o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

sobota, 2 listopada 2013

samotna wyprawa małego kota wypłosza...


cześć!
jestem wypłosz a niżej to moja mama - gapa. moja mama mówi, że jest właścicielką rudej.
chyba to prawda, bo ruda ciągle ja na kolana zaprasza. i głaszcze i mizia...
ja nie przepadam za rudą, bo jeszcze pamiętam, jak mi kiedyś, kiedy byłem mały w oczach gmerała. podobno zaropiałe były i tak trzeba było, ale mnie się i tak to nie podobało!
teraz to ja jestem już duży, ruda mówi, ze mam ponad 5 miesięcy!

bardzo lubimy się z piecuchem. szalejemy po drzewach, mierzymy się w zapasach.
noooo, nie zawsze wygrywam, ale piecuch jest większy ode mnie choć wcale nie starszy.
no, może z tydzień, ale to tak jak nic.
a w ogóle to piechuch tak dużo zjada, że aż brzuch boli od patrzenia.
ruda mówi, że jest taki tłusty, że mu prawie oczu nie widać, hahahahah.
podobno koty tak przed zimą jedzą, na zapas. 
ciekawe po co, cały dzień jedzenie stoi, to jak chcę pochrupać, to idę do miski.
mama mówi, że nie zawsze tak było....

pewnego popołudnia, kiedy wszystkie koty poukładały się do spania, ja wybrałem się sam na spacer.
bardzo daleko, bo aż za sad. 
 do drogi.

 
siadłem sobie na przydrożnym kamieniu i pomyślałem, że trochę strach samemu łazić po polach.
z piecuchem to jest raźniej, we dwóch to jesteśmy nawet postrachem podwórka!
jak idziemy to wszystkie koty pryskają na boki!


nudziło mi się i pomyślałem, że to drzewo jest w sam raz, żeby poostrzyć pazurki.


no to zacząłem ostrzyć je i przy okazji się wspinać.


coraz wyżej i wyżej, na sam czubek prawie. porozglądałem się dookoła.
żadnej myszy nie widać z tej wysokości!

trzeba zejść. to jest znacznie trudniejsze niż włażenie. ale ja jestem sprytny kot i poradziłem sobie.
a z góry zobaczyłem.....


yyyyyaaach, jakie wielkie koty! i trawę jedzą. patrzyły na mnie dziwnym wzrokiem.

a jeden tak zamiauczał, że wziąłem nogi za pas i biegiem na podwórko!
nie, żebym się przestraszył, ale nie lubię jak jest za głośno.


oj, zmęczyłem się, trzeba odpocząć.


a najlepiej to się odpoczywa razem z piecuchem i operką!
nie znacie operki? strasznie głośna dziewczyna, choć malutka. 
ona jest najmłodsza.




chyba już nie będę chodził na samotne spacery. lubię jak ruda albo pracus idą na spacer, bo wtedy wszystkie koty idą za nimi i jest raźniej,

55 komentarzy:

  1. Jaki piękny spacer z kotami :-)
    Całe stadko chodzi z Tobą ?
    Z kotami trochę inaczej się chodzi niż z psami, ale też fajnie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. koty przeważnie plączą się pod nogami. większość chodzi na spacer, no, chyba, że któregoś akurat nie ma albo mocno śpi:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie razem wyglądacie ................

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niektórzy uważają, że śmiesznie...

      Usuń
    2. nawet wiem, którzy......miejscowi? Ja też byłam śmieszna prowadzając 30 lat temu psa po wsi na smyczy:))) Aaaaa i nosząc ponad 20 lat temu niemowlaka w szelkach na brzuchu:)) Jakoś go nie połamałam i krzywicy też nie ma:)))

      Usuń
    3. no bo kto to wtedy słyszał o takich fanaberiach?
      a tu znowu miastowe przyjechały i koty za nimi na spacer chodzą.
      to nie wiadomo które bardziej porąbane: miastowe czy koty?:)))

      Usuń
  4. Fajna kocio mazurska opowieść.

    Dołączam pozdrowienia z południa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mi się podobacie,a kotki "gęsiego"

    OdpowiedzUsuń
  6. Te Twoje koty, Ewcia, sa bardzo psie i zamiast wloczyc sie wlasnymi drogami w pojedynke, drepcza za Toba jak przedszkolaki rzadkiem. Rzadki widok, ale tym bardziej urokliwy :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. własnymi drogami też się włóczą, najbardziej pod koniec spaceru, którego za nic nie przegapią:)

      Usuń
  7. hahaha te koty chyba myślą, że są psami tak lecą za Tobą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyglądają na koty, ale kto je tam wie...

      Usuń
  8. Bardzo mi się ta historyjka podoba! Widać po dolnym zdjęciu jak bardzo towarzyskie są to istoty. Proszę o więcej takich opowiadanek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo chętnie, tylko czy nie zanudzę czytających? zawsze mam tę obawę:)

      Usuń
    2. Mam to samo, kiedy piszę dużo o kotach, ale jak widać po odzewie większości ludzi to nie nudzi. :)

      Usuń
  9. O to widzę chodzicie całą rodzinką na spacery! Bardzo ładną masz kompanię Ewo.

    OdpowiedzUsuń
  10. zwierzaki o tym zdecydowały i nie odpuszczą!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawie wyglądacie tak razem spacerując.

    OdpowiedzUsuń
  12. ale gromadka! sympatyczne kociaki i wzruszajacy widok wspolnego spaceru. pozdrawiam cieplo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też lubię z nimi tak przechadzać się. plączą się pod nogami niesamowicie!

      Usuń
  13. Ewo, ależ cudowny spacer! :)
    Widoki urocze, aż człowiekowi robi się cieplej na sercu.
    Uściski,
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
  14. Stadko kotów urocze, ja też bym chciała takie mieć!!! ;) Na razie mam tylko 2-óch.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dwa na razie wystarczą. ty wiesz jak trudno wykarmić taka watahę?

      Usuń
  15. Zmyślna bestia. Taki sobie wszędzie da radę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to pewne, że da sobie radę. ale on nie jest najsprytniejszy.

      Usuń
  16. Może i wypłosz, ale za to słodziak :))

    OdpowiedzUsuń
  17. Jewka , RE WE LA CJA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Na Twoje fotografie z kotami nie mogę się napatrzeć, są pocieszne. My teraz mamy radochę, bo masa sikorek w tym roku do nas przylatuje. Już musieliśmy zawiesić jedzenie, bo tak usilnie się domagały. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, sikorek mnóstwo jest. zbieraliśmy słoneczniki na zimę, ale sikorki nas uprzedziły....

      Usuń
  19. O jeny, ale cudsne zdjecie z tym spacerem z kotami. ida za Toba wiernie, jak psy:)) One chyba Ciebie piluja? samotnosci Ci nie grozi:))
    Jest cos z ta pamietliwoscia u zwierzat. Wozilam kroliki na zabiegi kastracji i zastrzyki...no i one do mnie jak do Marie podchodza, z dystansem. mala narobila sobie tym, ze probuje byc czlonkiem ich stada i dominowac, ja bo wredne rzeczy im robila lekarka. najlepiej sprawa kontaktow: krolik- czlowiek, ma sie z eMem. :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no bo emem nie robił kuku królikom a wy i owszem.

      Usuń
  20. Ewciu... przepiękne, przesłodkie zdjątko z kotkami ( ostatnie ujęcie )

    OdpowiedzUsuń
  21. Ba, gdyby człowiek liczył się z tym co ludzie powiedzą lub pomyślą i że się śmieją, Duszy by nigdy nie mógł napaś tym co ją cieszy, co co sprawia że rośnie i dobrze się czuje. Mam też takie wahania że jeszcze bym uciekła przed oczami ludzi, bo kituś chodzi z nami na smyczy po lesie, po parku, na działkach już się niektórzy do tego widoku przyzwyczaili - chyba? :) Nieważne. Ważne że jest z nami gdy jedziemy nawet bardzo daleko i wszystkie drzewa są jego. :)
    Serdeczności cały wielki worek posyłam dla was oboje i wszystkich kotów a okolicy - cudnej mazurskiej okolicy :).

    OdpowiedzUsuń
  22. Aj, zapomniałam dodać, uwielbiam te historyjki i chętnie więcej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o rety, lata temu widziałam kotki na smyczy. i inne zwierzatka również. jakos sie nie dziwiłam wcale.
      a historyjek będzie więcej, bo nadchodzi czas nijaki:)

      Usuń
  23. Fajna ta kocia opowieść. Mój rudy też wszędzie po ogrodzie ze mną chodzi. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  24. Miałam takiego przyjaciela Figla, takie same łatki...
    Przypomniałaś mi moją ulubioną książeczkę z dzieciństwa, o kotku który się zgubił. Jak powiedział, że ma długi ogonek to zwierzatka zaprowadziły go do wiewiórek, ale orzechy były za twarde, jak powiedział, że lubi myszki to trafił do jeży, wiadomo co dalej a dziewczynka czekała na drodze....oczywiście wszystko dobrze się skończyło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj znam tę bajeczkę, bardzo ją lubiłam. a koty są cudownym balsamem na całe zło.

      Usuń
  25. Świetna opowieść - taki dzień z życia łaciatka Wypłosza :-) Pięknie wyglądacie spacerując całym "stadem" :-) Też tak chodziłam z moją Kocią I i też byłam dla miejscowych wielką atrakcją i tematem do rozmów ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teraz to już tylko krowy się dziwią. ludzie przestali:)

      Usuń
  26. Piękna historyjka i widoki też przyciągające.A moj kocurek też się obżera przed zimą,potrafi nawet kawał słoniny przełknąć ,zaopatrują się przed zimą w tłuszczyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyżby to znaczyło, że zima będzie sroga?

      Usuń
  27. Chyba słusznie przypomniała mi się bajka Marii Konopnickiej "O Janku Wędrowniczku" Jeśli koty mogą mieć dwoje imion, to dodatkowo ochrzcij go Janko lub Janek.
    Cieplutko pozdrawiam Rudą i Jej wszystkie koty.

    OdpowiedzUsuń
  28. wtedy będzie janek wypłosz!
    dzięki za pozdrowienia.
    serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  29. Śliczna opowiastka i zdjęcia jakie udane. Czytam i uśmiecham się. Pozdrawiam, Ewuniu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapraszam na następną historyjkę.....

      Usuń
  30. Fajny taki spacer z kotami, a maluch lepiej niech będzie ostrożny :)...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. maluchy są pilnowane, u nas samochód jeździ raz na pół dnia. zresztą staram się je mieć na oku, jak juz pójdą.:)

      Usuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.