o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

poniedziałek, 23 czerwca 2014

na pierwszy ogień.....

dziś zawieźliśmy moją słodką koteczkę, gapę do wetki w iławie.
sterylka będzie jak przygotują kotkę, czyli jutro.
trzeba porobić badania, przegłodzić.
biedula, jaki to dla niej stres.
pudełko, obce miejsce, zamknięcie...
 potem operacja.
wiem, że dali jej coś na uspokojenie,  myślałam, że rozwali transporterek w drodze.
i wreszcie, po trzech latach usłyszałam jak miauczy, bo do tej pory robiła to bezgłośnie.
denerwuję się, kurczę!


dostałam w zeszły piątek od pani doktor taki jednorazowy transporterek, dziurki ma po bokach.


mało komfortowa miejscówka, ale co poradzę?
innego nie mam.
gapa przez te dziurki wyciągała łapki, drapała...
dopiero dziś zobaczyłam jakie ona ma pazurska długaśne!


mój gapiszon przed podróżą.

odbiorę ją najprawdopodobniej w przyszły wtorek.

jestem padnięta, kurczę.
dziewczyny, wy wiecie, że to dzięki wam moje wolno żyjące kotki przestaną rodzić kolejne biedy.

22 komentarze:

  1. Bardzo mi jej żal , ale to dla jej dobra ...:(
    Trzymam kciuki żeby Gapa dobrze to zniosła i wróciła cała i zdrowa na swoje włości :-)
    Uściski !

    OdpowiedzUsuń
  2. Modlę się żeby było wszystko dobrze.Żal mi bardzo.Pozdrawiam,miłego Nowego Tygodnia.

    OdpowiedzUsuń
  3. To dla Gapci dobra. Niedlugo wroci, pewnie bedzie sie na Ciebie straszliwie fochac, ale jej w koncu przejdzie.
    Ewus, jestes wielka!

    OdpowiedzUsuń
  4. podziwiam Cię, zawsze bardzo mnie stresują bliższe kontakty z wetem, a tu jeszcze taki protest Gapowy trzeba przeżywać

    OdpowiedzUsuń
  5. trzymam kciuki, trzymam za koteczką...
    Przynajmniej nie będzie malutkich , słodkich i bezdomnych koteczków
    umierających z głodu...
    Trzymam kciuki też za Ciebie :-)
    Nie denerwuj się :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. A my/ja i moja Owczarka:)/ jak zwykle:wszystkiego pomyślnego i dla Gapci i dla Ciebie:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze w takich sytuacja źle się czuję. I jeszcze te dokumenty,które trzeba podpisać, że nie będzie się rościć ..ble, ble.Tu nie chodzi o sterylizację czy kastrację, tylko kotki czy kota mi żal. Ten strach i ta bezsilność zwierzaka, powoduje, że już kiedyś zawróciłam z drogi. Wiem, że najważniejszy jest cel. Ja swoją kotkę zaniosłam i odebrałam tego samego dnia z kocurami było podobnie, nawet gdy jeden miał "wnętrostwo". fajny pomysł na transporterek, choćby jednorazowy. Trzymaj się, tu potrzeba czasu, tylko czy kotka wybaczy rozstanie?

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo się cieszę i gratuluję decyzji dojrzałej. Taka sterylizacja to o wiele mniej kocich nieszczęść...
    Pierwsze widzę taki jednorazowy transporterek.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Ewciu robisz, co możesz. I tak dzięki Tobie te koty mają lepsze życie, nie powinnaś tego przeżywać tak bardzo i się martwić. Tobie nie wolno się denerwować prawda???? Twoje zdrowie też jest ważne, więc spokojnie. To standardowe zabiegi i nic jej nie będzie wróci do domu i za chwilę nie będzie pamiętać o zabiegu. Jednorazowy kontenerek też jest ok, skoro go dopuścili do porzewozu kotów. Gapka histeryzuje bo jest pierwszy raz w takiej sytuacji dlatego taka przerażona. Najważniejsze, że nie będzie juz rodzić kolejnych kociąt, ktorych byt nie jest pewny.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ewo, to bardzo dobra decyzja. Trzymam mocno kciuki razem z resztą komentatorów, powodzenia słodka Gapciu :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo dobra decyzja, koteczka będzie wdzięczna, zobaczysz :--)) buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ewo, pierwsze koty za płoty, a potem odetchniesz z ulgą! Cudownie, że to robisz. Sama widzisz, że nie da się inaczej...

    OdpowiedzUsuń
  13. Po prostu nie miałaś innego wyjścia i musiałaś podjąć taką decyzję. Wszystkim wyjdzie to na dobre.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzymam kciuki za Gapę serdecznie o niej myślę gorąco maleńka, wszystko minie, minie minie. I Ciebie Ewuś wspieram ciepłą myślą.

    OdpowiedzUsuń
  15. To ogromny stres i dla Ciebie i dla Kotki, ale wierzę, że warto!

    OdpowiedzUsuń
  16. wiem jaki to stres, - trzymamy kciuki i myślami jesteśmy z Wami, - ja mam wyobrażnię i czuję to co przeżywa teraz kotka, ale to trzeba przeczekać, i myśleć że za parę dni będzie w domu i wszystko już będzie normalnie

    OdpowiedzUsuń
  17. To na pewno stresujące dla zwierzaka. W końcu każda z nas by się zestresowała jakby ją wieźli w pudełku w obce miejsce! Ale to właściwy wybór.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ewa,to wielkie szczęście,że są takie dziewczyny jak Ty.Szacun!

    OdpowiedzUsuń
  19. P>S> wspominasz o Iławie.Byłam tam kiedys na obozie, nad pięknym jeziorem.Może masz jakies fotki miasteczka i jeziora?

    OdpowiedzUsuń
  20. Ewciu... rozumiem, że już po bólu ! i wszystko jest w porządeczku...

    OdpowiedzUsuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.