Suwaczek z babyboom.pl

o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

piątek, 13 lutego 2015

a tak w międzyczasie....



czy my aby jesteśmy całkiem normalni?

ludzie na wsi uważają, że niekoniecznie.

nasz wiejski weterynarz również.

no to może oni maja rację???

środa, 4 lutego 2015

i do nas przyszła na chwilkę...

wierszyk bez autora, bo nie wiem kto go napisał.
dostałam podpowiedź. autorem jest Ludwik Jerzy Kern

czy wam nie przyszło nigdy do głowy, 
że śnieg powinien być kolorowy? 
albo zielony, albo czerwony, 
liliowy albo beż. 

śnieg ten lepiłoby się wspaniale, 
a bałwan biały nie byłby, ale 
albo zielony, albo czerwony, 
liliowy albo beż. 

śnieżki tak samo w zimowej porze 
byłyby wtedy w jakimś kolorze: 
albo zielone, albo czerwone, 
liliowe albo beż. 

bardzo kolory by się przydały, 
a tu tymczasem wciąż pada biały, 
biały bielutki, miękki mięciutki, 
świeży, świeżutki śnieg.


obce ślady...


i tu.....


no  co się gapisz i zdjęcia robisz?
szybko mnie wpuść, ja nie będę czekała jak te 
inne kociska!



a na polu....


i z innej strony...


w ogrodzie...


sumaczek między tujami....


pomieszane ślady.....

idź sobie zimo, idź!
ja ciebie nie lubię!

sobota, 31 stycznia 2015

gender...


jednak cierpliwość nie idzie w las.
codzienne wpuszczanie kotów do małego przedpokoju przed ich śniadaniem sprawdziło się.
zresztą one i tak mało drzwi nie wywalą...

znajda nie wchodziła, zachowywała dystans a potem biegła do kociej stołówki.
dziś straciła czujność. uzbrojona w rękawiczki chwyciłam ją podstępnie i zapakowałam do transporterka.
nie ważne, ze w międzyczasie wskoczyła na parapet, zwaliła storczyk i wywaliła mi trochę wysiewów. grunt, ze ją złapałam.

rety, co się działo!
wyrywała pazurami coraz większe dziury  w otworach tekturowego transportera, w pewnym momencie głowę wystawiła.
bałam się, ze rozwali i wylezie. grubą taśmą klejącą zakleiliśmy dolne otwory po obu stronach.

pracuś szybko wyprowadził samochód, zapakował znajdę i pojechaliśmy.
samochód celowo stał w garażu, bo znajda i na jego widok wiała.
ale tylko, jak wyjeżdżaliśmy, jak wracaliśmy to siedziała na środku podwórka.

wszystkie kociczki, które wieźliśmy do sterylki miauczały, ale znajda tak wrzeszczała i szarpała, że miałam wątpliwości czy ją dowieziemy do lecznicy.

ale jakoś się udało i nastąpiła zamiana sióstr - zołza wróciła do domu a znajda została.
ufff, jeszcze tylko trzy takie akcje przed nami, chyba trzy.

małe dzikusy nie dają do siebie podejść i własnie nie wiem jakiej płci jest ta trójka.

to jest znajda

ale miałam pisać o gender...

wiedziałam już wcześniej, zaraz po operacji, że siódemka była dwupłciowa.
znaczy się obojnak.
a według niektórych światłych po prostu gender.

siódemeczka miała jedno jąderko i macicę.
bardzo rzadko zdarza się to u kręgowców, był to pierwszy taki przypadek w praktyce pani doktor,
a drugi w praktyce lekarza, który razem z nią operował moją kocinę.

siódemka ma się dobrze, choć do domu zabrać jeszcze jej nie mogłam, bo ma szwy i założony kołnierz.
dopiero po tygodniu, a nawet 10 dniach od operacji zdejmą jej to wszystko i zabiorę  kota do domu.

ona jest kotem podwórkowym i dlatego musi pozostać w klinice, w klatce, bo te szwy wewnętrzne i zewnętrzne muszą się dobrze wygoić.

gender nie gender ten burasek jest jednym z moich ulubionych kociambrów.
od urodzenia przemywałam jej ślepka, potem jak dostałam od blogowych koleżanek krople, to zakraplałam.
nigdy się nie broniła, nie drapała.

i okazuje się, że nie musi być siódemkiem, może być nadal siódemką.