o nas, o mnie...

w mazurskiej krainie mieszkam od grudnia 2011 roku. przyjechałam tu z warszawy. oboje mieliśmy dość miasta. potrzebowaliśmy odpoczynku po pracowitym życiu... nie sądziłam, że tak pokocham ten skrawek polski...
jest piękny jak marzenie....


witam:)

moi mili....
od zawsze, czyli odkąd wiele lat temu założyłam bloga - nie używam dużych liter. ani w nazwach, ani w imionach czy nazwiskach. ci, co mnie znają od lat - wiedzą o tym. tych, z którymi się dopiero poznajemy - po prostu uprzedzam.
to nie brak szacunku, to sposób pisania:)

.....................
i jeszcze:
nie komentuję wpisów anonimowych, tylko je kasuję.
kultura nakazuje, żeby się przedstawić w jakiś sposób.
przecież nie jest trudno wpisać imię lub nick.

a to wy...

paczę na was.....

paczę na was.....

poniedziałek, 24 września 2012

filip...


oprócz podwórkowych, sąsiedzkich kotów, mamy jeszcze kota z miasta.
kocisko słusznych rozmiarów i w wieku również słusznym, bo w tym roku kończy 19 lat.
znowu przypadek sprawił, ze go mamy....
po odejściu mamy pracusia, filipek został sam jak palec.
w dodatku niesamowicie gruby, ważył około 15 kilogramów.
chorował na wszystkie kocie i ludzkie choroby ( tak twierdziła mama pracusia).
ciągle była z nim u weterynarza.
biedny kocina....
jakiś czas, bardzo krótki, filip mieszkał sam, my jeździliśmy tylko go karmić i sprzątać kuwetę.
przyszedł jednak czas, kiedy nie dało się krążyć po warszawie, przeważnie w godzinach szczytu i to jeszcze po przekątnej...
w dodatku żal było nam kota, bo nagle został sam bez swojej ukochanej pani.
zabraliśmy go.
samo przewiezienie to był horror!
nie mieliśmy odpowiedniej klatki, był środek zimy, kot wyrywał się, drapał i wrzeszczał wniebogłosy!
jakoś się udało.
pracuś prowadził samochód a ja walczyłam z kotem, który usiłował wyskoczyć z jadącego samochodu.
nikt nam nie powiedział jak transportować kota - olbrzyma...
w ogóle żadne z nas nigdy nie miało kota!
w domu kot schował się za łóżko i został tam przez dwa czy trzy dni.
je jadł, nie pił, nie korzystał z kuwety.
potem powoli zaczął się przyzwyczajać i oczywiście chudnąć.
dietka była a nie karmienie kilka razy dziennie najróżniejszymi frykasami.



filip robi wrażenie ogromnego, zwłaszcza przy tych małych kotach, ale prawda jest taka, że schudł około 7 kilogramów, nic mu nie dolega, na nic nie choruje.
nie potrzebny mu weterynarz.
tylko stara skóra się niestety nie wchłonęła i widać wiszące płaty.
ale co tam! kot zbudowany jest jak kulturysta: bary olbrzymie, talia szczupła.
a chód modelki na wybiegu, hahhaha!

nasze kocisko nie bardzo lubi podwórkowe koty. nie zaprzyjaźnia się z nimi, omija je.
chyba na dobrą sprawę nie ma pojęcia co to za stwory:)
a to zdjęcia jego i kociej czeredy.










i to by było na razie tyle...
no i o kotach będzie jeszcze nie raz!

27 komentarzy:

  1. andante spianato24 września 2012 13:56

    Faktycznie - dysproporcja spora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ano. to są koty minikoty, mimo, że dorosłe

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. wielki, to prawda. ostatnio, kiedy byli u nas znajomi nie znający filipa - ten w pewnym momencie usiadł w progu i miauknął. znaczy przedstawił się. o matko, myślałam, że kobitka ducha wyzionie!

      Usuń
  3. Słusznych gabarytów kotek i piękny, muszę przyznać. Miał szczęście, że do Was trafił. Tak jak i cała reszta tej czeladki. Może wśród kotów panuje taka gradacja jak wśród piesków. Tylko jeden może rządzić a jak się nie da, to stoi z boku. Serdeczności Ewo.

    OdpowiedzUsuń
  4. haniu, kiedy on wcale nie rządzi. unika tych kotów jak może. dziś przechodził obok kociego jedzenia, którego nie bierze do pyska i dostał po uszach od pewnej awanturnej kotki. bardzo był zdziwiony, bo takie manto dostawał tylko od swojej matki i siostry. kiedyś....

    OdpowiedzUsuń
  5. Ewo, takiego wielkoluda nigdy nie widziałam. Pewnie sama bym postawiła uszy i umknęła ze strachu. Fajnie jednak,że znalazł u Was ciepły kacik. Pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na początku koty się jeżyły, zwłaszcza te młodsze. teraz nawzajem się ignoruję...no, ale filip ma też wielbicielki:)

      Usuń
  6. ...już lubię tego kolesia:)

    OdpowiedzUsuń
  7. A myślałam, że mój kot just duży... a tu niespodzianka... są jeszcze większe...hi hi Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no popatrz, jak to nigdy nie wiadomo...twój jest duży a mój wielki. buźka!

      Usuń
  8. Futerko trzeba dopasować, sfastrygować na brzuchu i będzie jak ulał !!!!Oczywiście żartuję, bo wygląda impomująco i wzbudza szacunek nie tylko innych kotów. Paczucha się kłania i macha do kotka swoją prawicą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zastanawiałam się nad tym na wiosnę, coby na lato futerko było nieco nowsze. ale skoro mu dobrze we własnej, luźnie skórze...głaski dla paczuchy:)

      Usuń
  9. Zdjęcia ukazujące Filipa na tle innych kotów pozwalają na zobaczenie jakie są różnice w wyglądzie... Sama postura powinna działaś odstraszająco na co poniektórych, którzy by chcieli przywództwo objąć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma tu przywództwa, bo "na podwórku" został jeden kot, który wszystkim kociczkom ustępuje a one go i tak leją. jada ostatni.
      a filip jest kastratem - on i tak nie rozumie o co kaman. ucieka jak się do niego panienki łaszą, hahhah:)

      Usuń
  10. Biedaczek... Ile przyjemności go omija :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak król wśród reszty :)
    U mnie wszystkie mniej więcej wielkością podobne.

    OdpowiedzUsuń
  12. ja już sama nie wiem, czy ten jest wielki, czy tamte malutkie. może jedno i drugie?

    OdpowiedzUsuń
  13. No i się wzruszyłam strasznie ...
    Nie dość że Filipek ,to też 16 lat ma ...
    Naszego niestety musiałam uśpić równo dwa miesiące temu :((
    A Wy daliście temu mu drugie życie :-)
    Wygląda przy tych miejscowych jak kolos ,moafiozo i tatko ;))
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  14. cieszę się amyszko, ze zajrzałaś do mnie. twój blog jest rewelacyjny! ja też zwróciłam uwagę na zbieżność kocich imion. pozdrawiam serdecznie i zadomowie się u ciebie....chyba:)))

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję i zapraszam częściej :))
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń

miło mi powitać na moim blogu każdego kto czyta i ogląda to co piszę, i fotografuję.