o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

środa, 5 czerwca 2013

rosła kalina....

w ubiegłym roku na jesieni odwiedziliśmy przyjaciół, którzy mieszkają  od lat w innym końcu mazur niż my.
bliżej ełku.w starych juchach czy jakoś tak.
ponad 200 km do nas.
sprowadzają się tylko na lato, choć dom mają całoroczny
andrzej jeszcze pracuje a i ala to robotna kobitka!
ona przyjeżdża wczesną wiosna i zostaje do późnej jesieni.
w międzyczasie są odwiedziny, wakacje, wnuki....
ale do rzeczy!
ponieważ alusia to jest dusza człowiek, oddałaby wszystko, odjeżdżaliśmy od nich z bagażnikiem wypełnionymi sadzonkami krzewów, drzewek i roślinek kwitnących.
miałam też ogromna torbę nasion jednorocznych.
posiałam je dość wcześnie i już wyszły z ziemi. nie wszystkie niestety. 
cieszę się bo będę wreszcie miała cudowne, wielkie, pachnące warszawianki - inaczej kosmos lub onętek.

jeśli chodzi o krzewy, to
najbardziej ucieszona byłam z kilku krzaków kaliny.
marzyła mi się ona, bo nie wyobrażam sobie ogrodu bez tego cuda.

drzewka i krzewy zostały posadzone, dopieszczone na zimę, ptasiego mleka im nie brakło.
kaliny miały miejsce specjalne. 

na wiosnę wszystko zaczęło rosnąć w zawrotnym tempie, ostróżki są wysokie, choć jeszcze nie kwitną, maczki kolorowe już przebiją się przez główki- będzie pięknie, aż cztery kolory....
łubin też kwitnie, no i oczywiście wszędobylskie orliczki. cudowne!

tylko juka zmarniała, może miała ucięte korzenie? szkoda, pięknie by  zakwitła....

a kalina  okazała się nie wiadomo jakim krzaczkiem.
alka przysięga, ze nie miała czegoś takiego w ogrodzie!
 śliczny jest krzaczorek, ale to nie kalina.
ma różowe kwiaty!
i tylko liście kalinowe....


ala  nie ma pojęcia co to za krzew a ja nie wiem jak szukać w googlach. po wyglądzie nie znajdę.

ech znawca ze mnie jak z koziego ogona gwizdek!




zdjęcia mało ostre ale od wczoraj u nas taka wichura, że mało głowy nie urwie!

 może ktoś z was powie mi co ja za cudo przywiozłam z ogrodu ali i andrzeja?

51 komentarzy:

  1. Niestety nie znam się na roślinach za bardzo:) a chętnie bym pomogła.

    pozdrawiam i zapraszam
    http://czerwonafilizanka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tej roślinki ale ładna jest. Kiedy miałam działkę, dzieliłam się z ludźmi czym tylko miałam. Im więcej się daje, tym więcej przyrasta. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Liscie ma to to jak kalina...moze istnieje kalina wielkokwiatowa? na poczatku myslalam ,ze moze to jakas przedstawicielka slazowatych , tutaj jest podobna roslinka o nazwie hibiscus mutabilis...co by to nie bylo, dobrze jest otrzymywac takie podarunki!pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękne by to było, ale nie mam większych nadziei, że akurat mnie by sie to trafiło....

      Usuń
  4. Skrzyżowanie kaliny z dziką różą :) nasza Mama prosiła żeby przekazać Ci pozdrowienia i powiedzieć że kocha Mazuy, spędza tu wakacje i majówki od czasu jak w zuchach była czyli już dawno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, to wam pokaże piękne miejsca jak na wakacje pojedziecie!

      Usuń
  5. Witaj - podczytuję Twój blog czasem, ale dziś pierwszy raz dodaję komentarz.
    Ta roślina, jest być może Zawilcem japońskim . Piękna , okazała, i kwitnie aż do jesieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szukałam tej nazwy w pamięci
      to jest zawilec japoński

      Usuń
    2. natanno, wszędzie piszą, że zawilec japoński kwitnie od sierpnia do października. no to nie wiem...ale faktycznie, na zdjęciach jest identyczny.

      Usuń
    3. majko, dzięki za podpowiedź. coraz więcej znaków wskazuje na zawilec japoński. lubię jak mi kwiaty kwitną całe lato!
      zapraszam ponownie:)

      Usuń
    4. japoński czy też nie, ale z rodziny anemonów raczej.)

      Usuń
  6. ale to nie tylko u Ciebie taka wichura była:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ładny jest , a to niespodzianka :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Liscie podobne do kaliny, ale kalina to cos nie jest...
    Serdecznosci
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
  9. nie, amyszko, maliny są zupełnie inne. mam ich dość dużo:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Roślinka piękna .... a to najważniejsze :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i niech tak zostanie. trzeba będzie jednak przesadzić, bo to będzie mały krzaczek a tam miały rosnąć duże...

      Usuń
  11. Chyba jednak to zawilec, ale to będzie krzaczek średniej wielkości, kalina po latach może być duża. Ja mam ale u mnie, jak wszystko - lilipucia, w tym roku jedna ma 6 kwiatów, druga jeszcze mniej.....

    OdpowiedzUsuń
  12. niech będzie zawilec. podobają i się te krzaczki a kalinę jeszcze w tym roku kupię.
    u mnie też nie bardzo rosną krzaczki, mam drzewko, które się nazywa "najpiękniejsze drzewko świata"... trawa jak urośnie jest wyższa. a miało rosnąć jak na drożdżach!

    OdpowiedzUsuń
  13. Pojęcia nie mam, ale najważniejsze, że wspaniale wygląda! :)
    P.S. Stare Juchy... tam to dopiero są widoki! :)
    Pozdrawiam cieplutko :)
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
  14. uwielbiam tamtejsze jezioro. jest piękne!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie mam pojęcia co to za krzew ale tyż ładny. Ważne ,że się przyjął.

    OdpowiedzUsuń
  16. Roślinka wygląda mi też na zawilec japoński. Na Mazurach byłem hohoho... jeszcze jak byłem harcerzem.Piękne wspomnienia, niesamowite krajobrazy. Szkoda tylko, że wszystko się zaciera w pamięci.

    OdpowiedzUsuń
  17. witam pana olda:)
    skoro tyle osób mówi, ze zawilec to musi być zawilec!
    a pamięć zawsze można sobie odświeżyć!

    miłego:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obiecuje sobie co roku, że tak zrobię przy okazji odwiedzin moich rodzinnych stron.

      pozdrawiam i zapraszam

      http://smuglerold.blogspot.com/

      Usuń
  18. Ewo, na pewno nie jest to kalina, ale chyba zawilec japoński też nie. Fotografowałam u sąsiadki zawilce japońskie i teraz sprawdziłam zdjęcie- liście zupełnie inne- typowe dla zawilców, czyli postrzępione. Sąsiadka dała mi w ubiegłym roku kilka sadzonek, więc muszę się przyjrzeć dokładnie, bo może się mylę i ona ma inne zawilce. Zresztą nieważne co to jest, najważniejsze, że ładny kwiatek i wspaniała, hojna przyjaciółka.
    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  19. A może to wiciokrzew pięciopalczasty ? :-) buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo fajne prezenty, ja też uwielbiam wymieniać się roślinkami. Jeśli będziesz kiedyś jechać w stronę Olsztyna to zapraszam do nas ;-)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja też nie wiem jak nazywa sie tak piękna roślina. Pewnie , że byłoby dobrze znać jej nazwę , ale może znajdzie się ktoś ko to wie...Serdeczności...

    OdpowiedzUsuń
  22. Skrzyżowała się ta kalina z różą dziką albo co?
    Liście ma kaliny, kwiaty dzikiej róży...Nie wyrzucaj, zobaczysz jaka będzie jak większa urośnie.A może będzie bardzo oryginalnym krzewem...
    Miłego weekendu życzę:)))

    OdpowiedzUsuń
  23. Jewka czekam na zdjęcia kosmosu - moje ulubione kwiaty , ale ja mam za mały ogrodowski dla nich.a co do yuki - tylko spokojnie , odbije i będzie.Ta roślina kwitnie po 7 latach i umiera, ale powinna mieć bardzo dużo kłączy i młodych.Jewka należy pamiętać o obcinaniu suchych liści w których mogą się kryć choroby grzybowe

    p.s. PAMIĘTAJ BABO JEDNA TY O ZDJĘCIACH KOSMOSÓW

    OdpowiedzUsuń
  24. Szczerze to nie wiem, co to za roślina, ale lubię wszystkie, a Ciebie pozdrawiam!
    Masz zdjęcie z kotem, więc postanowiłam zostawić ślad.

    JoAnna.

    OdpowiedzUsuń
  25. Oj, nie znam się na botanice, za cholerę ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Mam podobny, ale nazwy nie znam. Kwitnie ładnie. Buziaki słoneczne z nad morza.

    OdpowiedzUsuń
  27. "Przyjemność ma się do szczęścia mniej więcej tak, jak drzewo do ogrodu: nie ma ogrodu bez drzew, ale drzewa, nawet w wielkiej ilości, nie stanowią jeszcze ogrodu". - Władysław Tatarkiewicz (1886-1980)
    całuńki

    OdpowiedzUsuń
  28. Mówią, że zawilec to pewnie zawilec... :), czy już przekwitł?

    OdpowiedzUsuń
  29. witam jestem tu pierwszy raz i zaciekawił mnie ten kwiat...
    chciałam skopiować url grafiki i wyszukać po grafice
    ale ma Pani zablokowaną opcję kopiowania
    zrobiłam to innym sposobem i wie Pani co się stało? przekierowało mnie na jakąś ogrodniczą stronę w Japonii...
    tylko, że moja przeglądarka za cholewe nie chce tłumaczyć z japońskiego
    ktoś sugerował że to zawilec japoński więc skoro Pani zdjęcie przekierowało mnie aż do Japonii to najprawdopodobniej zawilec japoński

    OdpowiedzUsuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.