o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

niedziela, 27 lipca 2014

skąd się biorą koty???

odkąd zaczęłam cokolwiek rozumieć wiedziałam, że małe kotki biorą się z dużej kotki.
znaczy ich mamusi.
w tym przekonaniu, częściowo tylko prawdziwym, tkwiłam jeszcze jakiś dwa czy trzy tygodnie temu.
no bo, jak sama widziałam na własne oczy, małe kotki biorą się z...owsa!
tak, z takiego owsa co rośnie na polu.


najpierw z owsa wyszły dwa małe i dzikie kotki a za dwa dni jeszcze jeden.
ten jeden wyszedł z pszenicy...


no powiedzcie sami, gdyby one wzięły się z mamusi kotki to by nie były takie dzikie, prawda?
i nie mieszkałyby w zbożu

w dodatku kolorystycznie z dojrzewającym owsem współgrają.
jedna dziewczynka to tricolorka .
drugi kociak jest rudawy z białym krawatem a trzeci szaro biały.
w owsie ani w pszenicy  ich nie widać. 
tak więc niektóre kociaki biorą się z owsa a inne z pszenicy - to ustalone.


słodkie, prawda?
takie wypieczone chałeczki do schrupania. 
tylko dzikuski niesamowite!

problem jest z czarnymi kociakami.....
szczerze, bijąc się w pozszywany mostek, znaczy w serce mówię wam, że ani wczoraj, ani dzisiaj ani nie pamiętam kiedy, nic nie piłam.
no bo po pierwsze za duży upał i chęci na alkohol brak. 
a po drugie, tego co mi wolno pić to nie lubię, a co lubię to mi nie wolno. 
chyba, że naleweczka ale ona raczej na rozgrzanie...
po trzecie zapalenie oskrzeli jeszcze leczę, zwłaszcza kaszelek.

ale wracając do czarnych kociaków.
szaro już było, ja zmęczona upałem i kaszlem, najpierw myślałam, że coś z oczami mam.
no, myślę sobie, jak nie urok to przemarsz wojska, jakiegoś udaru od siedzenia w cieniu dostałam.
zobaczyłam czarnego kota!
no dobra, ja wiem, że są na naszym podwórku dwa czarne - jacek i placek.
ale trzeci???
przywołany pracuś przyleciał kurcgalopkiem a ja do niego: policz czarne koty!
no dwa są - odpowiedział zdziwiony moim żądaniem.
rozglądam się...dwa koty!
matkomojajedynakochana!
halucynacje!
były trzy - wyjąkałam.
jakie trzy? były dwa.
przed chwilą były trzy....
i zanim uwierzyłam, że mam przywidzenia i różne inne dolegliwości wieku starczego na podwórko wbiegł czarny kociak.
 prosto z moich białych hortensji!

ale kiedy dzisiaj zobaczyłam czwartego czarnego kota na podwórku postanowiłam do jesieni nie wychodzić z domu.
hortensje przekwitną, żniwa niedługo, koty znikną....
bo czarne koty biorą się z całą pewnością  z białych hortensji!.
a może nie???
zdjęć nie będzie, bo to taka dzicz te czarne, że coś niesamowitego.
uciekają jak się klamką ruszy.
tylko co zrobić, żeby mi już więcej kociaków nie przybyło?
takiej inwazji jeszcze nie miałam....

adopcje póki co nie wychodzą. koty coraz starsze...
trzeba opracować plan.
tylko jaki?


44 komentarze:

  1. Jaki plan, ludzie i koty już sie zwiedzieli, ześ kocia mama. Co si,ę tam na wsi wyprawia, łatwo zgadnąć, ale zdziwiło mnie, kiedy schronisko ogłosiło prosbę o zabieranie kotków, bo termin ich wysypu nastąpił, a toć cholerne schronisko przyczynia sie do tych liczb pogłowia kociego wydajac niekastrowane. Byłoby niej przynajmniej w mieście. Właśnie dorwałam i napoczęłam super knige: Kot bob i ja autor James Bowen, polecam! Pozdrowka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wiesz, maluchów wykastrować nie można. nowy właściciel powinien o tym pomyśleć w przyszłości.
      o książce słyszałam, podobno świetna!

      Usuń
    2. Maluchów nie, ale schron wydaje dorosłe koty w pełnej gotowości płciowej, a naród durny, te przesady! jak już kot zabrany, nawet nie chce się pójsc do lekarza na darmowy zabieg, a przecież jest taka możliwośc. Ksiażka urocza, gratka dla kociarstwa :)

      Usuń
    3. nie słyszałam o darmowych zabiegach, ja za każdą sterylkę płacę niemałe pieniądze.
      ale żeby schroniska nie zadbały o sterylkę lub kastrację? myślałam, że mają taki obowiązek.:)

      Usuń
  2. Wybetonuj wszystko dokola, z betonu na pewno nie wyleza. A tak bedziesz miala w koncu milionpincet kotow do karmienia. Lojesu! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie wiadomo czy nie wylezą. koty są sprytne, sama wiesz.
      a poza tym kasy nie mam na tyle betonu. no i nie wiem na jaką wysokość betonować

      Usuń
  3. umarlam, dobrzez ze moj mostek juz solidny - a z betonu to moze beda sowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z betonu to może wyleźć wszystko. zrobi dziurę i wyjdzie.

      Usuń
  4. Padłam ze śmiechu :-)))

    Ale prawdę powiedziawszy to nie jest śmieszne...
    Na wsi zawsze tych kotów było za dużo :-(
    Nikt nie sterylizuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko ja sterylizuję i to dzięki pomocy koleżanek blogowych.

      Usuń
  5. Koty sie biorą stad, skąd biorą sie bezpańskie psy. Co roku w mojej wsi jest urodzaj na pieski. Jak grzyby po deszczu! A biorą sie... Z bezmyślnych , nieodpowiedzialnych ludzi. Ile juz tych biedaków przeszło przez nasze ręce. Na szczęście udawało sie ich uratować. Cudowne teo kocurki! Masz dobre serducho. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nawet nie wiem czy w mojej wsi jest urodzaj na psy, bo sąsiad od sąsiada mieszka w odległości około kilometra. ja się nie chcę nawet domyślać co ludzie robią z nowo narodzonymi psiakami .

      Usuń
  6. Och , to po jakims czasie przestaje byc smieszne....Moze Ci je ktos podrzuca ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, kocice podrzucają odchowane dzieci a same dają dyla. czasem mi jakaś mignie.

      Usuń
  7. Oni Ci je przynoszą do tych płodów rolnych, znaczy ludzie przynoszą i zostawiają. Bo pewno wiedzą już, że karmisz i nie zrobisz krzywdy. Nie wiem, to już zaczyna być problem. Wsio fajnie, ale one chcą jeść i bywają chore. Może niech ksiądz ogłosi po sumie, że koty szukają domów. Fajnego macie księdza??? Może to i głupi pomysł, ale ylko to mi przyszło do głowy.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam pojęcia jakiego mamy księdza, bo raz go widziałam. bardziej bym podejrzewała, że on po sumie ogłasza do kogo koty podrzucić. a, jak wyżej napisałam to kocice przyprowadzają młode, bo tu jest jedzenie.

      Usuń
  8. Dzieci znajduje sie w kapuscie /tak mi kiedys tlumaczono/, a teraz dowiaduje sie na stare lata, ze kotki sa z... owsa /smiech/!!!
    Pieknie napisane!!!
    Serdecznosci
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może być kapusta, może być bocian...
      dziękuję ci judytko, że się śmiejesz.

      Usuń
  9. A splunelas trzy razy przez lewe ramie, to pomaga oddalic nieszczescie:))))))))))))))) Kociaki cudowne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale kiedy miałam splunąć? na wszelki wypadek nie mogłam, bo nie wiedziałam. potem było za późno:)

      Usuń
  10. Ha,a dzieci z kapusty...to masz problem, choć kotki są cudowne,to wszystkim nie podołasz.
    Moja siostra w Aninie miała podobnie, podrzucono mu kotka przy 20 stopniach mrozu,biedak prawie przymarzł do schodów - /wyżył i znalazł dom/.długo szukali domów dla dziewięciu kotków, w całej Polsce.
    Niestety To ręka człowieka i mała pociecha, że żniwa niebawem...
    Przede wszystkim dbaj o siebie, bo lato trafiło nam się wyjątkowo upalne, ba nieznośne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. źle znoszę tegoroczne upały i to przeziębienie...
      są ludzie dobrzy, ale więcej jest tych złych albo raczej bezrozumnych.

      Usuń
  11. jest jeden, całkowicie nierealny sposób na pozbycie się obcego kociarstwa - nie karmić, straszyć i wyganiać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak bym napisała, że tak robię, to i tak byś nie uwierzyła.wygonić kota? - bezcenne....

      Usuń
  12. Ewuś, F - wiesz :), ich dom znalazła kotka, przyjęli. Lubią i hołubią. Wet wymacał trzy bruzdy po sterylce. Czemuś się dziwili i poszli do innego weta - ... są trzy kociaki w Sierpniu się urodzą. :))) Zabawne prawda? :))
    A Twój post .. serdecznie się uśmiałam. Tylko że no cóż ... masz jeszcze pigułki, jak by co napisz, nasi weci obiecali recepty. W ten sposób zmniejszysz populację kotów we wsi gdy będą do Ciebie przychodzić na jedzonko młodziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli źle wykonana sterylka. takiego weterynarza to bym....
      pigułki jeszcze mam a jakby co, to się elu do ciebie zgłoszę.

      Usuń

  13. Poczuj dotyk uśmiechu
    I miej piękny dzień,
    Idź w ten dzień bez pośpiechu
    Podejmując jego grę.
    Życzę.
    Na niebie i w sercu słońca,
    a na twarzy
    uśmiechu bez końcaڿڰۣ◕

    __________(¯`:´¯)
    ______ (¯ `·.|/.·´¯)
    _____ €(¯ `·.(۰۪۪۫۫●۰).·´¯)€€
    _____€€ (_.·´/|`·._)€€€€€
    ____€€€€€ (_.:._)€€€€€€€€
    __€€€€€€_||_€€(¯`:´¯)€€€€€
    __€€€€€__||_(¯ `·.|/.·´¯)€€€
    ___€€€___|(¯ `·.(۰۪۪۫۫●۰).·´¯)€€
    ____€€___||.€(_.·´/|`·._)€€
    _____€___||€€.(_.:._)_€€ ****
    _( ____¤ۣۜ๘¤ّۣۜ_____/)___/)__¤ۣۜ๘¤ّۣۜ
    ¤ۣۜ๘¤ّۣۜ¯¯¯¯¯(/¯¯¯)¯¯¯¯¯¤ۣۜ๘¤ّۣۜª“˜¨“¨˜

    ŻYCZĘ MIŁEGO I SPOKOJNEGO NOWEGO TYGODNIA.
    POZDRAWIAM:):):)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ewo nie zazdroszczę tyle młodych dzikusów,chociaż słodkie.Ciągną do Ciebie bo wiedzą że je lubisz.Koty bezbłędnie trafiają do domów gdzie już rezydują inne koty.
    Opowieść Twoja wywołuje uśmiech na twarzy,ale wiem że Tobie do śmiechu nie jest.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedy na nie patrzę to się uśmiecham. kiedy myślę o ich przyszłości zaczynam planować.

      Usuń
  15. Gdyby to nie działo się naprawdę to można by się pośmiać ;)
    Masakra że tak powiem ...:(


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zrobię co będę mogła, żeby to były ostatnie koty. zaparłam się:)

      Usuń
  16. Ewo, to nie jest śmieszne, to tragiczne. Kompletnie nie wiem już jak ci pomóc :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gosiu, zrobiłaś wszystko o co cię poprosiłam i nie tylko. resztą się zajmę i to z dobrym skutkiem. między innymi dzięki tobie.

      Usuń
  17. Żeby nie robiło się tak nieciekawie,to było by śmiesznie,dla tylu kotów znaleźć dom to jest mistrzostwo,może jakąś fundację załóż,to choć na karmę będziesz miała,ale szczerze mówiąc,nie zazdroszczę,lubię koty,ale wszystko co w nadmiarze,to nie jest dobre,pozdrawiam i życzę,żeby to już ostatnie były

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widzisz, żeby ludzie tu chcieli choć trochę myśleć to by nie było tego.
      z pewnością to ostatnie koty.

      Usuń
  18. Ewo, fajnie piszesz o swoich podopiecznych, ale prawdą jest, że problem z maleństwa zaczyna osiągać większe rozmiary. Może zjawi się ich nowy właściciel, tylko jak go znaleźć. Pozdrawiam Ewo

    OdpowiedzUsuń
  19. są różne sposoby szukania nowych właścicieli. wykorzystuję wszystkie i jestem dobrej myśli.

    OdpowiedzUsuń
  20. A może bociek je podrzucił? :) Bardzo podoba mi się umaszczenie kotów z dwóch fotek, tych pierwszych, raczej niespotykane - ciekawe skąd one się wzięły? :) Hortensje są śliczne, ja też w tym roku mam niebieskie, bo te kwiaty mi się podobały od zawsze.

    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj, Ewo, niedługo chyba wydasz majątek na karmienie cudzych kociąt. Chyba że założysz jakieś przytulisko i ktoś będzie je dofinansowywał. A może będziemy wpłacać na Twoje konto jeden procent?
    Masz jakąś wierzbę, może to przez nią pojawiają się się kotki?
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  22. jestem w bardzo podobnej sytuacji. Na ogrodniczej działce jest pan który dokarmia koty i na tym się kończy. Jedna z kotek urodziła 4 koty pod moim domkiem są w opłakanym stanie. Dokarmiam je ale nie mogę ich zabrać ze sobą a tym bardziej wyleczyć. W domu mam psa i dwa koty.

    Bardzo żartobliwie napisałaś, ale to jest wielki problem

    OdpowiedzUsuń
  23. no właśnie co sie lubi to zawsze złe....

    OdpowiedzUsuń
  24. No ja Ci współczuję Ewuś. Kocham koty, ale cieszę się, że nie mam owsa przez miedzę ;)

    OdpowiedzUsuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.