o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

środa, 21 maja 2014

cztery lata temu w warszawie.....

dobrze, że w tym roku wody jest mniej....

















bardzo współczuję ludziom na bałkanach....tam dopiero jest tragedia.

26 komentarzy:

  1. katastrofa... bardzo współczuję tym ludziom, żal zwierząt....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiem, że ratownicy robią co mogą dla zwierząt również. oczywiście nie każdy rodzaj zwierząt można uratować, ale większość.

      Usuń
  2. Ja za kazdym razem dostaje cholery, bo kolejna powodz "zaskakuje", zatapia ludzi, pola i zwierzeta, a nic sie nie robi, zeby tego uniknac. Za to pcha sie kolejne miliardy w nienasycona paszcze kosciola. Inni czerpia nauczke z podtopien i powodzi, nasi umieja sie jedynie pomodlic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas w tym roku nie było aż tak źle. powstało wiele nowych wałów, ulepszono system ostrzegawczy, co jest ważne. tym razem nauczkę z powodzi mieliśmy solidną i wiele przez te cztery lata zrobiono. poza tym nie tylko w polsce są powodzie. pamietasz co działo się w niemczech rok temu? z naturą nie ma żartów.

      Usuń
    2. No nie ma, to racja. Z tego jednak, co slysze, nie wszedzie powodzie byly nauczka na przyszlosc. Nie pojmuje, czy latwiej jest panstwu placic odszkodowania i zasilki dla powodzian, czy raczej waly umacniac.

      Usuń
    3. dla mnie to też jest całkowicie nielogiczne. ale inna sprawa, że wylewają nie tylko rzeki, również potoki staja sie rzekami a tych niestety nie da się ujarzmić.

      Usuń
  3. Takie zdjecia i sytuacje przypominają co faktycznie rządzi tym światem Wiecej pokory przed siłą natury. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak. żaden naukowiec nie przewidzi dokładnie gdzie mocno uderzy fala. może najwyżej przewidywać.

      Usuń
  4. Zawsze współczułam ludziom zalanym,ale co to znaczy naprawdę przekonałam się,kiedy osobiście zobaczyłam jak wygląda wszystko po przejściu fali powodziowej.To co zobaczyłam po huraganie Sandy,kiedy byłam u córki,to przechodzi wszelkie wyobrażenie,ona miała "tylko" parter zalany,a doprowadzali to do porządku kilka miesięcy,a ludzie potracili całe domy,a osiedle wyglądało,jak pokazują na filmach katastroficznych na drugi dzień po katastrofie,z pięknego,zazielenionego miejsca zrobiły się czarno-szare zgliszcza,makabra,dlatego teraz jak słyszę o powodzi,to wszystko we mnie zamiera

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nigdy na żywo nie widziałam zalanych domów, obejść, piwnic. ale wyobrażam sobie ten smród kiedy to zaczyna parować, te muchy, choroby i nie wiadomo co. koszmar!

      Usuń
  5. Żywioł potrafi zniszczyć i należy uważnie patrzeć gdzie się osiedlamy, gdzie chcemy mieć swoje domy. Trochę się już robi by poprawić bezpieczeństwo to jest ważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam ciagle przed oczami scenę z 2010 roku. dom na skarpie a skarpę podmywa woda. w pewnym momencie dom sie wali i spada. ludzie nie maja wyobraźni. skończył im sie piękny widok w jednym momencie.

      Usuń
  6. Koresponduję z pewną Polką z Chorwacji, więc z pierwszej ręki wiem, co się dzieje na Bałkanach.
    Dobrze, że w tym roku nie powtórzyła się taka powódź, jaka była dwukrotnie- w 1997 roku i 2014 roku.
    Akurat w 1997 roku podczas tej powodzi syn podróżował samochodem po Polsce, a jeszcze nie było komórek, więc nie wiedzieliśmy, co się z nim dzieje. Pewnego dnia dostaliśmy widokówkę o takiej treści: "Siedzimy na dachu samochodu i czekamy na helikopter". To było nielogiczne, więc uznałam to za dowcip, bo nasz syn potrafi robić różne kawały.
    Teraźniejsza powódź na szczęście już się kończy.
    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jednak te powodzie a zwłaszcza ostatnia z 2010 roku nauczyły ludzi odpowiedzialnych za bezpieczeństwo myślenia, przewidywania i wreszcie tego co najważniejsze: budowania wałów. szkoda, ze takim kosztem.
      upalne serdeczności.

      Usuń
  7. Powódź to straszny żywioł, mocno wpisała się w moje dzieciństwo. Często "zostawiano" mnie u babci / po wojnie nie wróciła do Warszawy/, bliskość Wisły powodowała, ze widzieliśmy powódź na wiosnę i na Jana. Dom Babci stał na górce, woda niosła wiele dziwnych rzeczy, zwierzęta..pamiętam jak uratowaliśmy psa, był taki niesamowity, wierny i nikt się po niego nie zgłosił. Jechałam mostem Gdańskim a wracałam Grota jak przez Warszawę szła fala i wyglądało to strasznie...Woda jest piękna ale jakże nieokiełznana. Ludzie mogą tylko stać i patrzeć jak tracą dobytek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koszmarne wspomnienia. ja nigdy nie miałam aż takiej stycznosci z wodą, chyba tylko wtedy, kiedy sie topiłam. i teraz, kiedy jestem daleko od wisły mimo wszystko cos tam w sercu ściska....

      Usuń
  8. Dobrze, że w tym roku spokojniej. Też współczuję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie spokojniej. ale to dopiero maj....

      Usuń
  9. U mnie wały ciągle robią, znaczy naprawiają, może to coś da. W 1997 cudem nas nie załało, mam na myśli mój dom, bo ogólnie Wrocław ucierpiał srodze i to w dużej mierze przez głupotę mądrasi u koryta. Już Niemcy przewidzieli możliwośc tak wielkie powodzi, były dokumenty, ale po co na to patrzeć, lepiej postawic osiedla na polderach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. biedny ten wrocław, pamietam 1997 rok. a za stawianie osiedli i domów w miejscach zalewowych powinno byc karane.

      Usuń
  10. Ja również współczuję, że też zawsze jakaś katastrofa wisi w powietrzu i dopada nas ludzi na różne sposoby, w najróżniejszych zakątkach ziemi. Podrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciagle cos sie dzieje. nie ma chwili spokoju na świecie.
      uściski

      Usuń
  11. Nie chciałabym czegoś takiego przeżywać. Uwielbiam podziwiać płynącą wodę, ale nie w takich ilościach. To już żywioł i to bardzo groźny. *** DZIĘKUJĘ za ciekawy dla mnie komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. piękna jest płynąca woda jak się na nią patrzy z brzegu....

      Usuń
  12. Koszmarne wspomnienia,. ja nigdy nie miałam aż takiej stycznosci z wodą, woda z brzegu wyglada zupełnie inaczej nalezy do trzech żywiołów serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie miałam i obym nigdy nie miała styczności z żadnym, żywiołem.
      pozdrawiam

      Usuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.