Suwaczek z babyboom.pl

o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

niedziela, 17 sierpnia 2014

kolorowe lato - niebieski.



pewnie mało kto mi uwierzy, ale nie przepadam za kolorem niebieskim.
nie mam nic niebieskiego, żadnego ubrania, dodatku.
miałam raz na sobie niebieską sukienkę i oddałam koleżance.
źle się w tym kolorze czuję i nic na to nie poradzę.
ale niebo, chmury, morze, kwiaty....cała niebieska przyroda jest przecudowna.

długo zastanawiałam się, czy brać udział w konkursie u

i zdecydowałam, że tak, a co mi tam!

wysyłam zdjęcie kukuruźnika który lata czasem nad naszymi polami....

kukuruźnik


wszystko na tym zdjęciu jest niebieskie.
mnie się ono podoba.

sobota, 16 sierpnia 2014

może jest tu ktoś z wrocławia???

kochani!
naszej blogowej koleżance

gosiance

 kilka dni temu zaginął ukochany kotek -
kayron.
jego przyjaciółka -kociczka amisia rozchorowała się z tęsknoty.
gosiance brakuje łez, cała rodzina w rozpaczy.
przeszukali już wszystko oprócz tego miejsca, gdzie znajduje się książę.
gdzie jest to miejsce???
może macie znajomych we wrocławiu?
pomóżcie, proszę odnaleźć kayrona!


przeczytajcie tu

zaginął kayron

niedziela, 10 sierpnia 2014

grafik na sierpień...


1 sierpnia - wiadomo minął. ale rano zepsuł się dekoder od telewizora.
2 sierpnia - trzeba było przywieźć z ostródy mego wnuka co to samodzielnie z warszawy  eurobusem przyjechał.
2 sierpnia - należało pojechać do nowego miasta celem wymiany dekodera co wziął i się wczoraj zepsuł.
5 sierpnia - jeśli się złapie operkę to wyprawa do iławy a potem znowu do nowego miasta, bo nie zabraliśmy dekodera do pilota. znaczy - odwrotnie. na słowo honoru dali nam ten dekoder.
8 sierpnia - pulmunolog i opeer taki, że strach się bać. kaszlę jak gruźlik.
9 siernipa - moje wnuczę wraca do domu, więc trzeba go zawieźć do ostródy na busa.
10 - 12 sierpnia - odpoczynek lub czyhanie na wredną kocicę operkę.
12 sierpnia - wyjazd (mój) do warszawy celem załatwienia odkładanych spraw urzędowych. poza tym muszę sobie przypomnieć jak wygląda upał w murach.
12 sierpnia - ufff! operka złapana w terminie, więc  dziś odbiór. i kilka pytań do pani doktor. ponieważ mnie nie ma pracuś musi dać radę. a, i dokończyć dawanie antybiotyku kotom. ja mam wprawę, kot ani okiem nie mrugnie, ale czy jemu się uda?
14 sierpnia - wracam ze starszym dzieckiem i synową.
15 - 20 sierpnia odpoczynek od upału (mam nadzieję) i trochę deszczu (też mam nadzieję).
20 sierpnia zaczynam rehabilitację biodra co mi je uszkodzili naprawiając serce. przez 10 dni roboczych, półtorej godziny dziennie. czyli praktycznie pół dnia codziennie z głowy a, jak powiedział ortopeda, to i tak niewiele pomoże...
  i tak sobie rozpisałam coby nie zapomnieć i nie miałam czasu wrzucić na bloga.
albo zapomniałam?
coraz gorzej z moją pamięcią....

 taką pełnię dzisiaj mam!



pewnie dlatego cały dzień śpiąca chodziłam.