o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

poniedziałek, 2 grudnia 2013

wtrącać się czy nie?

koty mi się pobiły.
w sensie dziewczyny, koteczki.
nie pierwszy raz zresztą.
a właściwie to tylko strzałka leje każdą inną kotkę.
nawet swoją małą córeczkę, co to ją pozostawiła na pastwę losu i poszła rodzić następne kociaki.
nie wiadomo co się z nimi stało, ale operka ( ta porzucona maleńka koteczka - córeczka ) właściwie sama dała sobie radę.
 matka ją zostawiła w naszej piwnicy, kiedy mała miała niewiele ponad miesiąc.

ale nie o tym....

od kiedy gapa przestała przychodzić na codzienne śniadania i łazi paskuda jedna nie wiadomo gdzie,
strzałeczka uznała, ze teraz ona rządzi.
najpierw wyglądało na to, że bawi się z operką.
ale kiedy mała zaczęła syczeć, wrzeszczeć i uciekać , uznaliśmy, że to nie przelewki.

w dodatku ilekroć na podwórko wejdzie inna kotka sąsiadów, natychmiast jest wyganiana na drugą stronę.
elektryczka, szarusia...

jeszcze tylko z gapą nie próbowała zadrzeć, pewnie  pamięta te baty jakie od niej dostała kilka razy.
za włażenie na moje kolana...
i te inne, tak na wszelki wypadek...

to jest słodka przylepka - strzałka - kawał łobuza
maleńka koteczka.

z kotami nie ma problemu. łasi się do nich, milutka przylepka.
kilka dni temu przybiegła elektryczka, nie zobaczyła jedzenia w dawnym miejscu, bo przenieśliśmy, ale poszła sprawdzić.
wtedy strzałka rozsiadła się w przejściu i nie pozwoliła jej wyjść.

trwało to około godziny, wreszcie cofnęło mnie od okna i poszłam po aparat.

przejścia nie ma.....

w pewnym momencie elektryczka przeskoczyła nad zagapioną strzałką  i dała dyla przez dziurę do drewutni tam, gdzie sypialnię mają małe koty.

strzałka natychmiast zaczęła pilnować dziury.

i znowu to trwało i trwało....

tymczasem elektryczka wystawiła pyszczek, ale bała się wyjść.
zdjęcie jest fatalne, ale już zrobiło się ciemnawo a ja nie włączyłam lampy.

  pyszczek elektryczki.

tego było już za wiele.
wyszłam na podwórko, pogoniłam strzałkę i wypuściłam przerażoną elektryczkę.
jakie ona miała przerażone i wkurzone oczy - przykro było patrzeć.
dałam jej trochę suchego, zjadła i uciekła na swoje podwórko.
nie rozumiem tego. to bardzo waleczna kotka i na ogół nie daje sobie w kaszę dmuchać.

a strzałeczka? 
spuściła manto operce, za nic, na wszelki wypadek i zaczęła się prowadzać z piecuchem.

piecuch nie bardzo chciał, pobiegł do drewutni więc podeszła do wypłosza, ale ten strachliwy nieco i zwiał.
nie wiem czy ona ma ruję (dwa razy w tym roku okociła się), czy po prostu uznała, ze to jej włości.
jest maleńka, przylepna, uwielbia głaski ale nie toleruje żadnej innej kociczki.

zobaczymy co będzie jak wróci gapa, czyli pani gospodyni.
 to wypłosz i operka. znaczy zarys operki.
bardzo trudno ją sfotografować, bo przeważnie jet w ruchu.

a co wy sądzicie o zachowaniu strzałki?
w końcu wasze doświadczenie jest większe od mojego. 

wtrącać się w te awantury czy nie?

45 komentarzy:

  1. rządzić chce, są samce alfa to i samica alfa może być. Zbójca też każdego kota pierze, mam wrażenie, że to taka natura, wiecznie wkurzony i tylko patrzy komu wtłuc. Ja bym się nie wtrącała, niech ustalają hierarchię między sobą,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi się tak wydaje. ustawia tylko dziewczyny a z chłopakami się prowadza.

      Usuń
  2. jak mój najstarszy kocurek zaczyna rozstawiać po kątach inne koty to... zawsze się wtrącam... dając do zrozumienia, że rządzę JA... i porządek musi być...jak rodzina to rodzina !
    taka mała dyscyplina kociakom na pewno się przyda...
    pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. eee, tam, ja na pewno nie rządzę. to są koty co chodzą własnymi drogami i tylko kilka jest nieco "udomowionych". zwłaszcza maluchy.

      Usuń
  3. Gdyby to byly psy, moglabym sie predzej wypowiedziec, ale z kotami w stadzie nie mam doswiadczen, bo Miecka to jedynaczka i tylko Kire ustawia, zreszta z wzajemnoscia, wiec i tak wychodzi na to, ze JA rzadze, bo obie mnie sluchaja.
    Chyba jednak bym sie nie wtracala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak u mnie spotykały sie czasem cztery psy, to zawsze rządził najmniejszy.
      levis, amstaff, był posłuszny i potulny a reszta jeździła mu po grzbiecie. to były czasy....

      Usuń
  4. Pocieszne Twoje koty. oczywiście, że musisz nagadać im do słuchu. Mają być grzeczne i już. A swoją drogą, koty są pocieszne i obserwacja ich musi sprawiać Ci wielka radość. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gadam, gadam a one swoje. jak im się moje gadanie znudzi to w pole uciekają, albo po drzewach skaczą.
      cudne są.
      uściski

      Usuń
  5. Ja opiekuję się córki kotem na czas jej wyjazdu na urlop i chwilami mam go powyżej dziurek w nosie, łazi mi po stole, podjada moje kanapki, rozpuszczony ale kochany.
    Twoje sa pocieszne ale tez się nie słuchają. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widziałaś, albo słyszałaś o kocie, który się słucha? nawet jak słyszy to nie słucha!

      Usuń
  6. Relacje w stadzie są czasami bardziej skomplikowane, niż nam się wydaje. Dziewczyny ustalają hierarchię, może jak już ustalą to będzie spokojniej....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. one już od dłuższego czasu tak ustalają. przestają, kiedy gapa przychodzi.

      Usuń
  7. Chyba bym się nie wtrącała, nie pozabijają się przecież, może faktycznie koteczka ma rujkę i tępi konkurencję?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby się nie pozabijają, ale dziś miaukotek przyszedł zadrapanym okiem. to taki spokojny koteczek, któraś baba go podrapała.

      Usuń
  8. Ja się wtrącam dopiero jak wióry ( a raczej kłęby futra ). Biegnę wtedy z dzikim okrzykiem i spryskiwaczem do kwiatów w ręce. Nic tak nie studzi kocich temperamentów jak strumień chłodnej wody... Dzięki tym interwencjom da się żyć, bo też mi się tłukły okropnie. Teraz uznały, że szef jest jeden ( znaczy się ja ) i jest względny spokój:-)))
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie aż tak nie jest. leją się raczej wiosną. a teraz strzałka wykorzystuje sytuację, że gapy nie ma.

      Usuń
  9. Ewuniu ja bym interweniowała nie dałabym rady patrzeć i jeszcze ochrzan by pyskata dostała słowny one rozumieją bardzo dobrze rozumieją. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeśli widzę, że łapoczyny zmieniają się w regularną bijatykę, wtedy interweniuję. ja wiem, że one rozumieją. czasem to widać. szczególnie po gapie.

      Usuń
  10. ęz czułością piszesz o tych kociakach. Mnie chyba pomyliłyby sie A Ty Strzałki , Operki itd. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mojemu bratu na początku też sie myliły. ale po dwóch dniach już widział które jest które.
      czasem jak któryś łaciatek stoi bokiem i coś go trochę zasłania to i ja przez chwilę mam kłopoty.
      a ty masz coś z klawiaturą, andante?
      pozdrawiam

      Usuń
  11. Moje kotki jakoś wyjątkowo zgodne. O jedzenie trochę powarczą, a każda trzyma swoje łapą na wszelki wypadek. Proponuję nie dopuścić do rozlewu krwi, a tak bezkrwawo niech się ustawiają. Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wtrącam się jak już widzę, że miarka się przebrała. w końcu zwierzaki muszą między sobą ustalić co i jak. inaczej nie umieją.
      serdeczności:)

      Usuń
  12. wtrącać się! Ty tam rządzisz, to Twój teren, więc nie może się tam jakaś terrorystka szarogęsić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. e tam, ja rządzę. koty rządzą i tyle. ja mogę tylko pogadać:)

      Usuń
  13. Wiesz Ewo ,ja myślę ,ze nasze koty mają swoje zasady i kierują się swoją kocią mądrością.Ja obserwuję mojego czarnuszka czasami i podziwiam czasami jego mądrość ,a czasami jego głupotę.Ale i tak je kochamy przecież.

    OdpowiedzUsuń
  14. właśnie i ja tak myślę. co jakiś czas jakaś kotka próbuje przejąć rządy w stadzie. a nuż się uda?

    OdpowiedzUsuń
  15. To faktycznie masz problem, ciekawa jestem, jakim językiem do nich mogłabyś przemówić;) Chyba miseczką z czymś smakowitym.
    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rybką prosto ze stawu. ale niestety, to tylko ich marzenie.
      usciski

      Usuń
  16. W koncu dla tych hzwierzat jestes ponad strzalka....masz najwyzsze miejsce w hierarchi, wiec rzadz:))

    OdpowiedzUsuń
  17. akurat! psem mogę rządzić, kotem nigdy!

    OdpowiedzUsuń
  18. Dopóki krew się nie leje, to lepiej się nie wtrącać, bo to się i tak potem zemści na tych gnębionych. Buziaki, Ewo. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację. kociska są mściwe jak nie wiem co! elektryczka leje swoją dorosłą córkę od czerwca. ile razy ją zobaczy. a tamta jak wpadnie na podwórko i jest matka to stara się być niewidoczna, bidula.

      Usuń
  19. Obserwowanie jak koty rządzą w stadzie to mega ciekawe zajęcie.Moja Kicia przylepa do człowieka,na pozostałą gromadkę syczy i prycha zawzięcie.Pozostałe albo są zdziwione i patrzą co jej do głowy strzeliło,albo uciekają.
    W zasadzie nie wtrącam się w ich ustawki,no chyba że trwa to długo, to wtedy podnoszę swój głos i na chwil kilka jest spokój.
    Ciekawe jest też to,że gdy słownie upominam któregoś kota,mój Agres robi to samo i zaraz goni winowajcę po całym domu,w końcu to on był pierwszym kotem w moim domu.
    Na pewne sprawy nie mamy jednak wpływu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. te "moje" koty są zbyt niezależne, żeby zwracać uwagę na mój podniesiony głos. jeszcze klaskanie pomaga na chwilę.

      Usuń
  20. Raczej nie, kot i tak zrobi swoje. Z kotem to trochę jak z tym obrazem, co dziad do niego.Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak jest. gapa czuli się i łasi a patrzy na drzwi, bo chce do domu. chocby na trochę. lubi zwiedzanie. ze względu na filipa, który tych kotów nie trawi i jest bardzo stary ja staram się jej "na pokoje" nie wpuszczać. buźka

      Usuń
  21. też mam taki dylemat. pisać czy nie . ale krótko napiszę. kot(ka) to samotnik, a u Ciebie jest ich sporo , nawet jeżeli nie wszystkie Twoje. więc biorą sprawy w swoje łapy. to jest naturalne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ????? jak się ma coś do powiedzenia, to czemu nie pisać? one nie są samotnikami. zwłaszcza te małe. nie rozstają się ani na chwilę. no, może na krótko. ale i tak ktoś musi rządzić.

      Usuń
    2. nie chcę przywoływać wspomnień. mówisz , że koty nie są samotnikami. przecież one do jedzenia schodzą się do Ciebie. w zimie może i do ciepła. ale , wyobraż sobie , jakby miały jedzenia pod dostatkiem wszędzie czy też by przychodziły ? kot , jeżeli kocha , to w sposób bardzo inny niż np. pies. zresztą , jak można mówić że kocha? on , kot , bierze od człowieka to co dla niego dobre, potem , odchodzi. ma swoje ścieżki.

      Usuń
    3. wspomnień???? chyba czegoś nie rozumiem. ale to dobry temat na post, dziękuję za podpowiedź. a koty są różne, jedne się łaszą i godzinami na kolanach siedzą, inne pozostają trochę dzikie i wieją.

      Usuń
  22. Nie da rady z kotami... Możesz Strzałce podać Calm Aid przez jakiś czas (do kupienia w necie lub u weterynarza), albo założyć obrożę feromonową, chociaż jeśli ona się tyle rusza i po polu goni to niezbyt to ekonomiczne i Calm Aid lepszy będzie... Koty to są zwierzęta bardzo terytorialne... Niektóre zwłaszcza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. problem polega tym na tym, że jak pojawia się gapa to strzałka staje się niewidoczna, podlizuje się lub znika jak sen jaki złoty...
      ale ten calm aid kupię, przyda mi się, dzięki, abi.

      Usuń
  23. ja się nie wtrancam gdy niema rozlewu krwi .Mam dziesięcioletnią zgraję kotowaty i psia i 15 letni staruszek kotowaty który wychował sukę i drugiego kota . Wtrąciłam się tylko raz , ale niepotrzebnie - futrzaki dadzą sobie radę
    wieczorowo i wrednie zimowo - Dośka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale u ciebie towarzystwo domowe jest, gryzmo. a u mnie podwórkowe i trzeba ustalić kto rządzi.
      macham zimowo z wiatrem i sniegiem.

      Usuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.