o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

czwartek, 10 stycznia 2013

w brudnych butach w nowy rok...

nie cierpię, wprost nienawidzę, jak mi coś  wyskoczy pod koniec grudnia i nie da się załatwić od razu.
na raty tylko.
nie było rady, trzeba było zaraz na początku roku jechać do warszawy i  częściowo przynajmniej załatwić sprawę, która kosztowała mnie mnóstwo zdrowia i nie mało pieniędzy.
w  dodatku możemy jechać najwyżej na dwa dni, bo przecież zwierzaki w domu.
jednego dnia wyjechać, następnego wrócić..
a sprawa nie z tych co się w pięć minut załatwi.

zwłaszcza jak trzeba przemyśleć co dalej....
cholera by to wzięła.....
trzeba było zostawić dziecku pracusia sprawę do  dopilnowania.
samo zaproponowało.
ale jak ogólnie wiadomo -  dorosłe dzieci  czasu nie mają....
bo całe mnóstwo swoich spraw.
 
i w dodatku  mieszkają daleko od miejsca dopilnowania sprawy...
w warszawie wszędzie jest daleko...
poza tym dziecko też potrzebuje, żeby mu coś załatwić...
najlepiej natychmiast!
moja sprawa może poczekać....
pali się?
no nie.....
normalka....
a ja bym chciała mieć to jak najszybciej z głowy...
cierpliwości we mnie za grosz!
najchętniej wsiadłabym do pociągu, pojechała na tydzień i załatwiła ...
kiedyś, teraz już niestety nigdzie sama nie pojadę...

eh, życie.....
i paskudne choroby.
 
i jeszcze ta zima, która powoduje u mnie wieczne doły co roku.
staram się je omijać, ale czasem się nie uda...
nigdy nie umiałam żyć bez słońca i ciepła.....
nic mi się nie chce i tylko potrafię się zamartwiać.
również głupotami.
i na zapas.

a bezsenność to już w ogóle koszmar nie do opisania.
i to wszystko na moją jedną, biedną głowę....

41 komentarzy:

  1. Witaj Ewo w Nowym Roku.
    Chyba też dopadła mnie bezsenność.
    Głowa do góry zawsze wstaje nowy dzień.
    Przyznam Ci się, że też nie lubię zimy.
    Miłego dnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Ewuś po przerwie, fajnie,ż e już jesteś.
    Spraw odkładać to i ja nie lubię, bo potem też nie mogę spać w nocy.
    Jednakże nieraz tak bywa, że nie da się ich załatwić w danym
    czasie.

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja nie śpię bez względu na to, czy mam problemy, czy nie. ot, taka przypadłość mnie dopadła kilka lat temu i trzyma mocno! pozdrowienia slę:)

      Usuń
  3. I co ja moge Ci powiedziec, poradzic? Cokolwiek bym napisala, bedzie to banal. Zycie daleko od szosy i miast wszelkich, ma swoje pozytywy, ale kiedy przychodzi co do czego, potrafi byc wielce upierdliwym. Moge miec tylko nadzieje, ze wszystko ulozy sie pomyslnie.
    Milego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tu nic nie można poradzić, bo to działa w obie strony. w mieście jak masz zwierzaki, to też nie bardzo można sie gdzieś ruszyć na dłużej. miłego wieczoru:)

      Usuń
  4. zimą na wsi wcale nie jest tak ciekawie, wszędzie daleko a jak się człowiek gdzieś wybiera to cała wyprawa, więc się trudno wybrać. Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zimą to i w mieście wszędzie jest daleko. naubierać się też trzeba...ale przynajmniej chodnik jakiś czasem jest. buźka!

      Usuń
  5. Witaj Ewuniu w Nowym Roku. Dobrze, że jesteś. Jak ja to dobrze znam. Głowa trochę mała na to wszystko. Będzie dobrze, bo musi. Uściski posyłam i miłego dnia życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, mała. lubię mieć kontrolę nad pewnymi sprawami a tu nie mogę. i wkurza mnie to i martwi.....uściski:)

      Usuń
  6. Ewuniu kochana, doskonale Cię rozumiem i życzę szybkiego rozwiązania spraw niezałatwionych, a styczeń szybko minie i niebawem będzie znowu wiosna (tak przynajmniej sobie powtarzam ;-))pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, dominiko, chciałabym "szybko". ale mam wątpliwości niestety. miłego, śnieżnego wieczoru, choć chyba chlapa sie szykuje....buziaki.

      Usuń
  7. Oj podobne chyba jesteśmy ... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj, chyba tak, bo to już nie pierwszy raz....:)

      Usuń
  8. Oj teraz jest niewesoło i rozumiem Twoje wkurzenie. Mnie się też parę spraw rypie co mnie wnerwia niepomiernie. Co do bezsenności to koszmar i mogę o nim koszmar pisać. Mnie teraz dla odmiany dopada senność i nie mam siły na nic poza spaniem, też kijowo uwierz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wierzę. zawsze, kiedy równowaga jest zachwiana, organizm nie wie jak reagować. sama nie wiem, co gorsze. pozdrawiam:

      Usuń
    2. Nie da się określić co gorsza, bo to jak dżuma i cholera. A załatwianie spraw może doprowadzić do szału, na to nie ma dość cierpliwości.

      Usuń
  9. Nie tylko Ty tak masz ...
    Mnie też doły łapią i bezsenność dopada ,ale też się staram to cholerstwo odgonić - czasem skutecznie ;)
    Pozdrawiam cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. okropne te dolegliwości. zazdroszczę tym, co nie wiedzą o czym rozmawiamy. miłego wieczoru

      Usuń
  10. Tak kocham Warszawę, że szczerze współczuję wyjazdu do tej cudnej stolicy. Pozdrawiam Noworocznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja warszawę mimo wszystko kocham. to moje rodzinne i jedyne miasto. nie cierpię w niej tego, co mnie razi w dużych miastach. gwaru, szumu, brudu i tłoku. są w niej jednak też i piękne zakątki. pozdrawiam

      Usuń
  11. Najważniejsze drażajsza, że nie jesteś sama .Wtedy każdy ciężar staje się lżejszy. Zdrówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobno tak jest....ale wiesz, tak trudno sie do tego przyzwyczaić.....

      Usuń
  12. I ja mam kłopoty z zasypianiem, a jak muszę rano wstać do pracy to wtedy bym spała. A jeszcze przed praca muszę wyjść z sunia na spacer, dzisiaj już o 5-tej rano byłam z psinka na spacerze, pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli rozumiesz....moje bezsenność w tej chwili przekracza wszelkie granice. może gdybym się zmęczyła....ale tego mi nie wolno:)

      Usuń
  13. Zobacz , taka pogoda to i co się dziwić nastrojowi. Mnie się też nic nie chce, wszystkie robótki leżą, tak jak ja, kiedy tylko mogę, czyli od przyjścia z pracy do wyjścia do pracy z małymi przerwami. Ja chcę wiosny!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś ciśnienie na pysk spadło! i cały dzień przycinam komara. jak przyjdzie wieczór, to mój organizm nareszcie sie obudzi. cholery można dostać:))

      Usuń
  14. Ewo, nie biadol, wszystko zdążysz załatwić. Po co martwić się na zapas. Też dobija mnie ta pogoda, ale cieszę się, że chociaż nie musimy odkopywać samochodu na parkingu i brnąć w brudnym śniegu.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. moje dorosłe dziecko KOMPUTEROWIEC czasem nie grzeszy coby od czasu do czasu Panią Matkę wspomóc .Dopiero jak go do ściany przycisnę - chyba to zareaguje , ale i tak termin oczekiwania dla mnie nerwowy .

    Zimy nigdy nie znosiłam , jest to wredna pora roku i robię się agresywna gdy widzę ją przez rozmazane okno.Jewka jeszcze dwa miesiące i wiosenka , u ciebie troszkę później ale nic to

    OdpowiedzUsuń
  16. Bezsenność to moja specjalność, niestety. Witaj po przerwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ciekawa jestem bardzo, co robią takie osoby jak ty czy ja, kiedy świt za oknem a snu brak? bo ile można czytać, oglądać, pisać. ja już myślałam o psychiatrze, ale co on mi pomoże jak przyczyny brak? takiej konkretnej, jednej.
      no tak, do zawału też przyczyny nie było....

      Usuń
    2. Kochanie nie wiem co z tym zrobić, dzisiaj zasnęłam o piątej nad ranem:(

      Usuń
  17. Oj, szkoda, że to tak wygląda wszystko u pani.. rozumiem, że ten kłopot to naprawa komputera? dobrze jednak, że już jest naprawiony! :)
    Ja też dość ciężko znoszę czas bez słońca :(

    OdpowiedzUsuń
  18. witaj, alicjo:) nie, to nie naprawa komputera spędza mi sen z powiek. to zupełnie inna sprawa tam, na miejscu, w warszawie. pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oj tam, oj tam... Pewnikiem nie takie dziewczę sprawy do pomyślnego końca doprowadzałaś, więc i z tym sobie poradzisz. :-) Proponuję pomyśleć o czymś pozytywnym, np. w co bym się ubrała pozując z 30-metrowego wysięgnika strażackiego? Nieco się humor poprawił?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. owszem, doprowadzałam, tę też doprowadzę, tylko nie wiem kiedy.a tu czas się liczy, bo wiadomo czas to....
      30 metrowy wysięgnik, powiadasz? oj, żebym miała ze 40 lat mniej, to i ubrania bym nie potrzebowała, miły mironqu. pozdrawiam

      Usuń
  20. No mnie dziś śnieg usidlił w domu...nie dlatego, że się bojam jechać, ale podziębiona zastrajkowałam i się zbuntowałam wcześniej wykalkulowawszy, że w poniedziałek pozałatwiam to co dziś miałam...
    A na bezsenność są farmaceutyki... ja się czasem ratuję pół tabletką, inaczej jak wsiąść rano do auta i wyruszyć w długą trasę- na ten przykład...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie chyba czas zmienić tableteczki, bo te, które biorę od kilku lat przestały działać. i w ogóle mam z tym problem, bo mój organizm bardzo słabo reaguje na środki nasenne o przeciwbólowe. taki jest....
      pozdrawiam:)

      Usuń
  21. gdy nerwy mną targały lata świetlne temu , a ,,artyzm" uciekałam .Tak też pozostało , ale nerwy nie są już potrzebne do tego

    OdpowiedzUsuń
  22. dobrze, że umiałaś coś wymyśleć, stworzyć. ja nie miałam ani czasu, ani zapału ani zdolności. dlatego tak bardzo podziwiam cuda tworzone przez innych.
    buźka:)

    OdpowiedzUsuń
  23. ..., w koncu wszystko dobrze zalatwilas i swoje i te nie - swoje! Biedna glowa duzo zniesie a serce jeszcze wiecej /smiech/
    A jesli chodzi o Wiosne... ona tuz, tuz...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.