o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

poniedziałek, 19 stycznia 2015

kiedy kot choruje....


walczymy z kocim katarem u zeszłorocznych maluchów.
z różnym skutkiem zresztą.
krople, antybiotyk....choróbska atakują, bo mrozu nie ma, a kociaki nie nabyły odporności, matki też jej nie miały, ale one nie chorują.

zniknęła siódemka. 
myślałam, że przeniosła się do sąsiadów a ona bidula zachorowała gdzieś tam i nie miała siły wrócić...
a jak wróciła to zobaczyłam chwiejący się na łapkach szkielet.
pracuś przyniósł mi do domu potwornie śmierdzący strzępek kota.

moją siódemkę, co zawsze wyglądała tak:


słodka i zabawna.


to, że siódemka okazała się chłopakiem to w sumie szczególik.

oczy zaklejone, nos zaklejony a pyszczek....
jedna rana.
a smród....niesamowity!
nawet wody nie piła bidula.

dostałam od mojej pani weterynarz strzykawki z jakimiś odżywkami i czymś co łagodzi stany zapalne.
trzy takie zestawy na trzy dni.


dziś zawieźliśmy ja do kliniki. jego zawieźliśmy.
wetka nazwała go siódemek.

zbadała, dała mnóstwo zastrzyków, podłączyła kroplówkę, bo kot jest odwodniony.

jeśli z tego wyjdzie, podkreślam jeśli wyjdzie,
to czeka kociaka poważna operacja.
ma potworną przepuklinę, lekarce weszła ręka do brzucha.
ma jedno jąderko i to nie w pełni rozwinięte, trzeba kota wykastrować choćby ze względu na możliwe w późniejszym okresie zmiany nowotworowe... 

wczoraj wypiła trochę wody....
i wyglądała tak


szkielet z zamkniętymi ślepkami.
bez sił.
 to jest podobno kaliciwiroza.
99% śmiertelności.

pani doktor niczego nie obiecuje, wprost przeciwnie.
ja wiem, że ona zrobi co się da....

gorąca linia działa.....
we środę decyzja co dalej...

żyj moja kochana siódemeczko, moja ukochana koteczko....choćbyś nawet chłopakiem była....

ps. zawieźliśmy dziś kolejną kotkę do sterylki. miały być dwie, ale drugiej nie udało się złapac

30 komentarzy:

  1. Matkobosko! Zewszad straszne wiesci.
    Trzymam mocno kciuki za zycie tej/tego bidulki. ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. ten rok zaczął się fatalnie, zresztą sama wiesz, że nie tylko mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Łomatko ! przykro mi, że tak fatalnie zaczął się ten rok. Mam wielką nadzieję, że siódemka wróci do zdrowia, to taki piękny koteczek. Bardzo lubie te pregowane koteczki. Trzymam kciuki. Co to sie dzieje ? Rufi chory, Kira na stół operacyjny i teraz jeszcze siódemka .... :(((

    OdpowiedzUsuń
  4. co to się wyczynia z tymi kotami :( zima lekka, nie powinny tak chorować
    bardzo współczuję

    OdpowiedzUsuń
  5. 1% to mało.... niezwykle mało ale nadzieja istnieje... życzę by stał się cud!

    OdpowiedzUsuń
  6. Biduniu kochana, daj radę...

    OdpowiedzUsuń
  7. biedny kicia, oby wyzdrowiał!

    OdpowiedzUsuń
  8. Trzymam kciuki...
    Faktycznie , za dużo tych chorób.
    Siódemeczko trzymaj się, jesteś teraz w dobrych rękach ...
    Dentisept na rany w pyszczku.
    Misia ma straszna rane i tym jej wyleczyliśmy.
    Trochę do pyszczka i kot sam rozprowadzi w środku językiem ,
    przykleja się do ran i izoluje, antybakteryjny, przeciwgrzybowy, przeciwwirusowy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Trzymam kciuki siódemko zdrowiej :)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Dentisept A, jeszcze lepszy bo chwilowo znieczula. Leczyłam tym nadżerki w mordce mojej kici.

    OdpowiedzUsuń
  11. Straszne .. :((( Walcz Siódemko ! ! !
    Kciuki i ciepłe myśli ślę <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Posyłam mnóstwo ciepłych promyczków ku siódemkowi ma stać się silnym kotem, to rozkaz nie tam żadne biadolenie.
    Dla siódemka ♥ i dla Ewuni by była silna i odważna ♥ no i dla wszystkich ludziów wraz z wetką ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo Ci współczuję, ale nie wiem czemu mam przeczucie, że będzie wszystko dobrze. Też niedawno leczyliśmy jednego kota (kota sąsiadki) z kociego kataru i się udało. Ma taką opiekę, że musi być dobrze. Trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdrowia kotkowi życzę i Tobie wytrwałości :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Trzymam kciuki za kiciula :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Ewciu.. siódemek... MUSI przeżyć... bo jakby inaczej ? ja w to wierzę...
    bidulinka...
    ale taka mamcia jak Ty... pomożesz mu...wiem to... i będzie wszystko w porządku...
    ściskam mocno

    OdpowiedzUsuń
  17. O ranciu...szkoda kota, ale mam nadzieję, że wyzdrowieje...
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Trzymam kciuki z całych sił!
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  19. niechaj zatem kotowaty zdrowieje ku Twej radości ..niechaj

    wieczorowo - Dośka

    OdpowiedzUsuń
  20. Pamiętam 7 - kę i tę Twoją rudą burzę :--) włosów! Biedulka, a Wy wszyscy zaangażowani tę chorobę całym sercem, i ja się dołączam. Dużo zdrowia życzę wszystkim :--)

    OdpowiedzUsuń
  21. Żal kociaka ale wierzę że z tego wyjdzie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. Ewo, co z siódemką ? jak się czuje ?

    OdpowiedzUsuń
  23. chyba trochę lepiej. jutro będę ją widziała...jak mi pozwolą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobre wiesci, dzięki. Trzymam kciuki :)

      Usuń
  24. Oby biedaczysko z tego wyszło.

    OdpowiedzUsuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.