzo luzem, bo w lesie są zwierzęta. teraz na ogół mają klatki, nie widziałam psa na łańcuchu, bo jak znam siebie, pewnie bym uwagę zwróciła, narażając się na różne takie...
      czaruś to kolejny pies, który uratował dziecko. cóż, skoro ludzie nie upilnowali....
      kiedy pisałam o pipidówce, nie miałam na myśli ludzi, bo ja też mogę bez nich żyć i nie są mi potrzebni. chodziło mi raczej o, że tak powiem, stan wyższej potrzeby, typu pogotowie na przykład.
      no cóż, starzejemy się a ja....

      Usuń
  9. Jesli dobrze zrozumialam, to sa to te "nie-Twoje" koty, tak? A rzadza sie na Twoim podworku jak na wlasnym i jeszcze Twoich drzew uzywaja do wspinaczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dokładnie. zaczęło się zeszłej wiosny od dokarmiania chudzielców. teraz rządzą się na moim podwórku i dalej domagają się karmienia.
      a mój domowy kot filip, siedzi w domu, bo nie przyzwyczajony do wychodzenia.
      poza tym jak zobaczy te gromadę, to mu sie wszystkiego odechciewa.

      Usuń
  10. hehe ja lubię jak się koty gonią i piorą, znaczy - zdrowe są i się im we łbach od leżenia na łóżkach nie poprzewracało.
    Miłego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubię je obserwować, bardzo lubię. a mój filip w piernatach....stareńki już.

      Usuń
  11. Biedactwo... A za zwierzakami to nie nadążysz... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jednego dnia się tłuką, innego kochaja....nie nadążysz:)

      Usuń
  12. W tym kocim świecie musi być nie zła rywalizacja i hierarchia. Zawsze Żal tych słabszych, ale nie każdy kociak ma szanse na domek ...
    Tych domowych mi tez czasami szkoda ... takie kanapowce sie z nich robią ...
    Eeee najważniejsze żeby zdrowe były - wszystkie :-)))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak do końca to ja nie wiem czy one wszystkie zdrowe są. nie zawiozę kotów sąsiadki do weta. ale systematycznie je odrobaczam, psiukam na pchły i inne, pilnuję uszu....
      tylko z katarem nie mogę sobie poradzić, choć coś tam wet mi na to daje.:)))

      Usuń
  13. Może Gapie zmienić imię ? :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Z tą brzozą to kocięta muszą bardzo uważać! Wierzba płacząca jest o. k., ale brzoza w naszym narodzie ma znaczenie jednoznacznie toksyczne!
    buziulki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej a co biedak miał robić jak tylko brzoza tam rośnie? o życie walczył!

      Usuń
    2. A ja nie rozumiem z tą toksycznością. O co chodzi?

      Usuń
  15. Gapa- Twarda Łapa :) ...z takich spokojnych kocinek to nie wiadomo kiedy może lwisko wyleźć :) u mnie Bu taka sirota a teraz trzepie Bajkę aby piski słychać...a takie ciepłe z niej kluchy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie, sądziłam, że całe życie koty będą lały gapę...a twoja bajeczka biedna jest, tyle przeszła. może i z niej wyjdzie kiedyś lwica?

      Usuń
  16. Ewo, Twoja wierzba okryta liśćmi jest wspaniała, tylko mała rada: nie hoduj sobie koniczyny, chyba że masz króliki, bo koniczyna tworzy miękki dywan i wyrzuca trawę. Te liście pod wierzbą to wylęgarnia ślimaków, wiem coś na ten temat, bo mam te paskudztwa na działce. Chyba że u Ciebie ich nie ma, to jesteś szczęściarą. Lepiej dokoła wierzby nasiej lub nasadź aksamitek.
    Życzę spokojnej nocy i kolorowych snów.

    OdpowiedzUsuń
  17. wiesz anno, trawnik zastaliśmy właśnie taki jak widać. przeprowadzaliśmy się w grudniu i nie wiadomo było co wyrośnie. ja właściwie nawet lubię taką niekoszoną trawę ale wiem, ze to ją osłabia. zobaczymy jak w tym roku prace ogrodowe będą się układały.
    kapustę (tak nazwałam te liście) zamierzałam wywalić, ale zakwitły i zostały. nie chciałam samej ziemi pod wierzbą. poza tym zimą liście są zielone i podobno okrywają korzenie drzewka.
    ślimaków nie było, co nie znaczy, że się nie pojawią.
    kretów też nie było a w tym roku zatrzęsienie.
    uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden z moich sąsiadów specjalnie zrywał łebki kwitnącej koniczyny i rzucał w trawnik, aby się rozsiała. Gdy mu zamiast trawnika została koniczyna, zlikwidował ją i teraz ma piękny trawnik z trawy.
      Też mi szkoda wywalić te wielkie liście, ale często je przeglądamy, aby usunąć ślimaki. Dużo pieniędzy kosztują nas te ślimaki, bo specjalne niebieskie granulki na wytrucie ślimaków dość drogo kosztują. Też mamy problemy z kretami i nornicami, choć pełno kotów, ale one rzadko się kwapią, aby na nie zapolować. Nie lubimy zatruwać działki różnymi chemikaliami, więc męczymy się nie tylko kretami, nornicami, ale też mrówkami. Jedynie trujemy ślimaki, bo nic by nam nie urosło na działce.
      Życzę dużo słoneczka.

      Usuń
    2. mamy zamiar kupić w tym roku elektroniczny odstraszacz na krety. kupiliśmy taki na myszy i...pouciekały, a już w mieszkaniu były. czyli zadziałał. koty wcale na nie uwagi nie zwracały...może ten na krety też zadziała?
      no i liczę na to, ze nie będzie ślimaków. wiem, jakie to paskudztwo jest. moja koleżanka ma je na działce.
      a tulipany coraz większe....
      miłego popołudnia.

      Usuń
    3. Taki odstraszacz musi sobie kupić pani Tola, bo tej zimy na całym jej pięknym trawniku same kretowiska. Zresztą w ubiegłym roku też były. Z kolei pani Janka ma mnóstwo nornic, które wynoszą do lasu cebulki tulipanów. A u nas są ślimaki, jednak gdyby wszyscy sąsiedzi regularnie je tępili, może byśmy je zlikwidowali;
      Miłego wieczoru.

      Usuń
    4. taki odstraszacz ma zasięg około 1000m2, mogłyby się złożyć jakby co...
      i tobie miłego:)

      Usuń
  18. Mamy taką swoją Gapę. Przybłęda z niej zresztą, podrzutek. Ma na imię ElNina, bo zawsze była jak huragan. Teraz śpi koło mnie na łóżku i ma najgrubsze kocie wąsy, jakie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
  19. czyli huragan w uśpieniu. albo cisza przed burzą.

    OdpowiedzUsuń
  20. Zmyślne te koty. Pozdrawiam Kaziukowo....Serdeczności..

    OdpowiedzUsuń
  21. oj zmyślne! odpozdrawiam i ściskam:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ewuniu, dziękuję za wsparcie i pomoc. Bardzo, bardzo:)
    Jak u Ciebie zwierzęco, mazursko i przytulnie. Pozwiedzam na pewno jak tylko ochłonę. Przesyłam serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, kaprysiu. dobrze, że masz mądrego pieska, który pamiętał gdzie mieszka.
      uściski dla ciebie i głaski dla lesia:)

      Usuń
  23. Z tej Gapy to niezły Małpiszon ;-) wprowadziła porządki, a może to chwilowa kocia furia spowodowana wiosenną aurą. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie wiem czy te koty czują wiosnę - tak jak koty powinny. one w ogóle nie miały jeszcze kociaków. może coś nie tak z nimi?

      Usuń
  24. niesamowicie wygląda czarny kot na tle białego puchu...

    pozdrawiam i zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  25. Zrobiłam sobie przerwę z odwiedzaniu moich wirtualnych znajomych,dzisiaj zajrzałam do Ciebie,a tu widzę,że wiosenka tuż tuz za progiem.A ja jak spojrzę za okno na zwały śniegu w ogrodzie,to tak jakoś smutniej,bo to jeszcze daleko do nas .ale może to słoneczko i te plusiki,które zapowiadają przyspieszy jej przyjście.
    A chciałoby się chciało...kawkę tez wypić na polu.
    A te kociaki są niewiarygodne..Wczoraj córka pokazała i taki filmik na internecie o kotkach,taką zbieraninę scenek-co te kociaki potrafią...i dawno się tak nie uśmialismy

    OdpowiedzUsuń
  26. zwały śniegu? matko kochana, przecież nie mieszkasz na biegunie!
    popatrz w drugą stronę....
    a na kociaki mogę patrzeć bez końca...

    OdpowiedzUsuń
  27. Rozumiem, że Waćpani takoż właścicielowi haracz płacisz?:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jakże. mam panią właścicielkę na całodobowym utrzymaniu z czasowym nocowaniem włącznie.
      pozdrawiam:)

      Usuń
  28. Ewo widzę że i u Ciebie właścicielki podwórka są:)
    Czarne górą i dobrze,niech pozostałe wiedzą kto rządzi,prawda?
    Serdeczności wieczorno-nocne i głaski dla Gapy,która nie jest gapą:)))

    OdpowiedzUsuń
  29. ciekawe tylko, czy długo porządzi. póki co patroluje okolicę jak psiak.i na spacery z nami chodzi....
    serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.