o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

piątek, 19 lipca 2013

samo życie....

poniosło nas do grudziądza, bo tam jest carrefour, a nam skończyła się suszona cebulka.
pychota niesamowita i do nabycia tylko w tym sklepie.
po drodze telefon - pracuś włącza gadane.
- dzień dobry panu, tu iksiśka z kancelarii jakiejśtam,  chciałabym pana zaprosić na spotkanie z naszymi przedstawicielami.
- a co za kancelarię pani reprezentuje?
- już panu mówię: zajmujemy się windykacją i nie talko. jak na przykład ma pan za blisko domu coś co powinno być dalej, to my staramy się o odszkodowanie dla pana. jak do pana przyjdzie komornik, to my będziemy mu udowadniać, że nie ma racji.
zajmujemy się też innymi sprawami.
- a można wiedzieć, gdzie znajduje się pani kancelaria?
- w warszawie przy ulicy nazwyniepamiętam.
- o, miła pani, ja mieszkam prawie 300 kilometrów od warszawy! nie da rady!
- nie szkodzi, nasi konsultanci są mobilni....przyjadą.

samo życie....

po zapakowaniu zakupów ruszamy w drogę powrotna do domu.
w tym momencie obok samochodu hamuje dwóch rowerzystów w wieku 10 - 11 lat.

- przepraszam, czy miałby pan dla nas jakąś pracę za 50 groszy?
- no za 50 groszy to nie bardzo.....
- a na co zbieracie kasę? - wtrąciłam się
- na loda....
- a dużo już macie?
- mamy 50 groszy, potrzeba nam jeszcze 1, 50.
- to czemu nie szukacie pracy od razu za 2 złote?
- bo za 50 groszy to damy radę a za 2 złote to może być za ciężka dla nas.

bardzo mi się ich pomysł spodobał i chłopaki zainkasowali  całe 2 złote.
mnie nie ubyło, a ich szukanie pracy, choćby było tylko wybiegiem bardzo mi się podobało!

czyż nie samo życie?

                                                             **************************

wakacje, urlopy a u nas ruch!
cały rok czekaliśmy na bliskie nam osoby, które zgodnie z grafikiem trochę u nas pobędą.
rozpoczyna jasiek - mój prawie 13 letni wnuk!
jak ja lubię te wizyty!
nie mogę się doczekać!

a na koniec, żeby tradycji stało się zadość :koty.

duży kot i mały kot, czyli piecuszka uczy młodszego kociaka samoobrony.

64 komentarze:

  1. I ja bym dała , bo pomysłowo zagrali. A mnie ostatnio zaczepił na dworcu autobusowym chłopaki zabrakło mu do biletu i zbierał co łaska. Oczywiście dałam bo wyglądał poradnie i widać było ,że nie ściemnia.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. można poznać kto potrzebuje, bo mu zabrakło na bilet a komu na alkohol.
      serdeczności.

      Usuń
  2. Ciekawe na co zbierałyby te 2 koty :))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Chłopaki z pomysłem , oby im to na zawsze nie zostało :)
    Uściski ślę Ewo :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byli bardzo zaskoczeni gdy dostali 2 złote. nie spodziewali się tego.serdeczności:)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. bo to są dwa kociaki. jeden mniejszy, drugi większy.

      Usuń
  5. Nie ufalabym kancelariom szukajacym klienteli przy pomocy przypadkowych telefonow. Uwazaj!
    Nie bardzo wiem, czy dzieciaki rzeczywiscie szukaly pracy, czy byl to zmyslny trik zebraczy. Wszyscy w Polsce na cos zbieraja, na lody, chore dziecko, czy cos rownie poruszajacego. Wypraszanie pieniedzy stalo sie sposobem na zycie.
    Koty fajne.
    Samo zycie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oczywiście, podziękowaliśmy za zaproszenie i odrzuciliśmy. ciekawa jestem tylko skąd oni biorą numery komórek?
      szczerze mówiąc rzadko spotykam się z proszeniem o pieniądze przez polaków.
      i jeszcze rzadziej daję cokolwiek.uodporniłam się na biedę i żebranie. ujęła mnie pomysłowość chłopców. oni byli gotowi zarobić te pieniądze. to nie to co panowie z granatową twarzą chętni do odprowadzania wózków pod marketami.
      uściski, panterko

      Usuń
  6. Suszonej cebulki nie jadlam jeszcze, musze nabyc i skosztowac!
    A chlopcow tylko podziwiac /smiech/!!!
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. suszona cebulka, lekko podsmażona jest wspaniała do prawie wszystkiego. ziemniaki ze zsiadłym mlekiem posypane tą cebulką....marzenie!

      Usuń
    2. dostałam taką cebulkę - ale dawałam tylko do smazonego mięsa -dzięki:))
      Uściski:)

      Usuń
    3. do wszystkich mięsnych dań jest dobra. do jajecznicy także.
      buźka:)

      Usuń
  7. o masz, u Ciebie też dochodzi do łapoczynów:D
    najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo często. wczoraj pobiły się dwa koty, oba wylądowały na wysokim drzewie. a wrzask był przy tym!

      Usuń
  8. Samo życie :-))Też bym dała , tak się chłopaki starali ;)
    Ja też nadrabiam zaległości towarzyskie chyba z całego roku :D
    Fajno jest !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i ja z całego roku. bo jak wpadniemy do warszawy pozałatwiać sprawy na jeden dzień, lub dwa, to nawet nie da się wszystkich odwiedzić. a tak mam ich u siebie, fajno jest!

      Usuń
  9. Takich rowerzystów i ja lubię :-) co do kancelarii.. brak komentarza..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widać te kancelarie i inne samozwańcy musza się reklamować, narzucać innym. pewnie znajdą naiwnego, co akurat jest w potrzebie.

      Usuń
  10. Mnie też wzruszyliby ci chłopcy :)
    Koteczki świetne.
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja już się nieci uodporniłam na "dawanie" ale pomysłowość staram się nagradzać.
      koty biją sie całymi dniami. to przecież nauka życia jest:)

      Usuń
  11. Ale z nich tania siła robocza !!!!! Spryciarze mali:))))))

    OdpowiedzUsuń
  12. Nasz kociaczek jest wszędzie w tej samej chwili tam powinien być ale już jest gdzieś i nie wiem gdzie. :)
    Oczko zaropiałe leczymy i to nawet bez antybiotyków. Zobaczymy co z tego wyniknie.
    A chłopcy wspaniały pomysł mieli i to bez żebractwa. Wspierać takie inicjatywy, młodzi by się nauczyli że warto pracować na swoje potrzeby. Super!!
    Zamknęłam sklepik ale do dziś dzwonią na komórkę firmy z różnymi propozycjami, - czy rozmawiam z osobą decyzyjną - mają numer nie wiem skąd. Ktoś sprzedaje bazy numerów i nieźle zarabia, niestety większość już nieaktywna, ale nie szkodzi plan wykonany.
    Gościć bliskich to wielka przyjemność i radość wielu miłych chwil razem Ewuniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuję, elu, czasem sił nie starcza, ale to wakacje przecież.
      wiem coś na temat pytania o osobę decyzyjną. odsyłam do syna na zasadzie "proszę zadzwonić na kolejny numer jaki macie, bo ja nie pamietam"
      pozdrawiam, elu

      Usuń
  13. Chłopięta, nie powiem, szpakami karmione, aliści cokolwiek mi się to przykrem zda, że już w tak młodem wieku tacy adepci kombinatoryki wyższej...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, zdecydowanie! a kombinatorki teraz trudno się nie nauczyć jak większość tak czyni.
      pozdrawiam, mości wachmistrzu:)

      Usuń
  14. Niektórzy mówia , ze każda forma zarobku jest dobra. Niektórzy , że zadna praca nie hańbi , niektóra jednak nie przynosi chluby...Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w dzisiejszych czasach nie zawsze można wybierać. ja miałam to szczęście, że mogłam.
      pozdrawiam:)

      Usuń
  15. Też bym dała w takiej sytuacji :))
    A mobilni pracownicy, którzy mogą dojechać do mojego domu i tam mi tyłek zawracać jakoś mnie mało przekonują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żadnych mobilnych pracowników nie wpuściłabym do domu. w życiu!

      Usuń
  16. Koty okładające się łapami - cudeńka. U mnie pod supermarketami jest moda na odprowadzanie koszyka i tym samym inkasowanie tego co siedzi w koszyku /rączce/..a ja miewam żeton. Ale dzieciaki cwaniaki ale z inwencją, też bym dała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas pod supermarketem do którego jeździmy najczęściej wózki okupują obszczymurki. życiorysy mają tak tragiczne, że ho ho!

      Usuń
  17. A ja moje dziekaci właśnie pożegnałam, pobrykalismy na rowerach i kajakach, ja przy garach i teraz mus mi odpocząć, bo jutro koniec laby i wracać trza. A tu jeszcze to robiebia "ludy" mi zostały ( byłaś u mnie to wiesz jakie) dziewczyny piszą powieść jak się patrzy.......

    Kotki słodkie, na mojej wsi też w tym roku ich sporo nowych widzę.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnemo, czytam i padam ze smiechu. wprawdzie z doskoku, bo czasu brak, ale zawsze!

      Usuń
    2. a śmiech to zdrowie, wpadaj więc:)

      Usuń
  18. Oj,uważaj na te firmy .Szwagier wszedł w kontakt z taką jedną, to teraz ma same kłopoty.
    A chłopaki rzeczywiście z pomysłem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie mam zamiaru korzystać z pomocy takich telefonicznych firm. raz, ze nie mam potrzeby a dwa - nie wierze im.
      pozdrawiam

      Usuń
  19. Przedsiębiorczy chłopcy, w sam raz na obecne czasy. Na żadne telefony się nie dajcie nabierać, bo w kapitalizmie nikt niczego bezinteresownie nie robi.
    Kociaki słodkie.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aniu, nigdy w życiu! ja jestem za stary wróbel na takie plewy!
      uściski

      Usuń
  20. Ot takich firm, Ewo, to ja raczej bardzo stronię! A wakacje zaczynają nabywać rozpędu. Jutro odwiedzę perłę Beskidu Śląskiego - Wisłę. A na Mazurach to już wieki nie byłem! Ostatni raz w Mrągowie w 1997 roku, na festiwalu, oczywiście.
    buźki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od powietrza, ognia i takich firm....a wiesz, że ja też kiedyś na mazurach prawie wcale nie bywałam?
      buzinki

      Usuń
  21. Takich telefonów kiedyś miałam masę! Ale znalazłam na nie sposób. Nie interesuje mnie co mówi ten "ktoś" po drugiej stronie, od razu mu mówię -"...a skąd ma pan mój numer telefonu? bo Ja mam zastrzeżony...".Najczęściej delikwent natychmiast się rozłancza.Pytaniem jest jednak nadal skąd takie firmy naprawdę posiadają dostęp do mojego numeru. Myślę, żekiedyś brałam udział w różnych losowaniach w supermarketach i to pewnie tą drogą dane są sprzedawane dalej.
    Dzieciaki naprawdę przedsiębiorcze! hahaha! Myślę, że za takie dobre chęci też bym te 2 złote dała.... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja myślę, że to operatorzy handlują numerami. pewnie mają w tym jakiś interesik.
      pozdrawiam

      Usuń
  22. O widzisz! :)
    Fajnie jest tak sobie pojechać nawet kawałek dalej do sklepu, ale przy okazji widoki za oknem niesamowite. :)
    I przy okazji spotkałaś przedsiębiorcze dzieciaki! :)
    Pozdrawiam z krótkiej przerwy od pracy...
    Oby do września... :)
    Buziaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiatraków po drodze cała masa! bardzo lubię na nie patrzeć!
      pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  23. A ja się niestety dałam nabrać takiemu chłopcu co też chciał zarobić 2 zł. powiedział że na deskorolkę zbiera, że zapakuje nam zakupy do auta (pod marketem) za 1 zł, ja pytam ile mu na tą deskę brakuje, mówi, że 10zł, no to daliśmy mu dwójkę za pomysł i wysiłek. tydzień później ten sam chłopiec, ta sama gadka, tylko na coś innego zbierał - ja pytam czy już uzbierał na deskorolkę, a on mi na to - na jaką deskorolkę? przytoczyłam mu sytuację sprzed tygodnia - a ten się wypierał, że to na pewno nie on, a w końcu - uciekł! kilka dni później pod innym marketem - ten sam dzieciak zaczepia ludzi i prosi o kasę (znowu na coś innego), znowu do niego podeszłam, ale zwiał od razu. widziałam go jeszcze wielokrotnie, a to z kolegami (chłopak na oko 10-11 lat popijał piwo), a to samego. Od tego czasu więcej nie daję! a tak niepozornie wyglądał, miły, uprzejmy, schludnie ubrany...pomysł też miał tyle, że na alkohol zbierał, a ja dzieci rozpijać nie zamierzam. po prostu trzeba być ostrożnym i tyle.
    pozdrowienia z mazur dla - mazur :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za pozdrowienia:) u nas pod marketami sami panowie z fioletem na twarzy. zbieraja na bułki, są bezdomni i ciężko chorzy.
      a ci chłopcy? brak opieki, brak kontroli i zero zainteresowań. no, ale to już działka rodziców.

      Usuń
  24. Miłego czasu z wnukiem Ewo :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki wildziku, widzę, że i ty czasu nie masz...

      Usuń
  25. My również cieszymy się z pobytu wnusi, która jest od połowy lipca i będzie do końca sierpnia. Nawet nas to nie przeraza, bo jest grzeczna, a słonko wypędza ją na plażę i mamy spokój. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, to u mnie nie jest tak dobrze! mój wnuk cierpi na głuchotę, kiedy wydaje mu sie jakieś polecenia. od zawsze tak ma, ale ja cierpliwa jestem. a,że nie często go widuję, to wiele wybaczam. przyjechał tylko na 2 tygodni, obozy sprawnościowe czekają. no cóż, uważam, ze babcie są od rozpieszczania;)
      uściski

      Usuń
  26. Dużo przyjemności z czasu spędzonego z wnukiem i dużo szczęścia dla niego, niech wypocznie na wsi. Życzę wam by pogodowy horror jaki nadchodzi, afrykańskie upały, nie dał się wam we znaki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że będzie szczęśliwy, to moje największe marzenie. jego odpoczynek jest bardzo czynny, bo nie może wyjść z formy. egzamin kwalifikacyjny na obóz sportowy przed nim.
      upałów boję sie okrutnie.

      Usuń
    2. Ooo to na takie obozy są egzaminy? Nie miałam pojęcia.

      Usuń
    3. takie sprawnościowe, żeby dzieci były mniej wiecej w takiej samej formie. on oczywiście chce byc w najlepszej grupie.

      Usuń
    4. To na pewno jest ambitnym chłopakiem, powodzenia życzę. A taki obóz to w górach nad morzem? Pytam z ciekawości, bo miałam kiedyś na koloniach spartakiadę sportową, którą odchorowałam.

      Usuń
    5. ten jest akurat w białej podlaskiej. to wszystko zależy od tego jakiej klasy jest klub, który przyjmuje dzieci. ten jest dobry.
      ja też nie byłam "sportowym dzieckiem", sport to za duzy wysiłek. ja wolałam spokojnie.

      Usuń
  27. Pozdrawiam Cię Ewo bardzo serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za pozdrowienia, jolu. nieco zdziwiona, ale to miłe...

      Usuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.