o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

poniedziałek, 25 marca 2013

kilka dni temu nad ranem....

zainspirowała mnie pantera swoim tekstem o snach...

kilka dni temu nad ranem, śniło mi się, że umarłam.
leżałam gdzieś na łóżku, chyba to szpital był i wiedziałam, że umieram.
i, co bardzo jest dziwne, zadowolona byłam z tego niezmiernie.
mało, zadowolona. ja się cieszyłam  jak głupia!
ktoś mnie zapytał co wolę: umierać we śnie czy na jawie...
ponieważ wiedziałam , że umieram na serce, byłam pewna, ze to nie potrwa długo i z uśmiechem na ustach odpowiedziałam, że chcę poczuć jak się umiera.
i poczułam...
najpierw lekki ból pod mostkiem, typowy dla zawału
potem ściskanie w szyi....
i
było po wszystkim!
roześmiana znalazłam się po drugiej stronie tęczy!
myślałam, że tam będzie zielono, kolorowo a było biało jak na sali szpitalnej.
ale za to mogłam być w kilku miejscach jednocześnie!
i mieć wszystkich moich bliskich na oku .
mogłam przewidzieć co się im zdarzy za kilka godzin? dni?
tego nie wiem.
ale mogłam temu zapobiec kierując ich na inne tory postępowania.
 
nie wyglądałam jak człowiek, podobna byłam raczej do klonowego noska.

i tyle.
obudziłam się nadal uśmiechnięta i radosna.
sen nie obudził we mnie przykrych emocji.
wprost przeciwnie! sama radość!

kilka dni temu nad ranem, pracusiowi śniło się, że zamawiał u kamieniarza, grobowiec.
nie mógł go jednak odebrać, bo jak na złość nie miał go czym przewieźć.
żadnej podwózki, nic kompletnie.

************

te sny mieliśmy jednocześnie, prawie o tej samej porze, w tym samym dniu: 
kilka dni temu nad ranem...

i tylko jeszcze jedna informacja:

tego dnia były moje urodziny!

ciekawe, co?

czasem myślę o tych snach i próbuję je zrozumieć.... 

czy ktoś z was potrafi tłumaczyć sny?


  

14 komentarzy:

  1. Ja nie znam się na snach, ale często słyszałam, że negatywne(bo śmierć się do takich zalicza) sny zwiastują dobre nowiny. :)
    Pozdrawiam,
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
  2. Ewo, ten sen oznacza, ze będziesz długo żyła, mnie sie wiele razy śniła śmierć mojego ojca, ktory żył bardzo długo w doskonałej formie, nie uwierzysz ale przekroczył setke i to o ładne parę lat :)

    OdpowiedzUsuń
  3. sen o umieraniu oznacza po prostu koniec jakiegoś etapu w życiu, nie musi być dobry czy zły, po prostu coś się skończy a coś nowego zacznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja zawsze słyszałam,że sen o śmierci zwiastuje długie życie,czyli na przekór.Czego życzę Wam i nam....

    OdpowiedzUsuń
  5. Abigail w sposob mistrzowski zanalizowala moj sen, pousmiechaj sie do Niej, moze zajmie sie i Twoim.
    http://milczenie-abigail.blogspot.de/2013/03/sen.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie znam się na snach. Czasami śni mi się coś wyjątkowego, nie umiem jednak sobie tego jakoś wytłumaczyć.
    Samych miłych snów i radosnych Świąt życzę:))))

    OdpowiedzUsuń
  7. Najważniejsze żeby nie bać się snów. Przeważnie jest tak, że jak śni nam się coś złego, coś strasznego, to bywa na odwrót...
    Ja tam np. snów nie mam, tzn. na pewno mam, bo każdy z nas je ma, tylko o nich nie pamięta. Podobno codziennie nam coś się śni.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Co Ty bierzesz dziewczyno że masz takie fajowe sny ? ;))
    To ten temat już oswoiłaś jak widzę ;)
    Myślę że jeszcze długo pożyjesz jak masz takie sny...

    Ja miałam podobne przeżycia ale jak byłam w narkozie. To co czułam "po tamtej stronie" nie było jednak miłe,bo właśnie w przeciwieństwie do tego co Ty czułaś , ja zdawałam sobie sprawę że nie mam na nic wpływu. A co najgorsze że to może trwać wiecznie ...brrrrr
    Bardzo się cieszyłam jak mnie obudzili ;))
    Pozdrawiam cieplutko .

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj nie znam się na snach, najgorsze to te, których nie bardzo pamiętasz, a zostawiają jakiś niepokój po przebudzeniu.....
    Raz, dawno temu pamiętam, że śniłam o lataniu, latałam w piękny wiosenny dzień nad oziminą i to było bardzo przyjemne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hm, nie znam się na snach, ale przyznam, ze w niektóre wierzę :) Często moje sny się stają rzeczywistością, ale do tej pory, te miłe. Pani też życzę, by tylko te piękne sny się ziściły :)
    Ale swoją droga, ciekawe mieliście oboje te sny, taki zbieg okoliczności z Pani urodzinami..

    OdpowiedzUsuń
  11. :)... Kochana, chętnie przyjrzałabym się Twojemu snu... i na pewno to zrobię w najbliższym czasie. Najważniejsze, że sen był pozytywny, nie niósł negatywnych emocji. Czy ktoś umarł w ostatnim czasie? Czy chorujesz na coś przewlekle? Klonowy nosek? To bardzo ciekawe... Opowiem Ci o czymś, ale u siebie... Gdy tylko pozbieram się w sobie, bo chwilowo czuję się jakbym sama śniła na jawie mały koszmarek... - postaram się napisać jak najszybciej...

    OdpowiedzUsuń
  12. ja miałam koszmar senny dzisiaj... z tego co wiem śmierć oznacza zmiany

    OdpowiedzUsuń
  13. wyjaśnienia, czy też próby wyjaśnienia mojego snu podjęła się abigail, za co jej serdecznie dziekuję:)
    http://milczenie-abigail.blogspot.com/2013/03/po-drugiej-stronie-teczy.html

    tylko co ze snem pracusia i tą zbieżnością: ten sam dzień, ta sama pora...

    OdpowiedzUsuń
  14. Moja sasiadka mówiła, ze sny należy tłumaczyć odwrotnie... Bo ja wiem . Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.