o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

sobota, 15 marca 2014

nie całkiem dzień jak co dzień.....

ponieważ od dziś nad polską miały się rozpętać żywioły a wczoraj było pięknie i ciepło, to przestawiliśmy nieco nasze plany i wczoraj był ogródek a dziś zakupy.
w marcu jak w garncu: wichura, deszcz, słońce.
zimno paskudnie!
nie było jednak najgorzej. nie zmiotło mnie z podwórka jak szłam do samochodu, zabolało tylko trochę, ale to normalka dla mnie.

droga pusta, jechało się nieźle.
przed samą iławą korek na klika kilometrów.
znaczy się drzewo zwaliło się na jezdnię i czeka na strażaków. a my czekamy aż strażacy usuną drzewo...
i tak sobie stoimy i stoimy....
kiedy ruszyliśmy, to mnie nagle olśniło, ze zdjęcie trzeba zrobić, udokumentować zdarzenie.
no i jednocześnie - otwierałam okno, szukałam aparatu pod siedzeniem, wyciągałam go z pokrowca, włączałam i robiłam zdjęcia.
miotałam się jak potępieniec jaki...

prosiłam pracusia jak człowieka "zwolnij, zdjęcie chcę zrobić". myślicie, ze zwolnił?
w życiu! 
 za nami sznur samochodów i karambol gotowy.
no i zdjęcia wyszły takie nie bardzo.




a jak wracaliśmy to widziałam w jednym jedynym miejscu w lesie, przy drodze piękne niebieściutkie kwiatki.
                      i znowu nie było się gdzie zatrzymać, bo pas, bo linia, bo coś tam....

                          no to wklejam zdjęcie z zeszłego roku. te kwiateczki już są!
                                                       znaczy jest  wiosna!


30 komentarzy:

  1. O matko!!! moje ukochane przylaszczki kwitną!!!! Te chłopy takie są, mój nie chce na Mazury bo twierdzi, że za zimno, a ja chcę do przylaszczek!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wcale nie jest zimno! to tylko wiatr a i jego już jutro nie będzie.

      Usuń
  2. Wiosna w pełni, o czym moje klacze dają znac ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas prawie w pełni, jeszcze kilka dni poczekamy.

      Usuń
  3. U nas pogoda tez sie popsula, ale takiego silnego wichru tosmy nie mieli.
    Nic, tylko w domu siedziec :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiatru już nie ma, deszczu też nie. może jutro będzie słonecznie?

      Usuń
  4. wygwizdów niezły dzisiaj! a jak śmiesznie deszcz padał! stałam na światłach sucha, słońce w oczy mi świeciło, a po drugiej stronie skrzyżowania deszcz lał!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas już sie skończyło. świeci piękny księżyc i gwiazdy są.

      Usuń
  5. Ewuś u Ciebie chyba cieplej, bo przylaszczki kwitną, u nas jeszcze nie.
    Z chłopem też tak mam, że nie bardzo udaje się zobaczyć cokolwiek, bo wszystko za szybą zmienia się jak w kalejdoskopie. Ale zdjęcie udane, nie mów, drzewsko złamane niczym zapałka.
    W Mrągowie zawitała dziś na chwilę wiosenna tęcza, też byliśmy na zakupach. W Galerii u Żiwani kupiłam dwa metry (1,50 szer.) len, dlaczego czarny? Za całe 2 zł, i serwetę z lnu, i szydełkowe serwetki różne, te ciut droższe. Kupiłam też len na poduszki na krzesła, którym nadawałam nowy dizajn, ale niestety za ponad stówę, bo w tekstyliach. Dalej mam szaleństwo remontowe, końca nie widać.
    Jutro do kawy serwuję wuzetkę, wpadnij, prawdziwy warszawski rarytas. Powspominamy stolycę na wesoło.
    Przylaszczki śliczne.
    Serdeczne uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może i trochę cieplej, ja wiem?
      kochana, ten twój dom to cacuszko będzie!
      na moich mazurach nie ma dobrych ciast, same gnioty oblane lukrem, brrr!

      Usuń
  6. CZyli wpis na temat chlopow...tak maja. nic nie rozumieja...pewnie wiekszosc z nas opowiedzialaby taka sama historie...a nam sie chce zawsze cos udokumentowac, pokazac, zapisac dla historii.... gtrudno, dlatego bardzo lubie prowadzic i jechac sama. Sciskam serdecznie a przylaszczki sa wielkiej urody i przepieknego koloru

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja specjalnie nie narzekam na kierowcę, dzis tak się złożyło. przeważnie wozi mnie po różnych wądołach i jest dobrze.

      Usuń
  7. Czyli blogerka się w Tobie, Ewo, obudziła, ale z pewnym opóźnieniem. :) Musisz trzymać aparat cały czas w ręce. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda. dziś miałam refleks szachisty, niestety.:)

      Usuń
  8. Ale zdążyłaś zrobić zdjęcia i najważniejsze, że to drzewo nikomu nie zrobiło nic złego.
    Dziś faktycznie wiało i koszmarnie padało a niebo było wręcz straszne a ja nie miałam aparatu a przecież miałam telefon. I wyrzekam, że nie wzięłam aparatu /rano miałam, bo poszłam na wystawę tulipanów/ a mąż, który cały czas był ze mną, mówi: przecież mogłaś telefonem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, upadło jak nic nie jechało. ja jakoś zapominam, że zdjęcie można telefonem zrobić. to przyzwyczajenie do aparatu.

      Usuń
  9. Ileż to ja razy sobie obiecywałam, że będę robiła zdjęcia różnych sytuacji...Nawet aparat w torebce tachałam. Jak na złośc nic się wtedy nie działo, ale ledwo aparat w domu zostawiłam a tu już COŚ wyskakiwało...no i zła na siebie tylko byłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już teraz wożę ze sobą aparat, choc czasem z refleksem bywa różnie...
      nie zawsze można się zatrzymać. a jak dojadę do celu to nie ma co fotografować....

      Usuń
  10. No to tylko się radować, że to drzewo nie gdzie bliżej i nie jakiej Wam szkody uczyniło...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze, że nikogo nie uszkodziło, mości wachmistrzu:)
      serdeczności:)

      Usuń
  11. Ja miałam dziś na zakupy, bo kurtkę kupić trzeba i telefon by się przydało, ale wygwizdów taki i leje, że szkoda nosa wyściubiać. Za to wczoraj na rowerze jechać pod wiatr się nie dało: zatrzymywał w miejscu bez pardonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, tanka, z wiatrem trzeba było jechać! ty to zawsze na przekór....

      Usuń
  12. Weź się za swojego męża, bo jak to, nie zwolnił? Zdjęcia i tak oddają urok sytuacji po wichurze. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no popatrz....a przecież zwalnia jak można.
      serdeczności, lotko

      Usuń
  13. Moj by tez nie zwolnil. On bardzo nie lubi tego rodzaju gapiow i fot (p). czyli ja bym sobie robila te zdjecia podobnie do Ciebie (p) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój tez nie lubi, ale przeciez dla wyższej sprawy należałoby złamac przepisy, no nie?

      Usuń
  14. jejku! jakie śliczne te kwiatuszki...!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, przylaszczko są piekne! niedługo będe ich pełne lasy:)

      Usuń
  15. O tak, wczoraj nieźle wicher szalał, drzewa łamały się jak zapałki. Kwiatki piękne :-)) Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  16. dobrze, ze to wszystko juz minęło.
    buźka:)

    OdpowiedzUsuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.