o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

czwartek, 14 marca 2013

kret...


nie dość, że zapadłam na chorobę zimową razem z jej paskudnymi objawami, takimi jak:
- senność cały dzień a bezsenność w nocy
- lenistwo, ale tak straszne, że aż nerwowo nie wytrzymuję
- właśnie ta nerwowość, złoszczenie się na byle co
- same głupie myśli w głowie i byle jaka kanalizacja w oczach
- niechęć do czytania
- niechęć do telewizji
- niechęć do bloga
ani do pisania, ani do odpowiadania na waszych.
dno i metr mułu!
- wydaje mi się, ze życie nie ma sensu....

jakem wiekowa osoba to nigdy tak fatalnie zima się na mnie nie odbiła

ja wiem, że z nadejściem wiosny to minie, wiem.
teraz staram się nie patrzeć w okno, żeby śniegu nie widzieć...
tylko w pozycji horyzontalnej, bo wtedy widzę niebo....

no i złe mnie podkusiło i spojrzałam w okno.
na ogród.
a tam, spod śniegu, jeden przy drugim, wystają czarne kopczyki.

no i mam w tym roku krety w ogrodzie.
zresztą widzę je również na polach, jakiś dobry rok dla nich chyba.

w zeszłym nie było ani jednego.
a koty zamiast warować i łapać to leżą i wygrzewają się na słońcu.
chyba je karmić przestanę, będą łowne, jak mówi moja sąsiadka.
pasibrzuchy jedne!

nosz kurczę!

czy ktoś z was zna skuteczny sposób na humanitarne wypędzenie kretów?
słyszałam o odstraszaczach ultradźwiękowych, ale ja wiem?
na myszach się sprawdziły, na krety są inne, ale czy je wystraszą?
kret chyba inteligentniejszy od myszy?
może macie jakąś radę?


zdjęcie z netu.

35 komentarzy:

  1. ja często mam kochana bezsenność już przyzwyczaiłam się do tego ale co zrobić zawsze coś a do tego leczę grzybicę to czasami nie śpię w nocy z bólu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja się do bezsenności przyzwyczaić nie umiem, choć cierpię na nią od wielu lat. jadę na tabletkach, ale i one nie zawsze pomagają...

      Usuń
  2. Ewuniu przesilenie przejdzie. Oby do wiosny, też tak mówię.
    Odnośnie kretów, podaję przepis moich dzieci. Ze szklanych butelek odbić denka. Szyjkami wstawić w kopczyki, ale pod skosem, że by wiatr sobie hulał i wydawał dźwięki. Krety się wyniosły do sąsiadów. Parę butelek zostawili jako straszaki, na wszelki wypadek gdyby kreciki chciały wrócić. Krety u nich, to była prawdziwa plaga.
    Uściski Ewuniu i czekamy na wiosnę i słonko.

    OdpowiedzUsuń
  3. dzięki,olu. właśnie o te dźwięki chodzi. podobno krety ich nie lubią. ale ja przeczytałam, żeby wbić metalowe rurki i stukać w nie. chyba bym musiała zgłupieć - latać i stukać.
    serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pocieszę Cię, że mnie też nic się nie chce, na szczęście śpię w nocy, śpię po pracy, wstać nie mogę i wyspać też nie. Na krety kupiłam w ogrodniczym za 70 zł taki pipczyk ładujący się na słoneczne światło. Wbijasz w ziemię i on co chwilkę wydaję taki przeciągły gwizd. Cały sezon nie mam kretów, to chyba działa. Słyszałam też o wkładaniu starych gotowanych jajek w kopczyki, ale nie sprawdzałam czy działa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja widziałam takie odstraszacze na allegro. podobno pipkają a ludzie nie słyszą. a ty mówisz, że gwiżdże...to ja zgłupieję...

      Usuń
    2. no pipka, gwiżdże jakoś tak, ja słyszę, ale się przyzwyczaisz. Tylko z bliska słychać.........

      Usuń
  5. No, ja mam podobnie, a do tego postrzał... ;). Nie daj się !. A krety też gdzieś przecież muszą żyć sobie ? Pewnie uznały, że tam u Ciebie będzie im dobrze :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no niech im będzie, ale na środku? obok pole sołtysa jest, tam lepiej:)

      Usuń
  6. Mnie tez nie chce sie zyc ani pisac. Jak ja Ciebie rozumiem!
    Poszukaj w necie, tam pewnie sa miliony dobrych rad antykrecich.
    Trzymaj sie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no właśnie w tych dobrych radach przeczytałam o tym solarnym odstraszaczu.
      tylko, czy on działa???
      nie wie nikt...

      Usuń
    2. no działa, ja mam. Tylko wiesz jeden na 2000 metrów czy więcej nie starczy.Tam napisane na jakim obszarze działa...

      Usuń
    3. czytałam opisy. trzeba będzie ze dwa kupić, bo za blisko uciekną.

      Usuń
  7. Ja mam niemal to samo ...-// Zmuszam się żeby jakoś cignąć ten wózek ,ale jakoś coraz ciężej ...
    A na krety słyszałam że wiatraczki są dobre ;) Kiedyś mówił Gucwiński o tym :-)
    A wiesz że ja miałam kreta kiedyś ? Tak, tak - jako zwierzątko domowe :-))
    Uwielbiam je ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też bardzo lubię krety. takie mordulki mają....
      i w czym go trzymałaś, tego kreta?

      Usuń
    2. Miał pudełko z ziemią i dżdżownicami ,ale potem to już z psem spał :-)

      Usuń
  8. No dooobra, ujawnię się. Podczytuję, ale milcząco. Te krety mnie sprowokowały. Otóż nowina jest taka, że nie ma na nie sposobu! To, co robią u mnie w ogrodzie, przechodzi KOŁO ludzkiego pojęcia, jak mawiała moja córka dziecięciem będąc (ech, kiedy to było?). Próbowałam wszystkiego, ze spalinami włącznie (długo się opierałam) i słusznie, bo też nie działa. Żadne jaka, śledzie, szmaty nasączone naftą, piołun, woda, ultra i hiper dźwięki. Wszystko, ale to wszystko o kant...! Łapie je pies, ale to, co złapie jest kroplą w morzu. Więc staram się, staram się, staram się polubić...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no nie wiem....jak tak dalej pójdzie to szlag trafi moje kwiatki, nie będe miała gdzie leżaka postawić...
      może niech one sobie pójdą do warzywniaka mojego męża? tam i tak byle jak rośnie....
      ja na ogół też milcząco podczytuję. co mam głosno czytać!
      pozdrawiam:)

      Usuń
    2. Ja tylko ustami ruszam, jak czytam. Między innymi przez krety kwiatki uprawiam głównie w doniczkach i przestałam się wkurzać. Warzywnik planuję skrzynkowy, mam nadzieję, że mi tam nie wlezą. Pomidory też w doniczkach.
      Odpozdrawiam

      Usuń
  9. Ja niestety też nie znam sposobu na te dranie.Trawnik mam ,,okopcony,, rok w rok od paru lat. Kiedyś ich nie było, a teraz tak się zagnieździły na dobre, że niczym nie mogę ich wykurzyć.
    Moja mama stosowała kiedyś taką roślinę, której nazwy nie znam, tzn, nazywała ją szkarłat, takie bordowe kluchy wiszące s gałęzi bądź rosnące w górę, zależnie od odmiany. Siała to ogródku warzywnym i w tunelu z pomidorami. I kretowisk nie było...czy to skutek tego zielska..nie wiem, może.A może czysty przypadek, albo takie lato- ubogie w krety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam pojęcia. w zeszłym roku nie widziałam w całej okolicy jednego kreta a w tym....zatrzęsienie.

      Usuń
  10. Na bezsenność jest lekarstwo nasen (taka nazwa) a na kretach absolutnie się nie znam, ale znając życie wiem , ze wejdą do Ciebie miłośnicy ogrodów i poradza. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. znam ten lek, ostatnio go dostałam. zaczyna działać po...4 godzinach

      Usuń
  11. Ewuniu, z kretami to faktycznie trudna sprawa, u mnie w ogrodzie ich nie ma
    ale u sąsiadki i owszem, całe mnóstwo, zamontowała owa sąsiadka dźwiękowe "pałeczki", sygnał jest krótko mówiąc upierdliwy, ale dla człowieka, a kretom wcale nie przeszkadza, kopczyków przybywa. Nie wiem co radzić. Co do Twojej chandry, to wytrzymaj jeszcze dwa, trzy dni... później już będzie wiosna... podobno ;-) Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no i popatrz czym one się kierują? pewnie nikt nie wie
      chandra minie na wiosne. u nas znowu pada....
      uściski:)

      Usuń
  12. u znajomych wystraszacz na ultradźwięki zdał egzamin ... ale jak widzę nie u wszystkich niestety
    Ewa, bardzo lubię zimę, jak wiesz, ale i ja mam po kokardki :(
    a dzisiejsza wichura doprowadza mnie prawie do łez - nienawidzę wiatru !!!!
    nic to, damy radę - ponoć jeszcze tylko kilka dni ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też nienawidzę wiatru, zwłaszcza teraz. kiedy wieje - ja musze siedziec w domu.
      zdecyduję się na te solarne odstraszacze.
      a dziś znów padał śnieg....

      Usuń
  13. Ja mam to szczęście, że u mnie kretów nie ma, nie wiem czy to zasługa moim kochanych kotów (bo niektóre to na prawdę łowce paskudy), czy po prostu coś im tutaj w ziemi nie pasuje, ale nie mam z nimi problemów, co niestety przyczynia się do tego, że nie wiem co mogłabym na nie poradzić.
    U mnie jest masakryczna zima i nie widać niczego oprócz białego śniegu, a raczej białych wydm, mimo to mam nadzieję, że nastrój szybko minie
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie do tej pory też nie było. myślałam, ze tak już zostanie....
      zima u mnie okropna. mróz i pada!

      Usuń
  14. świetny pomysł na bloga. życze wytrwałości w prowadzeniu. pozdrawiam i obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie lituj się nad kretami, bo one też nie litują się nad naszymi działkami. Kup po prostu jakiś preparat i wsyp do kopczyka. Moi sąsiedzi wbijają w ziemię metalowe pręty, a nie nakładają puszkę po napoju. Rzekomo jak wiatr wieje, puszka przenosi drgania na pręt, a ten do ziemi i to odstrasza krety. Jednak odstraszy w jednym miejscu i kret pójdzie metr dalej i zabawa od początku.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.