Suwaczek z babyboom.pl

o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

niedziela, 1 grudnia 2013

grudniowe rozdanie...

dziś 

ogłosili na swoim blogu kolejne, grudniowe rozdanie.
tym razem i ja postanowiłam wziąć udział w losowaniu.
mam w grudniu imieniny, może tę kocią torbę wraz z zawartością
uda mi się wylosować?


czas pokaże....

środa, 27 listopada 2013

resztki z mojego ogródka....

trzy a nawet dwa dni temu przez chwilę świeciło słoneczko, więc wyskoczyłam zobaczyć co jeszcze nie dało się zimie w moim ogródecku.
biedne te kwiatuleńki.... ledwie zipią.




















malinka  gdzieś pod liściem się zapodziała.....





ptasie gniazdko znalazłam....pewnie koty je przywlokły.

potem sobie usiadłam i chwytałam promyki słoneczne.
 kociambry
wypłosz i operka



wywaliły szczotkę, a jak ona leży, to żadna zabawa. trzeba podnieść....
to taka trochę syzyfowa praca, bo zabawa polega na tym, żeby właśnie tę szczotkę przewrócić.
i tak się bawimy.....

a jak sobie usiadłam....

weź mnie na kolana....



no weź...

i jak tu odmówić takim oczom? jak odmówić najsłodszej, najgrubszej, upasionej do wypęku kociej przylepie?
i temu pyszczkowi co go szorowałam, bo myślałam, że brudny a to taka uroda....
no nie da się.
pozostałe koty jak zobaczyły piecucha na kolanach, to i one też, natychmiast!
wskoczyło ich pięć. 
zrozumiałe, że taka piramida musiała runąć.
nie pierwszy raz i nie ostatni....

a od wczoraj zima.
teraz zaczyna się najgorszy czas dla mojego organizmu.
aż nie chce mi się o tym myśleć .

niedziela, 24 listopada 2013

filiżanka....

prawie trzy tygodnie temu,  na blogu


z okazji pierwszych urodzin jej bloga zostałam wylosowana, nagrodzona

blog ma roczek (klik) 

 i mogłam sobie wybrać filiżankę ze strony


i wybrałam!
przyszła zapakowana jak drogocenny diament trzy dni temu. niestety pogoda była ponura, w domu ciemnawo, nawet przy lampie zdjęcia były byle jakie.
dziś na chwilę wyszło słoneczko, ja chwyciłam aparat i oto ona!







oczywiście zdjęcie jak zwykle nie oddaje urody przedmiotu.
ale i tak, filiżanka jest piękna!
ma przecudne, trudne do określenia kolory.
zaśniedziała miedź miejscami?
zależy jak światło pada.
w końcu to dzieło mistrza!

ps. filiżanka nie jest malutka. ona ma pojemność normalnego kubka.