pozornie na podwórku nic nowego się nie dzieje.
do wczoraj taki żar lał się z nieba, że klawisze lepiły się do palców.
a ja ledwo dyszałam...
dziś trzy stopnie mniej, czyli chłodniej.
czy ktoś gdzieś widział deszcz?
poproszę o choćby odrobinę....
moja gapina odzyskała swoją podwórkową przynależność
oraz instynkt macierzyński,
do tego stopnia, że wczoraj widziałam jak wszystkie cztery małe koty usiłowała cycem karmić.
ponieważ towarzystwo było bardzo zadowolone wysnułam wniosek, że ciągle ma pokarm.
a ja mam nadal cztery koty. nikt ich na razie nie chce.
wstawiam dwa krótkie filmiki.
1. mama i synek
2. yaris i jacek albo placek. z daleka ich nie odróżniam.
i wszędobylska siódemka.
i wszędobylska siódemka.
i jeszcze:
zauważyliśmy, że w zbożu, niedaleko naszego domu kręcą się trzy kociaki starsze trochę od tych co są u nas.
podchodzą do jedzenia kiedy nas nie ma na podwórku.
jeden rudy kocurek i dwie kociczki: szaro biała i tricolorka - rudo-biało- szara.
matki nie poznałam...
nie mam pojęcia jakim cudem te koty przychodzą do nas.
jakieś ogłoszenia parafialne?
sołtys je przysyła w ramach agitacji przedwyborczej?
będę miała kolejny problem, kurczę!
udało mi się zrobić zdjęcie tricolorce zanim zwiała.







