o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

czwartek, 15 listopada 2012

z cyklu "warszawskie wspomnienia"...

tytułem wstępu:
w mojej rodzinie jest w tej chwili 6 psów i 2 koty. mówię tu o kotach "domowych", bo wszyscy mieszkają w mieście. kiedyś pisałam historyjki obrazkowe o psiakach. teraz chciałbym je od czasu do czasu przypomnieć...

psie opowieści....




to my!
ja nazywam się ozzy i jestem sznaucerem a ten mały ma na imię carman - jest yorkiem.
wiecie, że on waży pół kilo? tak mówi mój pan.
taki mój młodszy i mniejszy braciszek.
baaardzo się kochamy!


kiedyś,
 jak niespodziewanie rano wpadliśmy z wizytą do mamy naszego pana, to  pozwoliła nam poleżeć w łóżku.


ale było fajno!
a dziś już nie było tak różowo....
mama naszego pana  jeszcze spała, kiedy przyjechaliśmy w odwiedziny. chcieliśmy bardzo się przywitać. ale pan zamknął nam drzwi przed nosami. 
tylko zapomniał, ze mamy swoje sposoby.
piszczeliśmy pod drzwiami tak długo, aż mama naszego pana  wstała.
potem poszliśmy na długi spacer i szaleliśmy w parku.
pilnowaliśmy się jak zawsze, bo lepiej mieć na oku mamę pana.
ale ona też nas miała na oku i nie pozwoliła carmanowi wpaść do stawu.
małe to i nie widzi, gdzie leci. a mówiłem, żeby się mnie pilnował!.

wróciliśmy zmachani i trzeba było się przespać. 
ale mama naszego pana nie pozwoliła nam wskoczyć do łóżka.
na sofie położyła jakiś koszmarny kocyk i to miało być nasze łóżko.
powiedziała, że na pościel to zbyt wyszargani jesteśmy...
co to znaczy "wyszargani"?

carman padł, ale ja jeszcze trochę popilnuję mamy naszego pana.


ale mam piękne sny..


ty, carman, mogę się do ciebie przytulić? zimno tu...


przeginasz ozzy, jak ja się tu zmieszczę? też chcę mieć wygodnie.


no dobra, niech ci będzie ozzy, ja się jakoś skulę.


o, chyba nasz pan wraca. lecimy?
a tak w ogóle to było czadowo.
u mamy naszego pana robimy co chcemy. 
 carman to bardzo lubi spać u niej na kolanach. ja jestem na to za poważny.
 za dwa dni znowu przyjedziemy!!!

46 komentarzy:

  1. Dwa rozrabiające łobuziaki :-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewo Twoje opisy są czadowe, a psiaki są superanckie(tak mówi mój mały wnuk),
    który już od dawna prosi rodziców o pieska. Mam nadzieję, że w tym roku św.mikołaj się zlituje. Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaah, znam te odzywki, sama mam wnuka...
      piesek w domu to ogromny obowiązek, zwłaszcza jak wszyscy pracują. pamiętam, że jak miałam jamnika (nota bene to był pies dzieci, ale dzieci pozakładały rodziny, miały inne psiaki a ja zostałam z ich psem). no właśnie, jak miałam jamnika, to wstawałam pół godziny wcześniej ( 5 rano), a po pracy nie było mowy o żadnych kawkach z koleżankami, tylko z wywieszonym językiem do domu, bo pieska trzeba odcedzić. i wtedy sobie powiedziałam: nigdy więcej takiego obowiązku. poopiekować się mogę, ale na stałe już nie. uściski:)

      Usuń
    2. Ewo ja też przez to przeszłam. Córka dostała pieska na urodziny , a piesek wyprowadzał mnie na spacer,bo tak bestia rozpuszczona była.
      W pewnym momencie i ja powiedziałam: dość. Miłego weekendu.

      Usuń
    3. tak to jest z pieskami w bloku. i tobie miłego:)

      Usuń
  3. urocze psiaki, aż się chce przytulić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeden lubi przytulanki, drugi nie. jeden do drugiego owszem, ale człowiek to człowiek. potrzymać głowę na kolanach, popatrzeć w oczy, ale żadne tam mizianie.

      Usuń
    2. Rozumiem, ale patrząc na nie aż ciężko by się było powstrzymywać. Psiaki mnie rozczulają, są urocze i takie wierne..

      Usuń
    3. to prawda, psy są wspaniałe. całe życie miałam psa.

      Usuń
  4. Świetne opowiadanie, czyta się jak bajkę. Pieski śliczne a Jorki uwielbia nasza wnusia i jedyne to są psy, których się nie boi. Ten mały ma cudne ubarwienie. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja czasem mam wrażenie, że tego małego psiaka to wiatr przewróci. a żebra ma jak zapałki. to na prawdę maleńki psiak. tyle tylko, że yorki trudno oduczyć sikania w domu. trzeba bardzo często z nimi wychodzić. serdeczności

      Usuń
  5. wow:) jeden z nich - prawie jak mój Guf:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawie, bo twój guf ma nieco większe gabaryty. ten jakiś strasznie mały jest:)

      Usuń
  6. Piękne psiaki. Potrafisz tak ciepło pisać o zwierzętach.Serdeczności Ewo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo widzisz hanno, całe prawie życie spędziłam ze zwierzętami, właściwie z psami. jest takie powiedzenie, nie pamiętam czyje: "im bardziej poznaję ludzi tym bardziej kocham zwierzęta". i jest w tym trochę prawdy.ściskam, hanno

      Usuń
  7. Bardzo się cieszę, że na tego bloga trafiłam! Świetnie Pani opisuje te psiaki, super historyjka i ładne pieski :)
    Dziękuję bardzo za komentarz na moim blogu! :)
    Ja dodałam tego do ulubionych i będę tutaj wpadać jak tylko zauważę nową notkę.
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miło mi i mam na imię ewa. nie wiem dlaczego, ale twój blog mi się nie otwiera, mam tylko informacje google. jeśli tu wpadniesz przypadkiem, to mi wytłumacz. serdeczności:)

      Usuń
  8. Ale maja wasy! Mozna pomylic sie gdzie jest poczatek a gdzie koniec...pieska!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i w dodatku czasem nie wiadomo gdzie jest który psiak. ściskam:)

      Usuń
  9. rewelacyjne popierdółki .Świetny pomysł : świat widziany przez futrzaki .
    Ewa teraz zaczynam się ograniczać w mojej satyrze , ale ciężko mi to przychodzi .

    OdpowiedzUsuń
  10. jeszcze mam w zanadrzu kilka historyjek futrzakowych. wiesz, jak człowiekowi satyra sama do łba sie pcha, to jak się może ograniczyć? no nie da się.

    OdpowiedzUsuń
  11. Te psy sa ladne, koty to nie moj swiat, psy zas i owszem:)) I jak sie fajnie dogaduja miedzy soba:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koty też nie były z mojej bajki, dopóki ich tu nie spotkałam i nie poznałam. są tak inne niż psy...a najbardziej lubię jak jedne i drugie przyjaźnią się:)

      Usuń
  12. Słodziaki.
    Fajna historyjka obrazkowa, ha, ha.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takich słodziaków mam kilka sztuk. i każdy ma gadane. serdeczności:)

      Usuń
  13. Ewuś bardzo fajnie przedstawiłaś nam rozmowę piesów ... hihihi
    Czytałam jednym tchem, cały czas byłam ciekawa co też będzie dalej ...
    Moja córka też niedawno zakupiła takiego malutkiego Yorka, dziewczynkę, a wabi się Tiara, tak ją wnuczka nazwała.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. yorki są słodkie, choć trudno je oduczyć sikania w domu. dla mniesą zbyt delikatne, wolę ciut większe psiaki. uściski:)

      Usuń
    2. Moja córka ma alergię na sierść, ale podobno Yorka może mieć. Ile w tym prawdy jest, to nie wiem ...
      Pozdrawiam serdecznie.
      http://babuni-blog49.blog.onet.pl/

      Usuń
    3. to prawda, york nie ma sierści tylko włosy. i dlatego nie uczula...buziaki:)

      Usuń
  14. O Matko, ale masz przychówek !!! Cały dom opanowały ???? Paczucha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest więcej tego przychówku. na początek tylko dwa pokazałam. ale ja mnie odwiedzały wszystkie....

      Usuń
  15. Odpowiedzi
    1. to prawda, one są słodkie. ten żyje w cieniu sznaucerka i powtarza po nim wszystko jak papuga:)

      Usuń
  16. Aż miło popatrzeć, jak wspaniale pieski się "dogadują" z sobą.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  17. jakoś tak się ułożyło, ze wszystkie psiaki dogadują się. nie widują się zbyt często, ale i ten malutki, i ten bardzo duży (o nim też będzie), lubią się bardzo. serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetna historyjka i cudowne pieski, nie mówiąc już o uroczej gawędziarce :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co do piesków - zgadzam się. a ja to jestem wredna jędza:)

      Usuń
  19. Moja sunia piękna biszkoptowa labradorka śpi ze mną i tak się rozpycha, że często śpię przy ścianie. Nie wyobrażam sobie ,że można nie kochać zwierząt.Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam labradory, to takie przytulanki, zero w nich agresji.
      hihihi, dobrze, że nie śpisz z brzegu, jeden z moich psów miał zwyczaj odpychać się łapami od ściany....
      ps. dlaczego twój blog nie chce mnie wpuścić? popróbuję wejść od kogoś innego. serdeczności:)

      Usuń
  20. Oj, Ewuniu, poszalałbym z tymi psiakami, ale moja Fancy, to piekielna zazdrośnica i skończyłoby się na krwawej jatce!
    buzinki

    OdpowiedzUsuń
  21. a może klaterku wprost przeciwnie? przyłączyłaby się? uściski

    OdpowiedzUsuń
  22. Faktycznie maja te psy u Ciebie jak u Pana Boga za piecem...

    OdpowiedzUsuń
  23. Jakie słodkie:) Ja mam też yorka, ale mój to waga ciężka 8 kg, kawał bysia, nie jet miniaturką. Oczywiście oficjalnie, bezczelnie i bezceremonialnie śpi ze mną i nie zamierza rezygnować:)

    OdpowiedzUsuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.