miałam was zapytać....
mam nadzieję, że choć trochę więcej się dowiem, zwłaszcza od dziewczyn mieszkających na wsi.
chodzi o muchy....tak, takie latające, brzęczące, natarczywe muchy.
w domu ich prawie nie mamy, bo siatki w oknach i drzwiach, ale jeśli jest więcej osób, to koszmarek.ale jakoś sobie z tymi w domu radzimy.
najgorzej jest latem na podwórko, w ogrodzie....
każdy gość dostaje łapkę w łapkę i tłucze na prawo i lewo.
tabuny much wpadają do kubeczków, siadają na talerzykach...
i na to są ochraniacze z siatki, ale nie o to chodzi.
zanim kupiliśmy ten dom, zwiedziliśmy wiele wiejskich domów.
much nie było.
tu, kiedy przyjeżdżaliśmy - również nie.
(podobno poprzedni właściciele nic na muchy nie stosowali a nie było żadnej. ani w domu, ani na zewnątrz. drzwi wejściowe i na taras otwarte na całą szerokość) .
za to od ubiegłego lata....koszmar!
mieszkamy w szczerym polu, skąd te muchy?
wprawdzie sąsiedzi mają krowy, ale od maja są one na pastwisku, obora jest pusta.
kupowaliśmy już różne środki, rozprowadzaliśmy je na ścianie domu i....nic.
muchy jeszcze chętniej siadają.
niedawno kupując żwirek dla kota, w naszej "przychodni weterynaryjnej" pogadałam sobie z wetem.
on mi pokazał środek na muchy. drogi jak jasna cholera i nie wiadomo, czy zadziała na zewnątrz.
a ja z kolei wiem, ze są takie środki, stosowane na zewnętrzne ściany, bo sama widziałam skutek.
kilka lat temu.
natomiast bark u nas komarów, pewnie dlatego, ze pełno nietoperzy i jaskółek.
tylko, że much znacznie więcej....
macie jakieś sposoby na walkę z muchami?
obrzydlistwo!