o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

wtorek, 7 stycznia 2014

taki czas.....


końcówka starego roku bardzo nas zaskoczyła. 
była po prostu zła.
wydawało się, że szybko wróci do normy, ale tak się nie stało.
w związku z tym wszystkie problemy przeniosły się w nowy rok.
i trwają a my nie mamy na nie wpływu.
dlatego nie bardzo mam ochotę pisać  na blogu.
mamy na głowie zbyt wiele.
w dodatku dziś się dowiedziałam, że lekarze u których się leczę nie mają w tym roku podpisanego kontraktu z narodowym funduszem zdrowia.
i nie jest to tylko kardiolog, bo moja choroba porobiła większe spustoszenia.
pulmunolog, dermatolog, laryngolog, że nie wspomnę o dentyście u którego i tak zostawiłam kupę kasy. stare zęby i trzeba ich pilnować.
muszą jeszcze trochę wytrzymać.
do kardiologa i tak chodziłam prywatnie co dwa miesiące i raz w roku na fundusz.
nic dziwnego, ze nie bardzo mam ochotę pisać na blogu .

to co napisałam, napisałam informacyjnie, nie po to, żeby się skarżyć.



postaram się odwiedzać zaprzyjaźnione blogi.

najważniejsze, że my oboje wspieramy się we wszystkim i jednakowo myślimy.  

jak się uspokoi, ułoży, to wrócę. 
a na bieg spraw nie mam wpływu.

i nie mam głowy do pisania.