Suwaczek z babyboom.pl

o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

sobota, 13 września 2014

coraz częściej...


 coraz częściej budzę się rano z gardłem ściśniętym przerażeniem, że nie zrobiłam czegoś co powinnam była zrobić.

kiedy? 
nie wiem...
czego, też nie wiem...

albo, że nie zdążę zrobić czegoś bardzo ważnego.

czego?
nie wiem....




coraz częściej śni mi się, że coś złego dzieje się w mojej rodzinie.
jeden z synów został pobity,
drugi okradziony...
wnuk zaginął bez wieści.

a wszystko to dlatego, że czegoś nie dopilnowałam, gdzieś nawaliłam, o czymś zapomniałam...

to wszystko moja wina....w tym śnie.


a poza tym wszystko jest w porządku, nic złego się w moim życiu nie dzieje, wprost przeciwnie....

czasem też budzę się i w pierwszej chwili nie wiem gdzie jestem.

i jeszcze to dziwne uczucie, że tracę coś, czego nigdy nie miałam.
przecieka mi przez palce a ja nie wiem co mi tak ucieka.
jak mogę stracić coś, czego nie miałam?

czy to już mój rozum szwankuje, czy to tylko wygłupy mojej podświadomości.

i co właściwie ona do mnie mówi?
  że mój czas dobiega końca?
czy, że wszystko w życiu robiłam źle?


cuda ze mną wyczynia a ja bezradna jestem.

niedziela, 31 sierpnia 2014

wujek wypłosz i dzieciaki.





w ubiegłym roku pisałam post o małym kotku wypłoszku.


tutaj

teraz wypłosz to dorosły, bardzo łądny i zgrabny kot który jest samotnikiem. 
nie wiadomo gdzie znika na całe dnie. popołudniami jest już na podwórku a noce spędza ogrzewając swoim ciałem młode kociaki. dołącza do nich piecuch i powstaje olbrzymia, puchata kula.

lubi głaski, ale na jego warunkach.
nigdy nie opisywałam jak trafił do nas, ale to było bardzo tragiczne zdarzenie.
zwłaszcza dla gapy.

maluchy są wręcz zakochane w wujku.
nie może się od nich opędzić, ale ich  nie karci.


woli się schować i odpocząć.







i filmik. jak ktoś chce popatrzeć, jak to wygląda w natarciu


niedziela, 24 sierpnia 2014

kwiatowo....

w tym roku mój ogródek przypominał  wyschniętą łąkę. 
nie padało ponad 2 miesiące a podlewanie wężem to nie to samo co deszczyk.
trochę kwiatów zakwitło, reszta nawet nie wzeszła.
żeby nie widać było brzydkich miejsc zrobiłam kolaże z mijającego lata.











dalie nie sprostały zadaniu.
w zeszłym roku wysokie, dumne z wielkimi kwiatami a w tym -
- dalie miniaturki.
w dodatku z 15 posadzonych tylko 5 wyrosło.
na wiosnę trzeba będzie kupić nowe.
potwierdza się to, co czytałam, że cebule i kłącza są teraz tak preparowane, że po dwóch latach nic z nich nie wyrasta.
handel musi kwitnąć.
kwiatowo niezbyt udane lato miałam.