o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

sobota, 10 maja 2014

macierzyństwo operki....

dziś mija miesiąc odkąd operka została mamą
pierwsze chwile opisałam tu

kiedy wszystko sie uspokoiło, w sensie, że operka wróciła pod drzwi a dzieciaki zostawiła w drewutni,
postanowiła urodzić trzeciego kociaka.
tym razem pognała do drewutni.
trzeci kociak był szary, jak ona.
trudne to macierzyństwo. 
kotka bardzo młoda, niedoświadczona,  nie bardzo wiedziała co się z nią dzieje, co ma robić.
odwracała się plecami do dzieci, kładła się na nie....

odwiedzały ją wszystkie koty , obwąchiwały kociaki.
w życiu czegoś takiego nie widziałam. 
te wizyty trwały cały wieczór. potem zainteresowanie zniknęło.

szarego kociaka operka zagniotła następnego dnia po  urodzeniu, kolejnego po dniach jedenastu.
został tylko jeden, czarny.
nie mogę powiedzieć, że operka jest oddaną matką.
całymi dniami biega ze swoimi kumplami, bawi się.
wpada od czasu do czasu do drewutni nakarmić dzieciaka.

małe zaczęło z nudów zwiedzać drewutnię, ona go szukała...
wreszcie wpadła na pomysł, że uziemi dzieciaka i przeniosła go do donicy.
o, takiej.


małe na razie nie wylezie, bo donica jest wykończona folią, poza tym jest dosyć wysoka i szeroka.

a tu jeszcze dziecko przed przeniesieniem. ma 16 dni






i tak sobie toczy się kocie życie.
mama bardzo dużo je, ale karmi dziecko niezbyt często.
nie przejmuje się miaukami dochodzącymi z drewutni.
woli spędzać czas ze swoimi dwoma kumplami.

chociaż kiedy oglądam okrąglutkiego kociaka to widzę, że nie dzieje mu się krzywda.

kilka dni temu kociak sam wylazł z donicy i wrócił na poduszkę.
operka przenosiła go do donicy, ale kociak pazurkami wbijał się i wyłaził.
 wreszcie zrezygnowała.

 ciekawa jestem kiedy wylezie przez otwór wycięty w drzwiach .
prosto w objęcia szwendających się i nudzących kotów.

i wykrakałam, wylazł wczoraj , ale matka pogoniła go z powrotem.

 oto łobuziak (on czy ona?)
dziś kończy miesiąc.


.............

gapa też urodziła.
1 maja...
 końcówka jej ciąży omal nie spowodowała gwałtownego zejścia sześciu dorosłych osób i psa.

dumna mama i jej trójeczka.

obiecałam sobie, że to są ostatnie młode tych koteczek.


30 komentarzy:

  1. Gratuluję szczęśliwego miotu.Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. zastanawia mnie dlaczego Operka zadusiła swoje młode?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za młoda na mamę, brak jej doświadczenia. położyła sia na maleństwo i zadusiła. do tej pory tak się kładzie, ale kociak ja odpycha.

      Usuń
  3. Takich kotow sa tysiace na wsiach, rozmnazaja sie bez opamietania, nikt sie tym nie przejmuje, czy zyja, czy umieraja. Jest ich coraz wiecej i wiecej. Ta reakcja lancuchowa nigdy nie bedzie miala konca.
    Gapcia lepiej sie sprawdza jako mama, Operka nie bardzo wie jeszcze o co chodzi z tym macierzynstwem. Ale moze to i lepiej dla tych dzieci, ze nie przezyly. Jej jedynak jest sliczny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to samo pomyślałam. o dwa kocie nieszczęścia mniej. ona by i tak ich nie umiała wychować.

      Usuń
  4. No to zanęciłaś, co tą gapą?? Kociaki śliczne, ale chyba lepiej, że już kotki więcej nie będą rodzić. Masz chętnych na kocięta? Oby do dobrych domów trafiły.Czy wszystkie zostaną u Ciebie???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kociaki nie zostaną u mnie. to już postanowione.

      Usuń
  5. Chyba masz z kotami trochę rozrywki,
    chociaż chyba nie o taką rozrywkę chodzi :-)))
    Ja wszystko kastruję co się da,
    też miałam przeżycia z 11 małych kociąt
    i powiedziałam nigdy więcej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdybym chciała wszystkie okoliczne koty kastrować, to by mi emerytury zabrakło. to kosztowna zabawa niestety.

      Usuń
  6. No to kocia rodzinka w komplecie, obyś tylko miała pomysły na imiona dla nowych kociąt. Nigdy nie byłam przy porodzie żadnej kotki i myślę, że nie chciałabym być. Nasze działkowe kotki mają bardzo duży teren do rodzenia.
    Chyba powinnaś założyć kocie przedszkole;)
    Życzę miłej niedzieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z imionami to nie problem, z nowymi domami większy. ale poradzimy sobie a wiecej kociaków nie będzie.
      miłego wieczoru, dobrej nocy:)

      Usuń
    2. Ciężko o nowe domy dla kociąt, bo nie wszyscy są tak zakręceni pozytywnie jak Wy na punkcie zwierząt.
      Chyba już pisałam, że ze względu na syna alergika nie mogę mieć żadnego stworzenia w domu. Wyjątek stanowiły kolejne chomiki, które chyba najgorzej alergizują. Na szczęście już od dawna ich nie ma.
      Serdeczności poniedziałkowe.

      Usuń
    3. wiem, że o domy ciężko. ja jednak mam plan. jak sie uda to odetchnę.
      uściski wtorkowe

      Usuń
  7. Cóż Gapa pasuje do sytuacji jak ulał. Szkoda ale takie jest kocie życie, najważniejsze, że ten maluch, rośnie i jest coraz silniejszy. A Ty jako babia kocia miałaś więcej problemów niż przyjemności. Chyba już trudności za Tobą a teraz trzeba patrzeć na malucha, bo małe kotki są śliczne i takie radosne! Wiele zdrowia dla całej gromadki ludzko kociej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z małego kotka wyrasta duzy kotek, który znowu ma małe kotki.....
      ty, razem to ostatni małe kotki na moim podwórku.
      a oczy dookoła głowy trzeba mieć, to prawda. doświadczyłam tego zeszłego lata.

      Usuń
  8. Szanowna Operka pewnie juz w ciaży. Mój ojciec kiedyś przygarnął kociczkę i kiedy urodziły się młode, nie posłuchał i puszczał ją na wolnośc. Wiadomo, jak sie skończyło he he. Domów oczywiście dla kociej rodziny musiałam szukać ja, tato był kocim królem i tyle. Kociny słodycze, wzięłabym wszystkie do łóżka i karmiła cyckiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że nie jest w ciąży. dostaje tabletki. tych kotów jest teraz stanowczo a dużo.

      Usuń
  9. To prawie jak w przyrodzie - przeżywają najsilniejsze osobniki. Mama jednak za młoda i nie umie sobie z tym wszystkim poradzić...
    Kociaki pierwsza klasa ,ale dobrze że podjęłaś taką decyzję.
    Kotki które rodzą i nawet w jakiś sposób tracą młode są w stanie rodzić kilka razy w roku i przez to są bardzo wyniszczone :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem coś o tych miotach. te kotki dostaja tabletki i dopóki ich nie wysterylizuję mam nadzieję, że ciąży nie będzie. młode...są pewne plany.

      Usuń
  10. Smutne to macierzyństwo Ewo :-( Biedne futerka. I Wy, że musicie się z tym borykać. Jedynymi osobami, które się nie przejmują są "właściciele" tych zwierzaków, pewnie wszyscy bardzo kościołowi i przekonani, że są porządnymi, uczciwymi i - oczywiście - dobrymi ludźmi :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. własciciele nigdy się nie przejmowali, bo nie karmili kotów. koty szły w pole i tam z różnych powodów ginęły. teraz też chodzą, ale blisko domu i raczej dla rozrywki, nie z głodu.

      Usuń
  11. Bardzo ładne czarne, dziś widziałam na giełdzie ogrodniczej faceta szedł z kotem czarnym ... to znaczy kot nie szedł tylko siedział na ramieniu facetowi balansując łapkami. Cudny widok, ale na wsi położyliby się ze śmiechu, w mieście mało kto się obejrzał. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piecuch też siada na ramieniu i tak każe się nosić. pewnie bożenka w głowę się puka.
      już i tak powiedziała, ze to przez nas tyle kotów jest, bo je karmimy i nie chce im się polować. a jak nie polują to i na nie nie polują inne zwierzaki.
      tak myślą prawi, głęboko wierzący, dobrzy ludzie.ech.....

      Usuń
  12. Ewuniu, Tobie należysię medal :-))))

    OdpowiedzUsuń
  13. No to szczęśliwego dzieciństwa kociego.

    OdpowiedzUsuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.