o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

niedziela, 30 marca 2014

wkurzyłam się na wiosnę.....

znaczy na porę roku  jestem wkurzona.
oszukanica taka, że historia!
jedyny punkt dla niej, że łaskawie podniosła  siedzenie i przylazła na mazury.
wcześniej też była, króciutko i tylko szkód narobiła.
w dzień było 10 stopni a w nocy -5.
moje kwiatki zgłupiały całkiem. wylazły z ziemi, wypuściły pączki kwiatowe i zamarły w fazie wzrostu.
no takie karzełki się zrobiły. same miniaturki.
krokusy jakieś zapyziałe, w dodatku ani jednego fioletowego. posadziłam 20 cebulek.gdzie są?
nornic u mnie nie ma ani innych żarłoków.
dobrze, że wcześniej fotkę im zrobiłam, bo wczoraj w nocy wszystkie mi zmarzły. co one takie delikatne?
a tulipany....no matko kochana, toż to pokurcze jakieś nie kwiaty.
wszędzie na blogach widzę wyrośnięte. ładne kwiatki a moje???
to samo żonkile. prawie rozwijają się, ale przy samej ziemi.
hiacynty też takie pokurcze.
no nie podoba mi się to i już!
chyba z tego wszystkiego zacznę już wysiewać kwiaty jednoroczne .
albo posadzę dalie?
może przynajmniej one uratują honor tych zimujących?

te zakwitną
te nie....

nie ma fioletowych....

sasaneczki nie zawiodły....


ale żonkile .... jakieś takie miniaturki....nie podoba mi się to.

czytałam na forum ogrodniczym, że produkowane obecnie cebulki kwiatowe są jednoroczne.
nie dadzą kwiatu w następnych latach. że te stare co się je ma od lat są plenniejsze. chodzi oczywiście o biznes. ja nie miałam, dokupiłam i posadziłam razem.
i mam rezultat: połowa kwiatów nie wyszła, fioletowe krokusy przepadły.

                               ........................................................................

a w lesie to pożal się boże! 
szaro, buro i ponuro. nawet  ptaki nie śpiewają.
tylko kolorowe kwiateczki na rowach są piękne! 


zdjęcia można powiększyć klikając w nie.

a dziś w nocy znowu ma być -5.
i jak to wszystko ma radośnie rosnąć?

piątek, 28 marca 2014

podwórkowa banda trojga.....


to normalne, że po kilku  godzinach biegania,
boksowania się,
 zaczepiania starszych kotów,
 ciągania ich za ogony a także bawienia się koniuszkami tychże ogonków,
 rozpychania się przy misce,
łażenia po ludziach,
 ostrzenia pazurów na moich łydkach,
skakania po drzewach i płotach
oraz ogólnego wrzasku i rozrabiania
odpoczynek musi być!





  powiedzcie sami, jak tu nie kochać tych słodkich, łobuzowatych futrzaków?

 zdjęcia były robione w listopadzie, ale nic się w zachowaniu trojga łobuziaków do tej pory nie zmieniło.

z naszych obserwacji wynika, że przywódcą tej bandy jest wypłosz, syn gapy.
mimo, że kiedyś fizycznie był najsłabszy z całej trójki, to nadrabia to, ja bym powiedziała, inteligencją.


oto on!

poniedziałek, 24 marca 2014

na dwa laptopy....

z jednego wrzucam zdjęcia na drugim piszę...

poranki gapy...

jak wiadomo gapa to moja ulubiona kociczka.
wszystkie są cudowne, ale gapa to jest....gapa i już!
gapa nie czeka razem z innymi kotami na ganku na śniadanie.
gapa czeka osobno.
jak tylko drzwi się otworzą, to ona przeskakuje tę kłębiącą się pod nogami kulę z futer i niezauważona  przemyka przez drzwi do pierwszego przedpokoju.
nauczyła nas (tak, tak), że tam czeka na nią śniadanko.
ona ma swoje. ona nie będzie jadła z jednej miski z tamtymi kotami!
no, chyba, że spóźni się na śniadanie albo nas nie ma w domu. 
wtedy grzecznie zwija się w kłębek i wpatrzona w klamkę od drzwi czeka.
czasem przysypia, pobiegnie w pole, ale wraca.
skubnie coś z kociej miski, ale tylko jak jest przy niej sama.
tak to wygląda.

no to fajnie, jest żarełko, spisali się.



jak to? nie przywitałam się? cześć ruda!


najadłam się więc odpocznę ...


no co? kota w oknie nie widziałaś?


nie świeć mi w oczy!


no i co tam za oknem? fajnie tak popatrzeć z góry...


napatrzyłam się, chyba już pójdę sobie...


otwieraj mi drzwi!



no to na razie....

wymiziana, wyspana, wytulona gapa wychodzi.
w domu tuli się, mruczy, łasi, patrzy w oczy...
uwielbia siedzenie na kolanach...

a na podwórku mnie nie zna!
omija szerokim łukiem, syczy.
wstydzi się?
paskudny charakterek ma ta moja mała kociczka nie ma co!

zdjęcia nie najlepsze, ale aparat taki sobie, lampa też, a pomieszczenie, wprawdzie z oknem, ale jak jest pochmurno, to wiadomo.

czwartek, 20 marca 2014

....

napisałam długi i  jak mi się wydaje mądry post, ale przy ostatniej literze  ten mój cholerny laptop zaznaczył wszystko i wykasował.
aż się poryczałam.
dlatego postanowiłam na czas dłuższy zawiesić pisanie bloga, bo takie numery to nie na moje zdrowie
.
może uda mi się raz na jakiś czas wstawić kilka zdjęć.
a jeśli nie to trudno. za dużo zdrowia straciłam przy tamtym laptopie.

wiem, bo usiłowałam ten tekst napisać na nim i nie udało się.
postaram się komentować u was ale to wtedy, gdy inny laptop będzie wolny

pewnie ograniczę się do czytania, żeby być na bieżąco.







poniedziałek, 17 marca 2014

upływa szybko życie.....

tak to się zaczęło....


z mamusią....


z mamusią i tatusiem....


zawsze lubiłam zwierzątka....

z młodszym braciszkiem....

wiek przedszkolny....



wiek wczesnoszkolny....

wiek buntowniczo - młodzieńczy....

wiek buntowniczo - młodzieńczy - tu z moim bratem....




jestem dumną mamą!


lata mijają....


kreta....2009


jania....2010


 i wieś....na stare lata....



dziś o godzinie 21.50 kończę 65 lat!
słuszny wiek, prawda?
wprawdzie nie czuję ciężkiego balastu na moich plecach
ale
nie mam pojęcia kiedy to zleciało.....

sobota, 15 marca 2014

nie całkiem dzień jak co dzień.....

ponieważ od dziś nad polską miały się rozpętać żywioły a wczoraj było pięknie i ciepło, to przestawiliśmy nieco nasze plany i wczoraj był ogródek a dziś zakupy.
w marcu jak w garncu: wichura, deszcz, słońce.
zimno paskudnie!
nie było jednak najgorzej. nie zmiotło mnie z podwórka jak szłam do samochodu, zabolało tylko trochę, ale to normalka dla mnie.

droga pusta, jechało się nieźle.
przed samą iławą korek na klika kilometrów.
znaczy się drzewo zwaliło się na jezdnię i czeka na strażaków. a my czekamy aż strażacy usuną drzewo...
i tak sobie stoimy i stoimy....
kiedy ruszyliśmy, to mnie nagle olśniło, ze zdjęcie trzeba zrobić, udokumentować zdarzenie.
no i jednocześnie - otwierałam okno, szukałam aparatu pod siedzeniem, wyciągałam go z pokrowca, włączałam i robiłam zdjęcia.
miotałam się jak potępieniec jaki...

prosiłam pracusia jak człowieka "zwolnij, zdjęcie chcę zrobić". myślicie, ze zwolnił?
w życiu! 
 za nami sznur samochodów i karambol gotowy.
no i zdjęcia wyszły takie nie bardzo.




a jak wracaliśmy to widziałam w jednym jedynym miejscu w lesie, przy drodze piękne niebieściutkie kwiatki.
                      i znowu nie było się gdzie zatrzymać, bo pas, bo linia, bo coś tam....

                          no to wklejam zdjęcie z zeszłego roku. te kwiateczki już są!
                                                       znaczy jest  wiosna!


środa, 12 marca 2014

kiedy czasu brak....

ten tekst dostałam na maila. wklejam go bez poprawek.
autora niestety nie znam.

POLSKA MOWA

Poczytaj  mi mamo...po polsku, proszę... :-\

Mądrze gada, czy też plecie,

ma swój język Polak przecie!
Tośmy już Rejowi dłużni,

że od gęsi nas odróżnił.
Rzeczypospolitej siła
w jej języku również tkwiła...
Dziś kruszeje ta potęga,
dziś z angielska Polak gęga...
Pierwszy przykład tezy tej:
zamiast dobrze jest okej!
Dalej iść śladami tymi,
to nie twarz dziś masz a imidż...
Co jest w stanie nas roztkliwić ?
Nie życiorys czyjś, lecz siwi !
Gdzie byś chciał być w życiu, chłopie?
Nie na czubku, lecz na topie

Tak Polaku gadaj wszędy!

Będziesz modny... znaczy trendy
i w tym trendzie ciągle trwaj,
nie mów żegnam, mów "baj-baj"!
Gdy ci nietakt wyjdzie spory,
nie przepraszaj! Powiedz: Sory!
A gdy elit chcesz być bliżej,
to nie "Jezu" mów, lecz Dżizes ...
Kiedy szczęścia zrąb ulepisz,
powiedz wszystkim, żeś jest hepi!
A co ciągnie cię na ksiuty?
Nie uroda ich, lecz bjuty !
Dobry Boże, trap się trap...
Dziś nie knajpa już, lecz pab!
No, przykładów dosyć, zatem
trzeba skończyć postulatem,
bo gdy język rani uszy,
to jest o co kopie kruszyć!
więc współcześni poloniści

walczcie o to, niech się ziści:
Żeby wbrew tendencjom modnym
polski znów był siebie godny!
Pazurami ! Wet za wet !
Bo do d... będzie wnet...


Post Scriptum:
Angielskiemu nie ubędzie

kiedy polski polskim będzie...!!!!!!


wtorek, 4 marca 2014

walka z wiatrakami...

pod poprzednim postem wspomniałam, że mi kursor szaleje i robi cuda.
szukałam w google co  zrobić w takiej sytuacji i nawet znalazłam podpowiedzi, tyle, że nic nie kumam.
czasem uda mi się napisać komentarz na innym blogu, ale jest to ekwilibrystyka i trwa bardzo długo.
nie mam już ochoty walczyć z kursorem, tak więc w piątek laptopik pojedzie do przeglądu.
to co on wyrabia przechodzi ludzkie pojęcie!
może jeszcze uda się go reanimować, bo szczerze mówiąc, zakup nowego jeśli ten padnie, będzie możliwy dopiero jesienią.
no, ale nie tracę nadziei.
tak więc - do poklikania nie wiem kiedy.

ps. jest drugi laptop w domu, ale ja jakoś wolę swój.