o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

piątek, 18 stycznia 2013

głodomory znad jezioraka...





48 komentarzy:

  1. Jakbym nasze Kiessee widziala! Tam tez cale chmary kaczuszek, labedzie, lyski, czasem gegawy. Zima ludzie je dokarmiaja i wyglada to, jak na Twoich zdjeciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas te ptaszyska dokarmiane są cały rok i ciagle głodne...

      Usuń
  2. Nie bałaś się łabędzi? Co to głód robi z ptactwa, nawet się nie boi człowieka. Kaczuszki są rozkoszne, szkoda, że nie żyją na naszej działce;), bo chętnie bym je dokarmiała, a tak to tylko mamy wróbelki i sikorki.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie bałam się, to oswojone łabędzie. tu cały rok ludzie je karmią...no popatrz, ja niby "na jeziorach" a kaczuszki dopiero i Iławie. blisko domu też ich nie mamy, a szkoda...
      sereczności:)

      Usuń
    2. Kiedyś nad zakolem rzeki, gdy z mężem łowiliśmy ryby, zaatakował mnie jeden łabędź, ale chyba dlatego, że bał się o swoje młode. Gdybyś miała oczko wodne, może by przylatywały kaczuszki.
      Pozdrawiam gorąco.

      Usuń
    3. ja mam i oczko i staw.....a kaczuszek nie ma:(

      Usuń
  3. Nie zgina z glodu, a przy okazji rozprostuja nozki spacerujac sciezka /smiech/
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. one, leniuszki ledwo wyjdą - od razu siadają. bardzo mało chodza.
      usciski:)

      Usuń
  4. Śliczne!!! Dobrze, że Pani karmi te biedaki, teraz mają tak ciężko z jedzeniem, wszystkie ptaki. Jestem pod wrażeniem jak blisko podeszły :)Myślałam, że się boją ludzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie tylko ja dokarmiam. bardzo dużo ludzi to robi. a one siedzą w tej maleńkiej ilości niezamarzniętej wody i czekają na jedzenie. te akurat ludzi sie nie boja, choć specjalnie się nie spoufalaja. nie ma jedzenia - to uciekają.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. w tym miejscu zawsze ich jest dużo. jakoś najłatwiej tu je dokarmiac i woda nie zamarza.:)))

      Usuń
  6. Głodne biedactwa, a łabędzie, jak blisko podeszły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo to miastowe łabędzie. w warszawie głodne łabędzie też blisko podchodzą. jak jest głód to nie ma strachu.
      serdeczności:)

      Usuń
  7. Oby same też polowały. Leniuszki jedne:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może jak mają młode, to nieco się wysilają?:))

      Usuń
  8. widać masz dobre serce, że dokarmiasz je:)

    pozdrawiam i jak zawsze zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że większość ludzi tak robi.
      pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Niestety Ewuś, jesteśmy w mniejszości.
      W moim blokowisku "dokarmianie" to wyrzucanie resztek przez okna:(
      Po świętach ino fruwały bigosy, schaby, kości i ciasta! Masakra!
      Ale i tych normalnych jest też sporo.
      Niestety nie każdy wie, że nie wolno ptakom dawać mokrego jedzenia (np namoczonego chleba), który zamarza w brzuszkach:(
      Pozdrawiam:)

      Usuń
    3. znam to wyrzucanie jedzenia przez okno. całe życie mieszkałam w bloku. mój pies musiał wychodzić w kagańcu, bo zjadał wszystkie świństwa a potem chorował...
      witam cię u siebie i pozdrawiam:)

      Usuń
  9. Bardzo to ładnie wyglada i w dodatku jest pożyteczne. Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  10. Kaczki, to głodomory. U nas na kanale portowym jest ich tak dużo, że podczas gdy zalega kra, one gromadzą się w jednym miejscu ogromnymi stadami. Czasami chodzimy z wnusią karmić je. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tu też zimą gromadzą się w jednym miejscu. zupełnie siedzą jedna na drugiej.
      pozdrawiam

      Usuń
  11. Witaj
    Dobrze że dokarmiasz ptactwo , nawet łabędzie się trafiły , chyba rodzice z młodym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. młodych było więcej. nie mam pojęcia gdzie one zimą sie ukrywają.
      dzięki za odwiedziny:)

      Usuń
  12. Zapraszam do mnie po order Ewciu:)

    OdpowiedzUsuń
  13. O jejku! Jaka masa kaczek :)!... :). Piękne :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zimą w wielu miejscach gromadzą się takie ilości kaczek, łysek i łabędzi:)

      Usuń
  14. Dzisiaj słyszałam w telewizji, nie pamiętam kanału, że teraz zwierzęta bardzo potrzebują ludzkiej pomocy. Jak widać na Ciebie Ewo mogą liczyć

    OdpowiedzUsuń
  15. na mnie zawsze mogą liczyć, jeśli tylko potrafię im pomóc. a teraz, kiedy śnieg przysypał jedzenie pomoc jest szczególnie potrzebna.
    u nas blisko domu sarny potrzebują jedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak ciężko jest znaleźć ptakom pożywienie.
    Trzeba pomagać.
    Piękne zdjęcia!
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda. ale sikorek jakoś w tym roku mało...
      serdecznosci:)

      Usuń
  17. Kaczuchy... Ja dziś jedną z moich, czarnego kaczorka, straciłam... Reszta szpetnie pokaleczona ale powinna wyżyć... Pies się dorwał ;-(

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biedne kaczuchy...jak to psisko do nich sie dostało?

      Usuń
  18. Ależ ich jest dużo. Jesteś kaczą mamą. POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. Ależ szczęściary, że do nich zaglądasz. Teraz gdy zima,o jedzenie tak trudno. Bardzo lubię przyglądać się kaczkom. Z mojej okolicy odleciały, staw cały zamarzł, poleciały tam gdzie mają dostęp do wody. Przylecą na wiosnę.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  20. No bo też ludziska bezrozumne jeno żreć i żreć dają, a żeby tak kto wymarzniętym jakiej gorzałeczki nie poskąpił, to ani pomarzyć...:((
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam patrzeć na dzikie ptactwo :-) zimą zawsze jest mi ich żal, ale na dobrych ludzi można przecież liczyć, przyjdą z pomocą. Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  22. Cudowne zdjęcia robisz ,Ewo.Te ptaki są wspaniałe.Jeszcze nigdy nie widziałam tylu dzikich kaczek w jednym miejscu.Właściwie to widziałam tylko dwie na rzece.

    OdpowiedzUsuń
  23. Pospamuję :-)
    Zapraszam po wyróżnienie do mnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Ostatnio trafiłam na taką chmarę kaczek w moim mieście. Dokarmiała ją starsza pani. Czyli nie tylko w zimie takie sytuacje się trafiają. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.