Suwaczek z babyboom.pl

o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

środa, 15 maja 2013

święto niezapominajki....

niezapominajki
to są kwiatki z bajki!
rosną nad potoczkiem,
patrzą rybim oczkiem.
gdy się płynie łódką,
śmieją się cichutko
i szepcą mi skromnie:
„nie zapomnij o mnie”. ....

maria konopnicka


białe.....


różowe....


niebieskie....

niedziela, 21 kwietnia 2013

pewna pantera...

napisała całe mnóstwo limeryków.  
taka z niej zdolna bestyjka.
 zresztą w większości sami o tym wiecie.
jeden limeryk jest o mnie.....




Rudowłosą Ewę z mazurskiej krainy
do obłędu prawie przywiodły spaliny
i odtąd się Ewce
w mieście mieszkać nie chce.
Żyje teraz w chacie, z dala od rodziny.





pantera prowadzi wspaniałego bloga (wspaniały blog?)


warto odwiedzić domek w dżungli.
a ja....bardzo dziękuję ci, panterko:)

czwartek, 18 kwietnia 2013

sezon o[gródkowy]...

wczoraj, przy udziale i daleko idącej pomocy  pani gospodyni podwórka, o wdzięcznym i łagodnym imieniu  "gapa"
nastąpiło otwarcie sezonu ogródkowego.

pani gospodyni podwórka odpoczywa po ciężkiej pracy.
ależ się napracowała!
***************

wiosna radosna , wszyscy na nią czekaliśmy z utęsknieniem.
a ja jakaś zmęczona jestem, zniechęcona.
i w dodatku nie mam siły do niczego.
a energii we mnie tyle co w zdechłej żabie...
i chyba to trochę potrwa.
 głupio, no nie?

przedwczoraj pojechaliśmy do przychodni po recepty dla mnie.
i zobaczyłam w lesie  niebieskie kwiatki.
oczywiście nie miałam aparatu ze sobą.
w ubiegłym roku wykopaliśmy kępkę do naszego ogródka.
do wczoraj nie było śladu....
i nagle....


malutkie, drobniutkie ale mam przylaszczki!
a dziś ta sama kępka


ale zmiana!

i  jeszcze leśne - żółte, nie znam ich nazwy - też dopiero dziś zakwitły, wczoraj ich nie było.

ale wracam do tematu.

w przychodni pani pielęgniarka miała tylko jedna receptę a ja potrzebuję trzy.

musiałam poczekać na lekarza.

dzień był ciepły, słoneczny, poszliśmy na spacer.

no i wysępiłam od bardzo miłej pani kępkę pięknych niebieskich kwiatuszków.
nie znam ich nazwy, niestety.



wczoraj z aparatem i lupą w ręku szukałam wiosny w moim ogrodzie.
oto co znalazłam....




te zielone listki, to kwitnąca na różowo niezapominajka.
wysiałam ja na jesieni i przezimowała.

 wiem, że u was wiosna pełną gębą .
a mnie cieszy każdy maleńki choćby listeczek.
trochę zamazane są niektóre zdjęcia, ale był wiaterek i nic sobie nie robił z moich próśb, żeby nie kołysał roślinkami. 

skowronki śpiewają, jaskółki latają...
trzeba zabezpieczyć miejsce w którym miały w zeszłym roku gniazdo.
prezent w postaci ptasiej kupki na głowie to nic przyjemnego.
niech znajdą inne miejsce dla dzieci:)

a na koniec kwiatek, których kilka posadziliśmy jesienią pod brzozą.
za nic w świecie nie możemy sobie przypomnieć  co to może być?
no i nie możemy znaleźć hiacyntów....


a może to jest hiacynt?
trudno być ogrodnikiem, jak się nie ma pamięci, oj  trudno....