o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

poniedziałek, 4 listopada 2013

gapa....

historię mojej ulubionej koteczki opiszę innym razem. jest bardzo ciekawa i nietypowa.
dziś tylko o pewnym zdarzeniu opowiem....

zdawało mi się, że gapa to stateczna koteczka, nie wdająca się w awantury podwórkowe.
nigdy nie pędzi do miski - wie, ze wystarczy.
zresztą ona woli najpierw suche a potem gotowane. tak już ma.



                              owszem, czasem skarciła któregoś z maluchów, ale który kot pozwoli,    
                                          żeby trzy kociaki bawiły się jego ogonem i ciągle budziły?                     

gapa lubi przesiadywać u mnie na kolanach. sądziłam, że toleruje  maluchy, które też się  na nie pakują.
czasem któryś wskakiwał jak ona siedziała - zeskakiwała sycząc.
innym razem przechodziła obok mnie i wcale na leżące na moich kolanach maluchy nie patrzyła.

koty maja miseczki z wodą, ale lubią pić z oczka. 
gapa często chodzi  się tam napić a za nią jej synek - wypłosz.




 niestety, wypłosz trochę się boi, bo kiedyś, przez przypadek wykapał się w oczku.

pić zachciało się też najmłodszej koteczce - najgłośniejszej w całej wsi - operetce.
ona nie boi się niczego ani nikogo.
doskonale sobie radzi z dorosłymi kotami, leje je i syczy. nie ma mowy, żeby ktoś był przed nią przy jedzeniu.
łapoczyny murowane!






a moja kochana gapula zobaczyła to i usiłowała maleństwo wepchnąć łapą do wody.
prawie jej się udało...
dobrze, ze wody było mało....




moja kochana, niewinna pani gospodyni. 
wprawdzie wszystkiego na podwórku dopilnuje, ale charakterek ma niekonieczny.
tylko ona ma prawo przesiadywać u mnie na kolanach.

42 komentarze:

  1. A to ci złośliwiec koci !!!!!!! To nie gapa, to psotna łapa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. broni "swoich praw" do moich kolan. w końcu jestem jej służącą.

      Usuń
  2. oczko wodne większe niż miseczka a i pije sie ciekawiej bo gimnastyka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. one nawet z kałuży wolą pić niż z miseczki:)

      Usuń
  3. Fajne masz to oczko! Wlasne, male jeziorko na podworku.
    Operetka nieco dziobem w wode zaryla, pewnie wyskoczyla jak oparzona. To ci Gapa niedobra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. operetka wykonała taniec nietoperza. łapką się o dno oparła i odbiła do góry.
      a gapa zazdrosna. koty muszą znać swoje miejsce, w końcu ona rządzi!

      Usuń
  4. Bo każda cierpliwość ma swoje granice, Gapa postanowiła młodzieży pokazać kto tu (U)rządzi ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie tak było. młode towarzystwo z lekka sie rozbrykało:)

      Usuń
  5. człowiek się stara, myje miseczkę, pilnuje, żeby była świeża woda a kociarstwo pójdzie i nachłepce się gdzie indziej.
    U nas są pod rynnami zbiorniki na deszczówkę do podlewania, koty balansują na krawędzi i zdarza się wielkie "chlup"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie potrafią pić z kałuży po deszczu. albo z pokrywki na wiadrze. a w oczku kapału sie już chyba wszystkie.

      Usuń
  6. operetka wyglada tak slodko i oczka ma takie niewinne...do lapoczynow na pewno nie zdolna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to najsprytniejszy kociak na podwórku. niech cie nie zwiodą te cudne oczeta:)

      Usuń
  7. Gapa na pewno chciała ją ratować ,a nie wrzucać do wody ,o ! ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo, zdecydowanie! pewnie dlatego ją popchnęła!

      Usuń
  8. To pierwsze zdjęcie pokazuję, że to jakaś puma?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no proszę, moja pani gospodyni podwórka awansowała na pumę! musze jej powiedzieć!

      Usuń
  9. Przypomniała mi się historia naszej kochanej suni Berty, która już nie żyje. Berta była bardzo spokojnym psem i mimo, że amstafka to nigdy nie atakowała innych zwierząt. Bawiła się kiedyś z jedną młodą charcicą, która przypłynęła żaglówką. W następne wakacje znów się spotkały. Berta podbiegła do koleżanki z merdaniem ogona, a ta zaczęła na Bercię warczeć i rzuciła się z zębami. Nasza sunia odeszła spokojnie, a tamta podbiegła i ją ugryzła. Berta zrzuciła ją ze swojego grzbietu i poszła dalej, a ta znów podbiegła i ugryzła ją w tyłek. Działo się to wszystko na pomoście, a Berta świetnie pływała. Nie zniosła już też ptrójnej zniewagi. Podbiegła do złowrogo nastawionej suczki, uderzeniem ciała wepchnęła ją do wody, następnie skoczyła za nią i pływając (nie było tam gruntu) łapami wciskała jej łeb pod wodę. Na szczęście była bardzo karna i na jeden krzyk mojej mamy natychmiast popłynęła do brzegu, wyszła z wody i udała że nic się nie stało, a właściciel charcicy wyciągnął ją z wody i wcale nie miał pretensji, bo widział, że to jego pies zaatakował i że Berta kilka razy ignorowała ataki. Był jeszcze na łódce, a jego pies już zeskoczył na pomost i dlatego nie zdążył nic zrobić. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. amstaffy wcale nie są groźnymi psami, jeśli są wychowywane. mój syn ma amstaffa, to taki uroczy cielaczek....
      kiedyś jednak, jak go napadł owczarek szkocki, to, gdyby nie miał kagańca, to byłoby byle jak....

      Usuń
  10. Pocieszne są Twoje koty. Moja siostra miała trzy koty kiedy mieszkała na wsi. Jedna kotka rządziła wszystkim, stąd otrzymała imię "Szefowa". Szefową wychowała suka, kiedy jako kocię została podrzucona na podwórko. Serdeczności zostawiam.

    OdpowiedzUsuń
  11. moją gapę też wychowała sunia. ciekawą ma przeszłość ta koteczka.
    uściski

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie uchwyciłaś rozkrok i zjazd do wody. Niesamowite są kotki i koteczki a zazdrość nie jest im obca. Mój Kajtek ma charakterek i wymusi co chce :) I to my faktycznie jesteśmy dla nich..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. udało mi sie po prostu. gdybym wcześniej pstryknęła, to by było widać dokładnie popychającą łapę. choć to był ułamek sekundy....

      Usuń
  13. Śliczne te Twoje kotki są a Gapa szczególnie, bardzo ładne ma umaszczenie.
    A tak przy okazji picia z oczka, to też mogą się w nim przejrzeć.
    Krótko mówiąc, kotki z charakterem masz :)

    Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i popatrzeć czy rybek nie ma....no niestety nie ma, ale ważki latają.
      oj, tak, niektóre są spokojne a inne łobuziaki:)

      Usuń
  14. uwielbiam podglądać moje futrzaki i nieraz mnie zaskakują

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo takie podglądanie to sama przyjemność jest, dośka!

      Usuń
  15. Oj alem się nazachwycała :). Gapa ma ciekawe umaszczenie niezwykłe oczy. A to małe niewinne cudne takie śliczne maleństwo aż by się chciało pogłaskać poprzytulać miziać ee lecę do swojego.:) Wypłosza też lubię. :) Pozdrowienia Ewuniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gapa ma oczy czarownicy a futerko rzeczywiście ciekawe. pyszczek bardzo czarny dalej brązowieje. to moja ukochana koteczka!
      uściski, elu:)

      Usuń
  16. Gapa wcale nie taka gapa:)
    A futerko to ma zawsze takie, czy tylko kiedy zrzuca sierść?

    OdpowiedzUsuń
  17. zawsze. ktoś mi kiedyś mówił, że do pełnego wybarwienia brakuje jakiejś witaminy, ale ja myślę, że taka jej uroda. jest czarna, ale inaczej.

    OdpowiedzUsuń
  18. A to nicpoń! Myślisz, że ona tak specjalnie chciała Małą do wody wrzucić?... Czy nie pasowało jej, że ta pije z Jej oczka wodnego?...

    OdpowiedzUsuń
  19. gapie nie pasowało, ze mała siedzi na moich kolanach. ona zazdrosna jest. wszystkim kociakom się obrywa, jeśli tylko zahacza o moje kolana.

    OdpowiedzUsuń
  20. Prześliczne koty!

    A słówko "łapoczyny" bardzo mi się podoba. Można kiedyś użyć? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie! tu nie ma praw autorskich do zachowań kotów:)

      Usuń
  21. takie oczko wodne byłoby rajem dla Gnojeckiego - może wówczas przestałby wskakiwać nam do wanny :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Gapa z charakterkiem ;--) buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, charakterek to ona ma! ale w sumie nie jest kłótliwa i awanturna jak inne kotki.
      uściski:)

      Usuń
  23. Psoty kocie nie mają sobie równych. Ale to pchnięcie, no, no, niegrzeczny kotek... :)
    Bardzo ładne zdjęcia.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to pchnięcie to za karę, taka jest moja gapa. ale operetka nie z jednego pieca chleb jadła i poradziła sobie choc maleńka;
      serdecznosci:)

      Usuń
  24. Nie wiem jak robisz zdjęcia swoim kotom, ja muszę się zawsze zaczaić, bo inaczej ładują mi się na kolana, nie sposób im zrobić ładne zdjęcia. Chyba, że akurat śpią :)) Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja się czaję. inaczej nie da rady. a ile zmarnowanych.....
      serdeczności

      Usuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.